Generic selectors
Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówki
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Master of Orion: “Walka o władzę nad całą galaktyką.”

Przyz­nam, że nie grałem w kom­put­erowy odpowied­nik tej gry. Ot, dla cieka­woś­ci, zobaczyłem zapowiedź najnowszej częś­ci, a poza tym nie przykuwałem do tego więk­szej uwa­gi. Możli­wość zawład­nię­cia nad galak­tyką i branie udzi­ału w walce jako jed­na z ras w kos­mosie na tyle mnie zachę­ciła, że po tytuł sięgnąłem. Po genial­nej Obec­noś­ci, która również dzi­ała się w kos­mosie, dałem szan­sę kole­jnej kos­micznej plan­szów­ce. Było warto ją dać? Zapraszam do czy­ta­nia.

Czytaj dalej...

Wygnańcy: Oblężenie — Obronimy to miasto?

W grach plan­szowych liczy się wiele aspek­tów. Przys­tęp­ność zasad, kli­mat, wyko­nanie, cena oraz gry­wal­ność. Częs­to kieru­je­my się tymi kry­te­ri­a­mi pod­czas wybiera­nia nowej plan­szów­ki. Czy moż­na jed­nak docenić tytuły, które wszys­t­kich tych cech nie speł­ni­a­ją, ale za pozostałe dosta­ją najwyższą notę? Przekon­amy się tego na przykładzie Wyg­nańców: Oblęże­nie od wydawnict­wa Offic­i­na Mon­stro­rum.

Czytaj dalej...

Twilight Imperium — Pierwsze (i zdecydowanie nie ostatnie) starcie!

Chyba najbardziej lubianym przeze mnie typem gier plan­szowych są właśnie strate­gie, dlat­ego też przyszło mi zmierzyć się z dłu­go­let­nim idol­em mil­ionów, a mianowicie Twi­light Imperi­um od wydawnict­wa Fan­ta­sy Flight Games.
Najwięk­sza grat­ka jest fakt, iż poje­dyncza roz­gry­wka może trać nawet osiem godzin… a dodatkowo maksy­mal­ny czas podawany na różnych forach wskazu­je na to, że nie jest to też gór­na poprzecz­ka.

Czytaj dalej...

Ahoj, piraci! “Porty, skarby i tornada!”

Jeszcze niedawno toczyliśmy bitwę morską z flotą hisz­pańską w Bit­wa o Tor­tugę, a ter­az wypły­wamy na morze karaib­skie. Sprag­nieni bogact­wa płyniemy z wyspy do wyspy, zbier­a­jąc skar­by na nasz okręt. Nieste­ty, nie tylko nasz statek się zain­tere­sował bogatą okolicą, ale również i inni piraci. A do tego na morzu panu­je tor­na­do mogące pochłonąć nasze skar­by! Nie ma cza­su do strace­nia, pełne żagle, wy parszy­we łachudry i w drogę!

Czytaj dalej...

Świat Dysku: Ankh Morpork — Kto pod kim dołki kopie…

Niejed­nokrot­nie w życiu spo­tykamy się z wszelkiego rodza­ju próba­mi prze­niesienia ele­men­tów świa­ta lit­er­ack­iego do innych dziedzin naszego życia. Jak dobrze wiemy, nie zawsze okazu­je się to być dobrym pomysłem. Adap­tac­je fil­mowe potrafią zatracić kli­mat papierowego przod­ka i skutecznie pogrze­bać doty­chcza­sowe wiz­je z nim związane. Każdy, kto zagłębił się w jakiejś his­torii bez resz­ty, wie jak bru­tal­nie, potrafi się zderzyć z wiz­ją reży­sera, a prze­cież po przeczy­ta­niu n-tej książ­ki z jakiejś serii, gdy w końcu natrafimy na jakąś for­mę jej real­iza­cji w tej czy innej formie, chcielibyśmy poczuć się jak w domu. Wziąć pro­dukt do ręki, poz­wolić mięśniom twarzy ufor­mować coś w rodza­ju uśmiechu i pomyśleć „tu byłem… tego znam… tak to sobie wyobrażałem!”. Tu pojaw­ia się prob­lem. Zdarza się, iż fan­taz­ja kogoś poniesie i nijak nie da się odnieść gotowego pro­duk­tu do kre­owanej w książce wiz­ji, nie ma nawet szans na pokusze­nie się o jakąś analogię, czy to do miejsc, postaci, czy choć­by wydarzeń.

Czytaj dalej...

La Cosa Nostra — Nie Wasza Sprawa

Malw­er­sac­je, panie lek­kich oby­cza­jów, wzgórza białego proszku i twarde jak buci­ki z betonu negoc­jac­je. Gra­jąc w La Cosa Nos­tra, jesteśmy dosłown­ie bom­bar­dowani wszys­tkim, co fam­i­lie lubią najbardziej. Czy sza­lony kli­mat życia mafi­jnego bossa rodem z Wielkiego Złodzie­ja Samo­chodów da radę nas pochłonąć na długie godziny?

Czytaj dalej...

Let’s Rock! Thrash’n Roll!

Jesteś miłośnikiem muzy­ki rock­owej, lubisz brzmie­nie gitar, basu, perkusji, a w uszach wciąż masz słowa piosen­ki? Przyz­naj się, że gdy słysza­łeś ulu­bione utwory, cho­ci­aż na chwilę pojaw­iła się myśl, że też chci­ałbyś założyć zespół, zacząć kon­cer­tować i zdobyć sławę. Dzię­ki grze Thrash’n Roll od wydawnict­wa Game­fab­ri­ca (obec­nie Tai­lor Games) sta­je się to możli­we, spraw, aby twój zespół stał się leg­endą!

Czytaj dalej...

Imperium Atakuje — Rebelianci odpowiedzą ogniem!

Pre­miera VII częś­ci Gwiezd­nych Wojen już lada moment, nawet gdy­bym nie był w tema­cie zapewne dostrzegłbym po sty­lu ostat­nich reklam, że coś się świę­ci. Niby-Vad­er rekla­mu­ją­cy E.Wedla, Dura­celle zasi­la­jące miecze świ­etlne i wiele innych. Nie jestem prze­ci­wko temu, gdyż Gwiezd­ny­mi Woj­na­mi bard­zo się jaram (jak Anakin na Musta­far) od lat! Zatem prze­nieśmy się dokład­nie do momen­tu wybuchu pier­wszej Gwiazdy Śmier­ci, Rebe­lia cieszy się zwycięst­wem, lecz Imperi­um nie próżnu­je. Grup­ka tajnych agen­tów zosta­je wysłana do pewnej placów­ki… tak zaczy­na się wstęp fab­u­larny do gry Imperi­um Ataku­je!

Czytaj dalej...

Buduj, walcz, zwyciężaj… — 7 Cudów Świata: Pojedynek

7 Cud­ów Świa­ta jest moim zdaniem jed­ną z lep­szych gier plan­szowych na świecie. Posi­a­da w miarę proste zasady, lecz ofer­u­je bard­zo spore pole do popisu. Wiele nagród oraz rozgłos w plan­szówkowym półświatku utwierdz­iło tę pozy­cję na rynku i tak pewnie zostanie przez dłu­gi, dłu­gi czas. Najwięcej kon­trow­er­sji wzbudz­iło powołanie się na tryb dwu­osobowy tego właśnie pro­duk­tu firmy Repos. Zapoz­nałem się z wielo­ma opini­a­mi i prak­ty­cznie zawsze kończyło się to jed­ną z dwóch jakże skra­jnych odpowiedzi:

  • Nien­aw­idzę – Słabe, losowe i na siłę. Budowanie trze­ciego państ­wa nie ma sen­su.
  • Uwiel­bi­am – Mało losowy i zde­cy­dowanie ciekawy.

Wyni­ka to z kilku spraw, które aktu­al­nie nie są aż tak istotne, jak zupeł­na nowość pod tym dum­nym tytułem czyli 7 Cud­ów Świa­ta: Poje­dynek!

Czytaj dalej...

7. W obronie Lwowa — Lotnictwo przeciwko Kawalerii

Dla niek­tórych his­to­ria była (lub nadal jest) przed­miotem który nie spec­jal­nie go intere­su­je. Tak jest i ze mną. Rzad­ko kiedy lekc­je potrafiły mnie zaciekaw­ić. Moje nastaw­ie­nie się zaczęło zmieni­ać gdy do swoich rąk otrzy­małem egzem­plarz gry 7. W obronie Lwowa. Początkowo nie byłem zaciekaw­iony, ale po pier­wszej roz­gry­w­ce, chci­ałem więcej. Zain­try­gowało mnie tak bard­zo, że zacząłem się zas­tanaw­iać jak wyglą­dała tytułowa bit­wa. Dla zain­tere­sowanych, w instrukcji może­my bard­zo wiele na ten tem­at znaleźć.

Czytaj dalej...

Potwory w Tokio: Doładowanie!

W połowie wrześ­nia, wydawnict­wo Egmont wydało pier­wszy dodatek do jed­nej z ciekawszych gier w jakie zdarzyło mi się zagrać – do Pot­worów w Tokio. Doład­owanie (ory­gi­nal­nie Pow­er up). Rozsz­erze­nie skła­da się z nowej postaci jaką jest potwór przy­pom­i­na­ją­cy pandę, Pan­dokai, a także łącznie 56 kart tak zwanych ewolucji w for­ma­cie niewiel­kich kwadratów. Kar­ty te stanow­ią swego rodza­ju zróżni­cow­anie dla gry­wal­nych postaci spraw­ia­jąc, iż naby­wa­ją one nowych właś­ci­woś­ci.

Czytaj dalej...

Eliminacje do MP w Neuroshime Hex! — Relacja z turnieju

Trze­ci i ostat­ni dzień Coper­ni­conu zarez­er­wowałem sobie na udzi­ał w turnieju w moją ulu­bioną grę plan­szową. Szko­da mi było tracić całego dnia kon­wen­tu, ale nie miałem ciekawszych zajęć. Postanow­iłem również stworzyć tą relację. Przed wyrusze­niem do wal­ki trze­ba zebrać armię. Pier­wszą, którą na 100% musi­ałem zagrać to Shar­rash. Była to najbardziej ograna przeze mnie frakc­ja. Posi­a­da też wiele bard­zo cwanych sztuczek. Dru­gi wybór nie był do koń­ca dla mnie jas­ny. Myślałem nad Mis­sis­sipi lub Smart, ponieważ uważam je za moc­ne frakc­je. Nie wiedzieć czemu wybrałem Ura­nop­o­lis, armię posi­ada­jącą duży potenc­jał zada­nia obrażeń. I tak, pędz­iłem na turniej. Roz­gry­w­ki odby­wały się w sys­temie szwa­j­carskim — pier­wszą rundę gramy z losowo dobranym prze­ci­wnikiem, zaś w kole­jnych gracze dobierani są na pod­staw­ie osiąg­nięć. Im ja jestem lep­szy, tym mój prze­ci­wnik również. Najlep­szych czterech graczy wal­czyło później na drodze poje­dynczej elim­i­nacji o wyjazd do Gli­wic.

Run­da I – Daw­id „Reszort”

Zaczy­nałem jako dru­gi, więc bałem się że prze­ci­wnik zajmie środek. Na szczęś­cie nie był mu potrzeb­ny, więc i tam ustaw­iłem swój sztab, mając możli­wość uciecz­ki na wszel­ki wypadek. Dobry start, bo dociągnąłem szczury oraz moździerz, wys­taw­ia­jąc je aby atakowały sztab. Tu jed­nak, mój opo­nent dostał Sna­jpera i Gangera, którzy stanow­ili dobrą kon­trę, na moje żetony. Później przy jego szta­bie znalazły się dwa żetony mutan­tów, jeden jeszcze wcześniej zadał mu obraże­nia. Wal­cząc z Hege­monią bałem się Siecia­rzy, którzy uniemożli­wiali mi ucieczkę. Dostałem jed­nego na Sztab. Przyjąłem to na klatę bo wiedzi­ałem że dojdzie w końcu TNT. Kiedy podłączyłem do niego, czekałem tylko na bitwę. Zan­im to nastąpiło Daw­id zdążył mnie ode­pch­nąć swoim bie­gaczem. Ura­tował mnie ruch który użyłem od razu na Ładunek wybu­chowy.W między­cza­sie, żetonów przy­by­wało, doszły nawet podziemia, żebym miał jak uciekać. Gdy doszło do bitwy, prze­ci­wnik miał lekką przewagę w zadanych obraże­ni­ach. Ale to nie koniec wojny. Hege­mo­nia przy­go­towała strzel­ców w moją stronę. Nic sobie z tego nie robiłem, gdyż miałem gdzie uciekać. Żar­ty się skończyły gdy doszedł trans­port obok żołnierzy uni­w­er­sal­nych. Stworzyliśmy kółko taneczne, bo później i do mnie doszedł trans­port. Tym­cza­sem przy bazie Pla­ga i Mutant czeka­ją na bitwę. Zaskoczył ich jed­nak Super­siecia­rz, sieci­u­jąc obu. Miałem nadzieję, że go usunę. I los znów uśmiech­nął się w moją stronę, dając mi dzi­urę. Wszys­tko szło jak po maśle, prze­ci­wnik dostał lekkie obraże­nia w sztab. W tym cza­sie, na pole bitwy wszedł Glad­i­a­tor. Myślę sobie – zaraz ucieknę. A tu kole­j­na sieć na twarz. Jedyne wyjś­cie to było zadać więcej ran, co dzię­ki dwóm Plagom, było nietrudne. W kole­jnej bitwie, dziu­ra pochła­nia siecia­rza i wcią­ga wielkiego mięś­ni­a­ka spod mego sztabu. Wal­ka była wyrów­nana. Pod koniec doszła Bes­tia oraz Mat­ka – Ide­lane połącze­nie, 6 obrażeń w bitwie. Daw­id­owi za to doszedł kwa­ter­mistrz. Dawało to dodatkowe obraże­nia w mój sztab, którym nie mogłem ruszać. Przez niedoświad­cze­nie, odrzu­cił ten wspani­ały dla tej sytu­acji, mod­uł. Pod­czas par­tii, zadałem 15 obrażeń, Opo­nent zaś ok. 10. Po grze, dałem trochę tak­ty­cznych wskazówek. Spec­jal­istą nie jestem, ale jakieś tech­ni­ki się zna. Gra wyrów­nana pod wzglę­dem dobiera­nia żetonów. Obo­je mieliśmy zawsze to co było trze­ba.

 

 

 

 

 

Run­da II – Alek­sander

Shar­rash vs Moloch

Grałem prze­ci­wko Molo­chowi tylko dlat­ego, że prze­ci­wnik nie wiedzi­ał jakie sztucz­ki ma Shar­rash i że będę mu uciekał do woli. W prze­ci­wnym razie zapewne wybrał­by drugą armię (Posterunek). Oczy­wiś­cie postaw­iłem się na środ­ku, Alek­sander w rogu. Mój opo­nent nie celował jed­nos­tka­mi w mój sztab, za to przy­go­towywał się na przypływ moich szczurów. Pla­ga przy szta­bie prze­ci­wni­ka i zagrana bit­wa, spowodowała wymi­anę obrażeń, jed­no we mnie, dwa w niego. Byłem na plus, gdyż ja mam jed­nos­tkę, on nie. Powoli zaczy­nało się robić gęs­to. Dosta­jąc mod­uł, od razu go wyko­rzys­tałem do uciecz­ki od Szer­szenia w bez­pieczne miejsce. W między­cza­sie, u prze­ci­wni­ka zobaczyłem Bom­bę. Mogło to się źle skończyć, ale nie ter­az. Za wiele moich jed­nos­tek nie było, więc zatrzy­mał na później. Przez to Moloch zwol­nił z nam­nażaniem kole­jnych maszyn. Po bitwie się trochę rozluźniło i odrzu­cił w końcu bom­bę, aby zachować sobie jeszcze lep­szy żeton – ruch. Do akcji wkroczyły moździerze które ide­al­nie omi­jały obronę prze­ci­wni­ka. Po stron­ie Molocha przyszedł klaun i dzi­ałko Gaus­sa. Dzi­ała­jąc zapo­biegli­wie, Uciekłem za Klau­na, Dzi­ałko zaś wciągnąłem do dzi­ury. W tym cza­sie mój ostrzał zosta­je pow­strzy­many, poprzez ode­pch­niecie w stronę Łow­cy. Z drugiej strony dosta­ję Łow­cę przed siebie. Po kole­jnej bitwie, nie zadawałem obrażeń w sztab. Ale za to oczyś­ciłem oko­lice sztabu Alek­san­dra, dzię­ki dzi­urze. Wys­taw­iłem Mutan­ta aby par­al­iżował sztab. Moloch za to szyku­je sztur­mow­ca, lecz nie celu­je w sztab. W tej par­tii moje­mu opo­nen­towi brakowało szy­bkiego siecia­rza. Dostał go pod koniec. Miał bard­zo silne stanowisko ogniowe… celu­jące obok sztabu. Łącznie mogło zadać aż 8 obrażeń. Moje jed­nos­t­ki powoli wyniszcza­ły wro­ga. Mecz zakończył się zwycięst­wem szczurów nad tech­nologią molocha. Ja zadałem ok. 13 obrażeń, Prze­ci­wnik niewiele, bo tylko 5. Alek­sander poz­nał siłę Shar­rash i się lep­iej przy­go­tu­je na następ­ny raz.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Run­da III -Mateusz „Math­is”

Shar­rash vs Mis­sis­sipi

Dla mnie bard­zo dobry matchup, bo ostat­nio bard­zo ład­nie pokon­ałem tą armie 19–0 (Z tego miejs­ca chci­ałbym pozdrow­ić Pow­er­mil­ka). Mateusz wys­taw­ił swój sztab w rogu. Ja odpowiedzi­ałem sztabem w rogu obok. Przy dobrym moim pozy­cjonowa­niu, nie ma możli­woś­ci ode­pch­nię­cia żetonów od swo­jego sztabu. Na moje szczęś­cie, prze­ci­wnik zapom­i­nał o tej zdol­noś­ci. Pomi­mo tego zapo­biegli­wie się wys­taw­iałem. Na pow­i­tanie zostałem spar­al­iżowany przez mod­uł, a obok niego wro­gi Mutant. Ładunek wybu­chowy usunął go szy­bko. W miarę możli­woś­ci uciekłem. Następ­nie Przy­był tru­ci­ciel, wraz ze wspar­ciem Strażni­ka. Moją odpowiedz­ią była uciecz­ka z roszady z Trans­portem i ruch z niego (Lubiane com­bo przeze mnie). Po drugiej stron­ie pola bitwy, Szczurzy Mutant ataku­je skuteczne sztab, póki co tylko za 1 obraże­nie. Wys­taw­ione TNT wysadza Cień w powi­etrze. Dłu­go tak bezkarnie nie żyłem, bo w tym momen­cie u Mateusza pojaw­ia się siecia­rz. Jak zwyk­le lądu­je przed moim sztabem. Na moje szczęś­cie wciągnęła go dziu­ra, która „wyrosła” za jego ple­ca­mi. Na polu bitwy gęst­nieje. Sztab ucieka od tru­ci­ciela, który zdążył się obró­cić za pomocą ruchu. Na plan­szy pojaw­ia­ją się pla­gi, czeka­jące na lukę do sztabu. Jed­nak ustępu­ją one miejsce dla moździerza. Mis­sis­sipi szyku­je skry­to­bójcę z pod­pię­tym bojlerem. I zaczęła się bit­wa, po której na polu bitwy zapanowały czys­t­ki. Opo­nen­towi moje­mu zostało 12 życia, zaś mi zadał nadal niewiele (2–4 obrażeń). Plusem dla niego jest zatru­cie, a minusem – że pod koniec par­tii. Jeszcze zdążyłem dostać drugiego tru­ci­ciela na sztab. Przed nim już nie uciekłem. W między­cza­sie, dziu­ra pochła­ni­ała wszys­tko wokół siebie. Mateuszowi przy­pom­ni­ało się o zdol­noś­ci sztabu i od razu jej użył – lep­iej późno niż wcale. Szy­bko jed­nak Ode­pch­nię­ta Pla­ga powró­ciła pod sztab prze­ci­wni­ka. Jeśli nie on to moździerz będzie zadawał mu obraże­nia. Pod­czas par­tii musi­ałem daleko uciekać – na sam trafiłem sztabem na dru­gi kraniec pola bitwy. Tym razem dostałem więcej obrażeń, bo aż 8. Mój opo­nent otrzy­mał ode mnie 15. Dobra gra, gdzie maksy­mal­nie wyko­rzys­tałem zdol­ność swego sztabu.

 

 

 

 

 

 

 

Run­da IV – Jakub

Ura­nop­o­lis vs Shar­rash

Nie grałem Shar­rash, ponieważ Jakub wybrał go jako pier­wszy. Byłem zmus­zony wziąć Ura­nop­o­lis. Całe szczęś­cie, że znałem wrogą frakcję na wylot, więc wiem czego mogłem się spodziewać. Przy okazji pier­wszej bitwy gdzie grał na plan­szy obok, dokon­al­iśmy sym­bol­icznej wymi­any żetonem dzi­ury, którzy obo­je dociągnęliśmy w tym samym cza­sie. Shar­rash wys­taw­ił się na środ­ku, ja zaś na obrzeżu plan­szy. Plan był prosty – wys­taw­ić jed­nos­t­ki w różne możli­we kierun­ki i strze­lać jak tylko będzie bit­wa. Na początek wys­taw­iłem Infer­no i Strażni­ka. Gdy tylko to było możli­we, Kuba uciekał za swo­je mod­uły. Dosyć wcześnie również dobrałem Trans­port. Stworzyłem więc dzi­ałko obro­towe, kieru­jące się w miarę możli­woś­ci do prze­ci­wni­ka. Przy­był i moździerz który ostrzeli­wał mój sztab. Tak, jak szy­bko przy­był, tak zniknął za pomocą promienia. Przy okazji pozbyłem się mod­ułów uniemożli­wia­jąc ucieczkę szczurom. Niewiele obrażeń mogłem zadać, z powodu niewielkiej mobil­noś­ci. Miałem też pod­sta­wowy prob­lem Ura­nop­o­lis – brak zasi­la­nia. W miarę ratu­jącą mnie opcją był dru­gi trans­port. Przy­sunąłem swój sztab bliżej, aby mieć więk­sze możli­woś­ci. Doszedł mi również świder, który zdążył być spar­al­iżowany. Ten żeton posi­a­da klątwę najszyb­szego unieszkodli­wia­nia przez prze­ci­wni­ka – nic dzi­wnego jak może zadać 3 obraże­nia. Ratował mnie Elek­trosiecia­rz podłąc­zony do mechani­ka. W tym momen­cie zyskałem ogrom­ną przewagę. Jed­no Infer­no nawet udało mi się skierować w jego sztab. Domi­nowałem na plan­szy. Próbował mnie ostrzeli­wać moździerzem, lecz i na to zaradz­iłem mym wyburza­czem. Pod­czas bitwy zadałem mu 5 obrażeń, Shar­rash we mnie nic. Nieste­ty za mną były szczury i przez to straciłem mechani­ka, świder, infer­no i siecia­rza, bo przes­tał już dzi­ałać, więc sztab go zranił. Obok sztabu postaw­iłem , aby zadać jeszcze więcej obrażeń, ale ciężko było go wyko­rzys­tać bo niespec­jal­nie posi­adałem zasi­lanie. Ratowały mnie gen­er­a­to­ry. A nawet pojaw­ił się Najem­nik który w tej armii jest świet­nym żetonem, zada­jąc obraże­nia w sztab. Gra zakończyła się moim zwycięst­wem, gdzie zadałem 13 obrażeń. Mój prze­ci­wnik, nieste­ty tylko ok. 5. Za bard­zo byłem otoc­zony, aby moż­na było do mnie dojść.

 

 

 

 

 

 

Top 4 — Łukasz “Stalk­er”

Shar­rash vs Mis­sis­sipi

Kolego z którym grałem – Przepraszam że nie zapamię­tałem two­jego imienia, ani ksy­w­ki. Jeśli to czy­tasz, skon­tak­tuj się ze mną.

W tym momen­cie żar­ty się skończyły. Już gramy o Gli­wice. Po Swissie miałem 4 na 4 wygrane. Nie spodziewałem się takiego ład­nego wyniku. Na ostat­nim turnieju byłem prze­dostat­ni. Ale miałem szan­sę, nawet na mis­tr­zost­wa. Ja musi­ałem jako pier­wszy wybrać armię. Wybrałem Shar­rash, bo czułem się tą armią bardziej pewny. Po tej par­tii, uważam że jed­nak lep­iej było­by wziąć Ura­nop­o­lis. Ale o tym zaraz. Jako pier­wszy, ustaw­iłem się na środ­ku pola bitwy. Opo­nent zaś, osiedlił się na obrzeżach plan­szy. Par­tia zaczęła się dobrze dla mnie. Moździerz strzela w sztab, medyk pod­pię­ty do sztabu i pla­ga która była kon­trą na siecia­rza. Początek stan­dar­d­owo wyrów­nany. W następ­nej turze, mój moździerz został obró­cony przez zasłonę dym­ną. Mogłem kom­bi­nować aby go przy­wró­cić do dzi­ała­nia, ale zami­ast tego uciekałem. A potem żałowałem do koń­ca gry. Tutaj prze­ci­wnik pamię­tał o swej zdol­noś­ci i ją świet­nie wyko­rzysty­wał. Na polu bitwy pojaw­ił się cień. W dodatku schował się za obró­cony moździerz strze­la­ją­cy poza plan­szę. Próbował mnie zatruć tru­ci­cielem, ale jak to gra­jąc Shar­rash zro­biłem podziem­ną roszadę. Dru­gi, sprawny moździerz , jak i Mutant ataku­ją w sztab Mis­sis­sipi. Dzię­ki cias­no­cie, nie zosta­ję odpech­nię­ty. Po drugiej stron­ie do Cienia podłąc­zono Bojler. W tym momen­cie byłem na prze­granej pozy­cji. Nie mogłem w żaden sposób tego unieszkodli­wić. Był otoc­zony. Od tego momen­tu zaczął mnie powoli zatruwać. W miarę możli­woś­ci starałem się uderzać w sztab, ale usunię­cie tego Stanowiska tru­jącego było pri­o­ry­tetem. Nawet nie mogłem dostaw­ić TNT. Dziu­ra przyszła dosyć późno, gdy było już gęs­to. Postaw­iłem przy Szta­bie w celu odgo­nienia wro­ga. W miarę się trzy­małem, lecz moja prze­grana nad­chodz­iła. Wszelkie możli­we ata­ki celował w Sztab. Gdy dostałem ruch, automaty­cznie zagrałem na obró­cony moździerz. Zemś­cił się strze­la­jąc do Cienia. Pod koniec doszła Bes­tia. Dodatkowe 3 (w sum­ie 5) obraże­nia w ciągu bitwy + par­al­iż sztabu dzię­ki śmiet­nisku. Nieste­ty to nie wystar­czyło, bo miałem 3 żetony zatru­cia. Pod koniec gry, opo­nent posi­adał jeszcze żetony ataku­jące, więc dobił mnie do koń­ca. Bard­zo wyrów­nana gra na wysokim poziomie. Prze­ci­wnikowi pozostało 3–4 wytrzy­małoś­ci. Kiedy tylko to będzie możli­we, oczeku­ję rewanżu. Uważam że gra­jąc Ura­nop­o­lis miałbym więk­sze szanse. Mam więcej strze­la­nia, więc nie musi­ałbym stać obok jego sztabu. Po za tym, miałbym możli­wość zada­nia mu szy­bko dużej iloś­ci obrażeń. Pewnie też z łat­woś­cią usunął cień, cho­ci­aż­by promie­niem. W tym momen­cie zakończyła się moja przy­go­da z Neu­roshimą w Toruniu.

 

 

 

 

 

 

Sam turniej oce­ni­am bard­zo pozy­ty­wnie, bard­zo sym­pa­ty­czni gracze w swissie i bard­zo dobrzy gracze w pół­fi­nale. Mogłem grać o 3 miejsce, ale zmęcze­nie wygrało ze mną. W sum­ie też gdy się dowiedzi­ałem że będę grał z Krzysztofem, który zajął 4 miejsce Vegas na Pyrkonie, powrót do domu jeszcze bardziej do mnie prze­maw­iał. Dla mnie to co, on osiągnął to prawdzi­wy wyczyn. Gdy będę mniej wycz­er­pa­ny, bard­zo chęt­nie zagram z Tobą, Krzysztofie. Z nagród otrzy­małem pod­kład­kę pod napo­je Mis­sis­sipi i promkę – Zabójce. Niewiele, ale zawsze. Gdy­bym grał dalej mógłbym coś jeszcze wygrać, ale nie spec­jal­nie mi zależało. Turniej skończyłem na 4. miejs­cu co uzna­ję za bard­zo dobry wynik.

Mam nadzieję że moja relac­ja wam się podobała. W miarę możli­woś­ci będę robił takich więcej. Gdy­by czas mnie nie ograniczał, zdjęć na pewno było­by więcej. Czekam na jakieś pomysły lub sug­estie doty­czące następ­nych relacji w komen­tarzach. Tym­cza­sem do następ­nego artykułu.

Waleczne Piksele 2 — nowi wojownicy, nowa wojna

Gdy jakaś gra wideo okaże się kasowym hitem, najczęś­ciej pow­sta­je sequel z numerkiem za tytułem, dzię­ki czemu mamy całą ser­ię. Chy­ba niewiele jest przy­pad­ków, aby plan­szówka była opa­tr­zona taką numer­acją. Na pewno Tikal II i A Study in Emer­ald v2, moż­na też wygrze­bać kil­ka reedy­cji (np. Neu­roshi­ma Hex! czy Car­cas­sonne). Jed­nak nie powin­no niko­go dzi­wić, że w przy­pad­ku Walecznych Pik­seli — które z założe­nia przy­pom­i­na­ją hicio­ry z automatów lub Game­boya — zas­tosowano właśnie taką metodę odróżnienia kole­jnych częś­ci, przez co mamy jeszcze lep­szy kli­mat.

Czytaj dalej...

Nie od razu Rzym zbudowano, czyli Założyciele Imperium

Założy­ciele Imperi­um to wyjątkowo porząd­na i jed­nocześnie posi­ada­ją­ca miłe zasady gra o tworze­niu pier­wszych Imper­iów. Roz­gry­wka przez­nac­zona jest dla 2–4 graczy, którzy konku­ru­ją ze sobą o zdoby­cie pier­wszego w his­torii ludzkoś­ci zor­ga­ni­zowanego Imperi­um. To nasze decyz­je i zamysł budown­iczy może zapewnić nam zwycięst­wo.

Czytaj dalej...