Loading Quotes...

Kasa i Spluwy – Ile warta jest duma gangstera?

Kasa i splu­wy to zde­cy­do­wa­nie ulu­bio­ne przed­mio­ty każ­de­go gang­ste­ra. Brak kasy? Idzie­my napa­ść bank. Brak spluw? Wła­śnie napa­dli­śmy na bank, więc jest z cze­go kupić.…Tak wła­śnie wyglą­da życie typo­we­go kry­mi­na­li­sty, w któ­re­go wcie­li­my się w grze Cush&Guns, dum­nie zapre­zen­to­wa­ne­go na pol­skim ryn­ku, przez wydaw­nic­two Rebel jako Kasa i Splu­wy. Zacznę od tego, że w Cash&Guns uda­ło mi się zagrać gdzieś na począt­ku mojej plan­szów­ko­wej karie­ry (czy­li dobre 9 lat temu) i już wte­dy cie­szy­ła ona dobrym pomy­słem i pian­ko­wy­mi pisto­le­ta­mi! Wie­le wpraw­dzie nie zmie­ni­ło się w samej grze, ale o tym dowie­cie się już zaraz.

Czytaj dalej...

Sąsiedzi – prolog

Prolog

Bły­sk i w ułam­ku sekun­dy zosta­ły wyzwo­lo­ne ogrom­ne ilo­ści, nisz­czą­cej wszyst­ko na swo­jej dro­dze, gorą­cej ener­gii. Będą­ce cen­trum eks­plo­zji, bia­łe, ośle­pia­ją­ce świa­tło zaczę­ło z wol­na gasnąć, przy­bie­ra­jąc poma­rań­czo­wą, z cza­sem czer­wo­ną bar­wę. Fala gorą­ce­go powie­trza roz­cho­dzi­ła się na wszyst­kie stro­ny, paląc pobli­skie drze­wa. W bez­piecz­nej odle­gło­ści, sta­ła niska postać obser­wu­ją­ca z zain­te­re­so­wa­niem śro­dek wybu­chu. Choć siła  fali ude­rze­nio­wej znacz­nie osła­bła, jej ener­gia wystar­czy­ła, by  pod­pa­lić jego buj­ną, brą­zo­wą bro­dę.

Czytaj dalej...

Gwint „Karczmarzu, może partyjkę?”

 

Uniwer­sum Wiedź­mi­na każ­dy dobrze zna i myślę, że nie muszę tłu­ma­czyć, z czym się je je. W pierw­szej i dru­giej czę­ści mie­li­śmy moż­li­wo­ść zagra­nia w Kościa­ne­go Poke­ra, a trze­cia czę­ść zastą­pi­ła ową kar­czem­ną grę tytu­ło­wym Gwin­tem. Po pre­mie­rze trze­ciej czę­ści gry Gwint był w for­mie fizycz­nej tyl­ko w Edy­cji Kolek­cjo­ner­skiej na Xbo­xa One. Jako, że więk­szo­ść gra­czy spę­dzi­ła nie­jed­ną par­tię w grze to obu­rze­nie było jasne. Na szczę­ście CDPro­jekt RED uspo­ko­iło gra­czy przy pierw­szym feno­me­nal­nym dodat­ku „Ser­ca z Kamie­nia” otrzy­ma­li­śmy dwie talie, a w następ­nym „Krew i Wino” uzu­peł­nia­ją­ce dwie. Jak się spraw­dził trans­fer elek­tro­nicz­nej mini­gry do fizycz­nej posta­ci? Kubek z mio­dem pit­nym w rękę i zapra­szam!

Czytaj dalej...

BRUNO CATHALA DAY

Bru­no Catha­la to cenio­ny i uwiel­bia­ny przez wie­lu autor gier plan­szo­wy­ch, dla­te­go war­to
pro­pa­go­wać jego twór­czo­ść. Chciał­bym, aby w dniu uro­dzin Bru­na Catha­li, czy­li 22
listo­pa­da, gra­cze z całe­go świa­ta cie­szy­li się, gra­jąc wła­śnie w jego plan­szów­ki. I to głów­nie
z tego wzglę­du orga­ni­zu­ję akcję „Bru­no Catha­la Day”. Poza wspól­ną zaba­wą, w Inter­ne­cie
będzie „sza­lał” odpo­wied­ni hash­tag: #Bru­no­Ca­tha­la­Day. Chciał­bym, aby plan­szów­ko­wi­cze
umiesz­cza­li na swo­ich kana­ła­ch spo­łecz­no­ścio­wy­ch zdję­cia z tym hash­ta­giem, przy oka­zji
poka­zu­jąc, jaką rado­ść dają gry tego auto­ra.
Akcji towa­rzy­szyć będzie kon­kurs foto­gra­ficz­ny pt. “Mój ci on. Catha­la w obiek­ty­wie”.
Szcze­gó­ły kon­kur­su będą dostęp­ne nie­dłu­go na stro­nie Okiem Power­Mil­ka.
Przy­go­to­wa­nia i postę­py akcji będzie moż­na obser­wo­wać na stro­nie inter­ne­to­wej Okiem
Power­Mil­ka oraz na pro­fi­lu Face­bo­oku .
Zapra­szam do wspól­nej zaba­wy!

Rafał Koci­niew­ski,
Blog Okiem Power­Mil­ka

Pandemic Czas Cthulhu – Odgrzewany kotlet czy strzał w dziesiątkę?

Zasta­na­wia­li­ście się kie­dyś o czym myśli czło­wiek prze­mie­rza­ją­cy opu­sto­sza­łe mia­sto, w środ­ku nocy, przy akom­pa­nia­men­cie wia­tru i ulew­ne­go desz­czu? Jak się pew­nie domy­śla­cie – o Przed­wiecz­nym, któ­ry nie dalej jak godzi­nę wcze­śniej pogrą­żył ludz­ko­ść w sza­leń­stwie. Cała histo­ria zaczę­ła się nie dalej jak 4 dni wcze­śniej kie­dy to przy akom­pa­nia­men­cie żar­tów roz­gry­wa­ła się par­tia w kla­sycz­ną wer­sję Pan­de­mii. Jesz­cze w cza­sa­ch, kie­dy ter­min 16.09 mówił nie­wie­le lub nic, natra­fiw­szy na pogło­ski doty­czą­ce osa­dze­nia wspo­mnia­nej powy­żej mecha­ni­ki w realia­ch, jakie ser­wo­wał nam imć H.P. Love­cra­ft odbie­ra­na być mogła jak wytwór nomen omen cho­rej wyobraź­ni czy sen sza­leń­ca. Tak też się sta­ło. Zde­rze­nie kla­sy­ków z dwu świa­tów. Z jed­nej stro­ny pro­dukt wio­dą­cy prym w świe­cie gier plan­szo­wy­ch, z dru­giej zaś świat pogrą­żo­ny w ciem­no­ści wybi­ja­ją­cy się na tle inny­ch w powie­ścia­ch gro­zy. Czy to ma pra­wo dzia­łać? Jak dla mnie- tak.

Czytaj dalej...

Gangi Nowego Jorku – Przecież na ulicach nie może być spokojnie!

Po ostat­nim sean­sie Luke’a Cage’a opły­wa­ją­cym wrę­cz gang­ster­skim kli­ma­tem, dosta­li­śmy do redak­cji grę w podob­nej atmos­fe­rze. Gan­gi Nowe­go Jor­ku to nie­wiel­ka gra. Znaj­dzie­my tutaj, swe­go rodza­ju, wyścig szczu­rów, o koro­nę wład­cy pod­ziem­ne­go pół­świat­ka. Nato­mia­st to, w  jaki spo­sób prze­bie­gnie­my tra­sę, zale­ży od nas. Może­my to zro­bić na spo­koj­nie, awan­su­jąc, znaj­du­jąc kole­gów lub pod­czas agre­syw­ny­ch nego­cja­cji.

Czytaj dalej...

W cieniu tronu, intryga na salonach

W CIENIU TRONU to miej­sce, gdzie o wpły­wy na los nowe­go pań­stwa będzie wal­czy­ło dwó­ch do czte­rech gra­czy. Intry­gan­ci będą sta­ra­li się zapu­ścić swo­je nie­wi­dzial­ne ręce jak naj­głę­biej w struk­tu­rze pań­stwa i pocią­gać za sznur­ki na swo­ją korzy­ść. To nie czas na miło­ść, ani na woj­nę, lecz na wyra­fi­no­wa­ną grę na salo­na­ch.

Czytaj dalej...

Nie blefuj! – zarabianie w gangsterskim stylu.

W „Nie ble­fuj!” dwó­ch do sze­ściu gang­ste­rów spo­ty­ka się w umó­wio­nym loka­lu i o rów­nie taj­nej godzi­nie. Każ­dy z nich ma waliz­ki, a pod sto­łem znaj­du­ją się kolej­ne, rezer­wo­we. Nikt nie wie kim oni dokład­nie są, jakim inte­re­sem się zaj­mu­ją oraz jakie ofer­ty będą szły w obie stro­ny. Wia­do­mym jest tyl­ko fakt, że każ­de z nich chce zaro­bić nie poma­ga­jąc niko­mu. A Ty, Fran­ce­sco Fer­ro, bie­rze­sz 4 mln za ochro­nę towa­ru?

Czytaj dalej...

Siedem – Siedem i Siedem

Zabaw­na spra­wa, że aku­rat ten tytuł wła­śnie mi przy­pa­dł, wca­le się o nie­go nie biłem, pew­nie to zasłu­ga nasze­go śmiesz­ka Ale­ri­sa. Fox Games ostat­nio zasza­la­ło i wypu­ści­ło na rynek trio kie­szon­ko­wy­ch gier, jed­ną z nich wła­śnie jest kar­cia­ne Sie­dem.

Jest to gra sil­nie sku­pio­na wokół sym­bo­li­ki. Nie jest to pro­blem, bowiem spo­ra czę­ść ludz­ko­ści przez lata uwa­ża­ła licz­bę sie­dem jako war­to­ść dosko­na­łą, stąd też pole do popi­su było spo­re.  Z lek­kim przy­swo­je­niem tema­tu poma­ga­ją pięk­ne gra­fi­ki i kolo­ro­we kar­ty.

Czytaj dalej...

Brains: Ogród japoński, pora na trochę orientu tej jesieni

Na dwo­rze coraz zim­niej, pogo­da jak­by chcia­ła zmu­sić do sie­dze­nia w domu. I tak mija już kolej­ny dzień z rzę­du. Poja­wia się tęsk­no­ta za wyj­ściem do ogro­du, gdzie moż­na się zre­lak­so­wać. Zająć się pie­lę­gna­cją roślin, strzy­że­niem traw­ni­ka, a póź­niej jesz­cze dłu­go sie­dzieć i roz­my­ślać, ocze­ku­jąc zakoń­cze­nia kolej­ne­go, wspa­nia­łe­go dnia. Nie­ste­ty jak już wspo­mnia­łem, pogo­da ostat­nio nas nie roz­piesz­cza, ale z pomo­cą przy­cho­dzą nam łami­głów­ki Bra­ins: Ogród japoń­ski. Cze­mu nie wyko­rzy­stać tego ponu­re­go cza­su na pro­jek­to­wa­nie ogro­du w sty­lu orien­tal­nym?

Czytaj dalej...

Hiszpańska flota w zasięgu naszych dział, czyli Bitwa o Tortugę.

Jest to kolej­na gra z typu rodzin­ny­ch, do któ­ry­ch nale­żał Car­dli­ne: Zwie­rzę­ta. Pisa­łem o nim już jakiś czas temu. Bitwa o Tor­tu­gę prze­zna­czo­na jest dla dwó­ch osób, a limit wie­ko­wy zaczy­na się od 7, a koń­czy na 107 lata­ch (znaj­dzie się jakiś 107-latek, któ­ry chciał­by zagrać kil­ka par­ty­jek?).  Celem gry jest poko­na­nie flo­ty prze­ciw­ni­ka i w zależ­no­ści od tego, jak wylo­su­je­my, taką frak­cją będzie­my pły­nąć i wal­czyć.

Czytaj dalej...

Wiek Pary, czyli jak od zębatki do prądu prowadzi morze możliwości

Steam­punk nie jest wpraw­dzie moim ulu­bio­nym kli­ma­tem, ale jako że lubię gry euro posta­no­wi­łem dać szan­sę temu tytu­ło­wi. Wiek Pary daje moż­li­wo­ść budo­wy maszyn w pogo­ni za pre­sti­żem i wiecz­na chwa­łą. Nie jest to szcze­gól­nie okle­pa­ny temat gier plan­szo­wy­ch. Takoż więc pomi­mo nie­sprzy­ja­ją­cej tema­ty­ki, przy­stą­pi­łem do testów. Czy się zawio­dłem? Prze­ko­naj­cie się sami.

Czytaj dalej...

Macki, poczytalność i żółty znak, czyli recenzja Cthulhu Światy

W dobie deck­bu­il­din­gu, gdyż tak moż­na nazwać czas po powsta­niu, legen­dar­ne­go już, Domi­nio­na, kolej­na gra opar­ta na tej mecha­ni­ce, nie sta­je się hitem nie­ja­ko z auto­ma­tu. Kon­ku­ren­cja jest coraz więk­sza. Podob­nie jest z tema­ty­ką mitów Love­cra­fta. Cthul­hu jest wszech­obec­ny w gra­ch plan­szo­wy­ch. Dzię­ki wydaw­nic­twu Bal­dar mogę posta­wić sobie pyta­nie, czy mie­sza­ni­na dwó­ch utar­ty­ch, ale spraw­dzo­ny­ch moty­wów nadal skut­ku­je dobrą grą?

Czytaj dalej...

La Cosa Nostra – Nie Wasza Sprawa

Malwer­sa­cje, panie lek­ki­ch oby­cza­jów, wzgó­rza bia­łe­go prosz­ku i twar­de jak buci­ki z beto­nu nego­cja­cje. Gra­jąc w La Cosa Nostra, jeste­śmy dosłow­nie bom­bar­do­wa­ni wszyst­kim, co fami­lie lubią naj­bar­dziej. Czy sza­lo­ny kli­mat życia mafij­ne­go bos­sa rodem z Wiel­kie­go Zło­dzie­ja Samo­cho­dów da radę nas pochło­nąć na dłu­gie godzi­ny?

Czytaj dalej...