Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Supermunchkin, czyli o tym jak Aleris stał się płaski…

Gdybym Was zapy­tał o tytuł gry kacia­nej, będą­cej saty­rą na nasz geekow­ski świat, pew­nie bez zasta­no­wie­nia odpar­li­by­ście, że to Munch­kin. To jed­na z prawd abso­lut­nych, nasze­go roz­ra­sta­ją­ce­go się, świa­ta gier sto­li­ko­wych. Wydaw­nic­two Black Monk Games z każ­dym rokiem posze­rza nie­koń­czą­cą się ofer­tę gier tej mar­ki. Za gra­ni­ca­mi jest ich jed­nak zde­cy­do­wa­nie wię­cej. Grę Super­munch­kin, w wer­sji anglo­ję­zycz­nej, widzia­łem na pół­ce ulu­bio­ne­go skle­pu już dość daw­no temu. Od daw­na inte­re­so­wał mnie ten tytuł, a jedy­ne co powstrzy­my­wa­ło przed zaku­pem to barie­ra języ­ko­wa ówcze­snych współ­gra­czy. W tym roku, ku mojej ucie­sze, na pol­skim ryn­ku poja­wi­ła się zlo­ka­li­zo­wa­na wer­sja tej­że gry. Jak spraw­dzi się zaba­wa kon­wen­cja­mi komik­so­wy­mi, patos kina super­bo­ha­ter­skie­go okra­szo­ny gra­fi­ka­mi Arta Bal­ta­za­ra?  Wraz z Obłą­ka­ną Depre­sją zapra­sza­my do czy­ta­nia.

Czytaj dalej...

Wstęp do koszmaru – Horror w Arkham LCG

Nigdy nie sądzi­łem, że mój umysł wylą­du­je na ostat­niej wyspie zdro­we­go roz­sąd­ku, pośród oce­anu sza­leń­stwa. Gdy­bym dziś mógł pod­jąć inne decy­zje…. Cza­su nie da się jed­nak odwró­cić, a ja muszę mie­rzyć się z kon­se­kwen­cja­mi prze­ra­sta­ją­cy­mi zdol­ność poj­mo­wa­nia czło­wie­ka. Piszę ten list jako ostat­ni akt poczy­tal­no­ści, ku prze­stro­dze. Wszy­scy żyje­my w naszych cie­płych domach, zaprze­cza­jąc ist­nie­niu pod­mio­tów igno­ru­ją­cych pra­wa fizy­ki. Kąty, o któ­rych nie śni­ło się Eukli­de­so­wi, stwo­rze­nia napa­wa­ją­ce odra­zą i będą­ce oczy­wi­stym zaprze­cze­niem zna­nej nam fizjo­lo­gii. Wszyst­ko to widzia­łem. Zapew­ne nigdy już nie zmru­żę oka. Od tam­te­go cza­su żyję w cią­głej oba­wie o wła­sne życie i zdro­wie psy­chicz­ne… Z dru­giej jed­nak stro­ny cie­płe obję­cia sza­leń­stwa były­by czymś lep­szym, niż wie­czy­sta nie­pew­ność i stan, w któ­rym utkną­łem. Jeże­li nie jeste­ście goto­wi, by poświę­cić swo­je dobra dla oca­le­nia ludz­ko­ści, wyjedź­cie stąd czym prę­dzej. Mia­sto jest zgu­bio­ne. Jeże­li jed­nak macie odwa­gę posta­wić wszyst­ko na jed­nej sza­li, to Arkham Was potrze­bu­je.

Nie spo­tka­my się. Żegnaj­cie.

Czytaj dalej...

5 Cudów Warszawy, czyli Capital okiem Alerisa

Filip Miłuń­ski zna­ny jest w bran­ży gier plan­szo­wych jako pro­jek­tant CV, Mare Bal­ti­cum, Magnum Sal czy Faras. Z dorob­ku tego auto­ra uda­ło mi się zagrać jedy­nie w pierw­szą z ww. gier, któ­ra o ile nie pod­bi­ła moje­go ser­ca, to mimo wszyst­ko przy­jem­nie się ukła­da­ło wła­sne Cur­ri­cu­lum Vitae. Po Capi­tal się­gną­łem wła­ści­wie głów­nie przez pozy­tyw­ne opi­nie zagra­nicz­nych recen­zen­tów. Czy słusz­nie? Prze­ko­naj­cie się sami.

Czytaj dalej...

Munchkin Legendy, legendy i legendy

Munch­kin był pierw­szą grą, któ­ra wpro­wa­dzi­ła mnie do świa­ta współ­cze­snych plan­szó­wek. Po dziś dzień, pod­cho­dzę do niej z nie­ma­łym sen­ty­men­tem. Ten zwa­rio­wa­ny pastisz RPG docze­kał się wie­lu edy­cji, zależ­nych od zaczerp­nię­te­go z popkul­tu­ry tema­tu. Nie­za­leż­nie jed­nak od przy­ję­tej kon­wen­cji, prę­dzej czy póź­niej nawet naj­bar­dziej dow­cip­ne kar­ty się nam opa­trzą.  Wydaw­nic­two Black Monk Games przy­cho­dzi nam w tej kwe­stii z pomo­cą, wyda­jąc całą serię dodat­ków na każ­dej linii tema­tycz­nej. Ten tekst chciał­bym poświę­cić roz­sze­rze­niu pod tytu­łem Fau­nie Igrzy­ska, któ­re potę­gu­je zaba­wę w świe­cie antycz­nych mito­lo­gii.

Czytaj dalej...

Macki, poczytalność i żółty znak, czyli recenzja Cthulhu Światy

W dobie deck­bu­il­din­gu, gdyż tak moż­na nazwać czas po powsta­niu, legen­dar­ne­go już, Domi­nio­na, kolej­na gra opar­ta na tej mecha­ni­ce, nie sta­je się hitem nie­ja­ko z auto­ma­tu. Kon­ku­ren­cja jest coraz więk­sza. Podob­nie jest z tema­ty­ką mitów Love­cra­fta. Cthul­hu jest wszech­obec­ny w grach plan­szo­wych. Dzię­ki wydaw­nic­twu Bal­dar mogę posta­wić sobie pyta­nie, czy mie­sza­ni­na dwóch utar­tych, ale spraw­dzo­nych moty­wów nadal skut­ku­je dobrą grą?

Czytaj dalej...

Konkurs!

Wydaw­nic­two Black Monk Games rusza z Kon­kur­sem Foto­gra­ficz­nym „Ja i moja gra”! Od dziś do koń­ca paź­dzier­ni­ka na stro­nę wyda­rze­nia na Face­bo­oku chęt­ni mogą wrzu­cać zdję­cia przed­sta­wia­ją­ce ich z dowol­ny­mi gra­mi bez prą­du. To, jak będzie wyglą­da­ło zdję­cie, zale­ży tyl­ko i wyłącz­nie od kre­atyw­no­ści uczest­ni­ków kon­kur­su. Powa­ga, zaba­wa, sza­leń­stwo? Czerń i biel czy pełen wachlarz kolo­rów? Wszyst­ko w rękach kon­kur­so­wi­czów! Naj­lep­sze, zda­niem orga­ni­za­to­rów, foto­gra­fie zosta­ną nagro­dzo­ne.

Czytaj dalej...

Kto pierwszy do koryta, czyli Ciasteczkowe Potworki pod lupą

Ciastecz­ko­we Potwor­ki, to jeden z trzech lau­re­atów tego­rocz­nej nagro­dy Zabaw­ka Roku. Gra z takim tytu­łem domyśl­nie skie­ro­wa­na jest do dzie­ci tudzież fanów pew­ne­go Mup­pe­ta, czy aby na pew­no? Moim zda­niem cechą dobrej gry dla dzie­ci, jest to, że bawią się przy niej dobrze obie stro­ny drze­wa gene­alo­gicz­ne­go, rodzi­ce, dziad­ko­wie a nie tyl­ko same pocie­chy. Jak jest w tym przy­pad­ku? Zapra­szam do lek­tu­ry.

Czytaj dalej...

Do przerwy 1:0, czyli recenzja gry Goool! Mistrzostwa

Tema­ty­ka spor­to­wa w grach plan­szo­wych czę­sto trak­to­wa­na jest nie­co po maco­sze­mu. Może ze wzglę­du na fakt, iż gry sto­li­ko­we skie­ro­wa­ne są jed­nak do osób lubu­ją­cych się w sie­dze­niu na krze­śle, a przy­naj­mniej takie jest podej­ście auto­rów? Sport a plan­szów­ki to dobry temat na felie­ton, pozo­sta­wię to na inną oka­zję. Przejdź­my, zatem do rze­czy, czy­li tema­tu tego wpi­su – recen­zji gry Goool! Mistrzo­stwa.

Czytaj dalej...

Pigmeje czy Ninja? Dwie nowe frakcje walczą o dominacje turnieju czarnej magii!

Po raz pierw­szy do czy­nie­nia z Vudu mia­łem na ubie­gło­rocz­nych tar­gach Gra­my pod­czas edy­cji wio­sen­nej. Gra­cze, przy sto­isku Black Monk Games, przy­ku­wa­li uwa­gę całej sali, wyko­nu­jąc dziw­ne manew­ry, wyda­jąc z sie­bie okrzy­ki, któ­rych nie powsty­dzi­ło­by się dobrze zaopa­trzo­ne zoo… Nie­ste­ty, pod­czas owych wyda­rzeń w Trój­mie­ście, nie było mi dane zagrać w Vudu. 

Czytaj dalej...

Pędzimy po raz trzeci.…

Egmont lubu­je się w tytu­łach pana Reine­ra Kni­zi. Moż­na powie­dzieć, że Pędzą­ce Żół­wie oka­za­ły się hitem. Gra tra­fia do każ­de­go dzię­ki pro­sto­cie zasad, sza­cie gra­ficz­nej oraz ogra­ni­czo­nych, ale istot­nych moż­li­wo­ściach tak­tycz­nych. Kolej­na gra z serii, trak­tu­ją­ca o jeżach, nie zaskar­bi­ła sobie serc gra­czy, praw­do­po­dob­nie dla­te­go, iż była nazbyt skom­pli­ko­wa­na mate­ma­tycz­nie w porów­na­niu z poprzed­nicz­ką. W tym roku Egmont poku­sił się o wyda­nie następ­czy­ni obu tytu­łów. Jak wszyst­kie gry zno­wu coś nam pędzi w przy­ro­dzie… Co tym razem? Były żół­wie – syno­nim powol­no­ści, któ­re odnio­sły suk­ces komer­cyj­ny, więc cze­mu nie ude­rzyć w ten sam temat? Tak moi dro­dzy. Dziś pędzić będą śli­ma­ki!

Czytaj dalej...

Dżentelmen czy prostak?

Cards Aga­inst Huma­ni­ty zro­bi­ło furo­rę wśród gra­czy na całym świe­cie. Pro­sto­ta mecha­ni­ka oraz kon­tro­wer­syj­ny humor wzbo­ga­ci­ły nie­jed­ną impre­zę. Na kan­wie tegoż tytu­łu powsta­ło kil­ka rodzi­mych klo­nów, czy to Psy­cho­drop­sy, czy Loża Szy­der­ców czy tytuł o któ­rym wspo­mnę dzi­siaj, a mia­no­wi­cie Kar­ty Dżen­tel­ma­nów.

Czytaj dalej...