Skip to content →

The Fellowship of The Board Posts

Kobiecy punkt widzenia

Z okazji Dnia Kobi­et, pięk­na część The Fel­low­ship of the Board chci­ała życzyć całej kobiecej społecznoś­ci plan­szowej wszys­tkiego najlep­szego! Z tej okazji przed­staw­iłyśmy nasze ulu­bione gry z najpop­u­larniejszych kat­e­gorii. Mamy nadzieję, że zachęcimy Was do kilku roz­gry­wek zaprezen­towanych tytułów. A jakie są Wasze ulu­bione plan­szów­ki, może w kilku kat­e­go­ri­ach się zgadza­my? A co Panowie o tym sądzą? Jakie są ich odczu­cia wzglę­dem przed­staw­ionych tytułów? Póki co świę­tu­jmy nasz dzień, żebyśmy tri­um­fowały w każdej roz­gry­w­ce, Panowie zawsze wybier­ali gry z myślą o nas, a wydawnict­wa wprowadza­ły na rynek więcej plan­szówek z myślą o nas.

Leave a Comment

W czym wampiry jedzą posiłki?

Nas­tała noc.…

Night­fall to deck-buildin­gowa gra w kli­mat­ach noc­nych pot­worów. Naszym celem jest doszczętne zniszcze­nie swoich prze­ci­wników, w celu zdoby­cia jak najwyższych wpły­wów w mrocznym półświatku. By to osiągnąć, tworzymy tal­ię złożoną z naj­gorszych pot­worów (takich jak Wam­piry, Wilkoła­ki) i kilku spec­jal­nie wyszkolonych ludzi. Gra zach­wyca bard­zo niestereo­ty­powym sposobem wprowadza­nia kart to gry nazy­wanym Chain (ang. łańcuch) oraz kilko­ma całkiem ciekawy­mi rozwiąza­ni­a­mi, ale o tym już za chwilę.

Leave a Comment

Planszówki trafiają pod strzechy… czyli bunt geeków

Plan­szów­ki już są takim towarem, że moż­na znaleźć je wszędzie. W różnych sieci­ach i mar­ke­tach, a nawet main­streamowe media (czy to prasa, radio czy telewiz­ja) wspom­i­na­ją o tym hob­by. Na forach częs­to moż­na spotkać rodz­i­ca, który szu­ka gry do gra­nia ze swo­ją pociechą. Śmi­ało mogę powiedzieć, że plan­szów­ki coraz częś­ciej są wybier­ane jako prezent. Choć dla każuala nadal gry plan­szowe to chińczyk, szachy i war­ca­by, moż­na co raz częś­ciej spotkać oso­by gra­jące Car­cas­sonne, Wsiąść do pociągu, czy Osad­ników z Catanu. Geek raczej stroni od takich gier, jest w nich dużo losowoś­ci, są lekkie, famil­i­jne, dość losowe.

5 komentarzy

Pokój 25 — Do czego może doprowadzić telewizja?

Pokój odd­y­cha otwarty­mi okna­mi
I, wydy­cha­jąc mnie, sta­je się pusty.
Nikołaj Kynczew, Zawsze proszę o prze­bacze­nie

Stac­je telewiz­yjne prześ­ci­ga­ją się w pomysłach, które zachęcą widza do oglą­da­nia tylko ich kanału. Efek­tem tej gonitwy są pro­gramy typu real­i­ty show. Podglą­danie obdar­tych z wszelkiej pry­wat­noś­ci ludzi dla niek­tórych jest ciekawą zabawą. Room 25 opowia­da o niedalekiej przyszłoś­ci. Pew­na stac­ja  chcąc popraw­ić słup­ki oglą­dal­noś­ci wymyśla pro­gram, w której gru­pa ludzi jest wrzu­cona do budynku pełnego dzi­wnych pomieszczeń i ich zadaniem jest przeżyć. Brz­mi drasty­cznie i niesamowicie? To czy­ta­j­cie dalej.

3 komentarze

Śródziemny spór o biżuterię, czyli recenzja “Wojny o pierścień”

His­torię przed­staw­ioną w najsłyn­niejszym dziele J. R. R. Tolkiena znamy wszyscy. Opowieść o dziel­nym hob­bi­cie, który opier­ał się władzy Jedynego Pierś­cienia pod­biła ser­ca czytel­ników na całym świecie. Try­lo­gia fil­mowa Petera Jack­sona nawet bardziej przy­czyniła się do rozpowszech­nienia fabuły książek (nie ukry­wam, że w moim przy­pad­ku od tego się zaczęło) dostar­cza­jąc wyp­ieków na twarzy wszys­tkim wiel­bi­cielom fan­tasty­ki. W roku 2004 na pół­ki skle­powe trafiła pier­wsza edy­c­ja gry plan­szowej pod tytułem Woj­na o pierś­cień,  gdzie od 2–4 graczy wcielało się w rolę armii wol­nych ludów lub cienia, zdoby­wa­jąc w szy­bkim tem­pie spore grono zwolen­ników. Od pre­miery minęło 8 lat, na przy­go­dach Fro­da, Aragor­na i Gim­liego wychowało się kole­jne pokole­nie geeków. W roku 2012 wydawnict­wo Ares Games zde­cy­dowało się na odd­anie do rąk graczy drugiej edy­cji tej plan­szowej strate­gii. Czy to po pros­tu odci­nanie kuponów od znanej mar­ki czy jed­nak rozry­wka na przyz­woitym poziomie za swą (niemałą) cenę? Jeżeli chce­cie poz­nać moje zdanie to zapraszam do poniższej recen­zji.

2 komentarze

Katamino – Trochę inne klocki

Planszowy tetris?

Pokole­nie lat 90. z pewnoś­cią pamię­ta grę Tetris, gdzie układano kloc­ki złożone z czterech małych kwadratów w wier­sze, żeby usuwać je z plan­szy i zdoby­wać punk­ty. Z pewnoś­cią wielu z nas spędz­iło godziny nad biciem reko­rdów, aż noca­mi śniły się kolorowe tetrim­i­no. Mając ogrom­ny sen­ty­ment do tej gry, gdy dostrzegłam grę Kat­a­mino wydawnict­wa Gigam­ic, mającego na swoim kon­cie wiele log­icznych plan­szówek, od razu wró­ciły wspom­nienia. Chci­ałam wypróbować to nieco inne pode­jś­cie do układa­nia klock­ów.

Leave a Comment

Mały książę: Stwórz mi planetę

Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiada­cie im o nowym przy­ja­cielu, nigdy nie spy­ta­ją o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszy­cie:, „Jaki jest dźwięk jego gło­su? W co lubi się baw­ić? Czy zbiera motyle?”.  Oni spy­ta­ją was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zara­bia jego ojciec?”. Wów­czas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przy­ja­cielu.
Jeżeli mówicie dorosłym: „Widzi­ałem piękny dom z czer­wonej cegły, z gera­ni­um w oknach i gołębi­a­mi na dachu” – nie potrafią sobie wyobraz­ić tego domu. Trze­ba im powiedzieć: „Widzi­ałem dom za sto tysię­cy zło­tych”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”

A. de Saint-Exupéry, Mały Książę

W 2013 roku dzię­ki wydawnictwu REBEL.pl ukaza­ła się w Polsce gra plan­szowa Mały Książę: Stwórz mi plan­etę autorstwa Antoine’a Bauzy i Bruno Cathali. Do tego cza­su Mały Książę wszys­tkim kojarzył się wyłącznie z książką, przez niek­tórych czy­taną z przy­jem­noś­cią, a innych wyłącznie z musu jako lek­tu­ra szkol­na. Jed­no moż­na powiedzieć na pewno – o Małym Księ­ciu słyszał prak­ty­cznie każdy. Doczekał się on adap­tacji fil­mowych, teatral­nych, odniesienia w muzyce i sztuce, jak i również włas­nej gry plan­szowej!

One Comment

Kości zostały rzucone — recenzja Marvel Dice Masters.

Bohaterem niniejszej recen­zji będzie gra kolekcjon­er­s­ka Mar­vel Dice Mas­ters wydawnict­wa Wiz­Kids, które może­my kojarzyć ostat­ni­mi cza­sy z coraz bardziej pop­u­larną ser­ią Hero­clix. Pozy­c­ja obow­iązkowa dla wszys­t­kich, którzy lubią kost­ki ( i jeszcze więcej kostek), a także dla zagorza­łych fanów komik­sów Mar­vela.

Leave a Comment

zjAva6 — Relacja z szybkiego wyjazdu

ZjA­va to kon­went odby­wa­ją­cy się w Warsza­w­ie w gim­nazjum przy uli­cy Deo­tymy. Zapro­ponowałem wybranie się na tę imprezę Fel­low­shipowi i — ku moje­mu lekkiemu zdzi­wie­niu — więk­szość przys­tała na moją ofer­tę. Chcieliśmy przy­jechać jak najw­cześniej w sobotę i opuś­cić to mias­to jak najpóźniej. Po zaplanowa­niu naszej trasy okaza­ło się, że spędz­imy na zjAvie ok. 7 godzin, dlat­ego naszym celem było ogranie jak najwięk­szej licz­by pro­to­typów.

Leave a Comment

Shadows over Camelot

Zde­cy­dowanie jed­nym z lep­szych tytułów na start, w dziale z gra­mi koop­er­a­cyjny­mi są Cie­nie nad Camelot wydawnict­wa Days of Won­der. Gra daje wiele możli­woś­ci przy zde­cy­dowanie prostych do opanowa­nia (i o dzi­wo intu­icyjnych) zasadach. W grze wcielamy się w jed­nego z sied­miu leg­en­darnych ryc­erzy okrągłego stołu i staramy się stać na straży porząd­ku. Nieste­ty zło nie próżnu­je, a pod latarnią zawsze naj­ciem­niej… W trak­cie roz­gry­w­ki może się okazać, że jeden z nas jest zdra­jcą, a jeżeli nie uda nam się go w miarę szy­bko rozszyfrować to wbi­je nam nóż (a raczej miecz) pros­to w ple­cy!

Leave a Comment

Relacja z przedpremierowego grania w “Magia i Myszy”

Przygodę czas zacząć!

Dzię­ki uprze­j­moś­ci właś­ci­ciela Cen­trum Gier Pegaz dnia 21.01.2015 r. mogliśmy roze­grać przed­premierową par­tię gry Magia i Myszy. Została ona wydana w Polsce przez Cube — Fac­to­ry of Ideas. Gra intry­gowała mnie od dłuższego cza­su. Kiedy tylko pojaw­iły się o niej pier­wsze wzmi­an­ki, zaprag­nęłam ją posiąść! Dlat­ego z niezwykłą przy­jem­noś­cią przyjęłam zaprosze­nie na to wydarze­nie. Kiedy rozłożyliśmy już grę i wstęp­nie zapoz­nal­iśmy się z instrukcją sytu­ac­ja rysowała się następu­ją­co – jeden egzem­plarz i sześć osób.  Magia i myszy to gra przez­nac­zona dla od 2–4 graczy (choć są sce­nar­iusze przez­nac­zone dla 6 mysz), dlat­ego była to mała przeszko­da. Nasza kon­ster­nac­ja trwała jed­nak tylko krótką chwilę, ponieważ postanow­iliśmy zła­mać nieco zasady i zasiąść do par­tii w niereg­u­laminową liczbę osób. W końcu chodzi o to aby się dobrze baw­ić! Uznal­iśmy i tak, że pier­wszą par­tię roze­gramy pomi­ja­jąc, umyśl­nie bądź nie, niek­tóre zasady. Wiado­mo jak to bywa z tymi pier­wszy­mi raza­mi…

5 komentarzy