Skip to content →

Author: aleris

Moja przygoda z grami planszowymi zaczęła się już we wczesnej młodości, gdyż w wieku lat siedmiu zacząłem z tatą odkrywać tajniki szachów, Grzybobrania, Eurobiznesu (na którym w końcu każdy się wychował), itp. Powoli przerzuciliśmy się na bardziej zaawansowane jak na lata 90-te produkty firmy MB Parker. Operacja, Upiorne Zamczysko czy Pułapka na myszy do dnia dzisiejszego kurzą się na strychu. Później w moim sercu miejsce dla siebie znalazły RPG-i. Przez długi czas nie myślałem o powrocie do zwykłych gier planszowych. Wszystko zmieniło się, gdy urzekł mnie opis gry pod tytułem Munchkin... Bez dłuższego zastanawiania się zainwestowałem w tę pozycję i tak bardzo wciągnęła moich znajomych - nie raz skracaliśmy sesję, ażeby tylko trochę popsuć sobie nawzajem krwi przy zdobywaniu skarbów i poziomów. Następne wydarzenia potoczyły się niemalże lawinowo. Noc Planszówek organizowana przez Centrum Gier Pegaz, wciągnięcie znajomych... Od zakupu Munchkina mijają niespełna 3 lata. Dziś już wiem czym są gry kooperacyjne, co mi się w grach podoba, a co nie.

Kiedy przyjaciel zapytał mnie czy chcę uczestniczyć w projekcie The Fellowship of the Board (choć jeszcze się tak nie nazywał) nie miałem najmniejszych wątpliwości. Zabrałem ciężki wolumin księgi zaklęć i ruszyłem by wesprzeć dawnego towarzysza.

Supermunchkin, czyli o tym jak Aleris stał się płaski…

Gdybym Was zapy­tał o tytuł gry kacianej, będącej satyrą na nasz geekows­ki świat, pewnie bez zas­tanowienia odpar­libyś­cie, że to Munchkin. To jed­na z prawd abso­lut­nych, naszego rozras­ta­jącego się, świa­ta gier sto­likowych. Wydawnict­wo Black Monk Games z każdym rok­iem posz­erza niekończącą się ofer­tę gier tej mar­ki. Za grani­ca­mi jest ich jed­nak zde­cy­dowanie więcej. Grę Super­munchkin, w wer­sji anglo­języ­cznej, widzi­ałem na półce ulu­bionego sklepu już dość dawno temu. Od daw­na intere­sował mnie ten tytuł, a jedyne co pow­strzymy­wało przed zaku­pem to bari­era językowa ówczes­nych współ­graczy. W tym roku, ku mojej uciesze, na pol­skim rynku pojaw­iła się zlokali­zowana wer­s­ja tejże gry. Jak sprawdzi się zabawa kon­wenc­ja­mi komik­sowy­mi, patos kina super­bo­hater­skiego okras­zony grafika­mi Arta Bal­tazara?  Wraz z Obłąkaną Depresją zaprasza­my do czy­ta­nia.

Leave a Comment

Wstęp do koszmaru — Horror w Arkham LCG

Nigdy nie sądz­iłem, że mój umysł wylą­du­je na ostat­niej wyspie zdrowego rozsąd­ku, pośród oceanu sza­leńst­wa. Gdy­bym dziś mógł pod­jąć inne decyz­je…. Cza­su nie da się jed­nak odwró­cić, a ja muszę mierzyć się z kon­sek­wenc­ja­mi prz­eras­ta­ją­cy­mi zdol­ność poj­mowa­nia człowieka. Piszę ten list jako ostat­ni akt poczy­tal­noś­ci, ku prze­strodze. Wszyscy żyje­my w naszych ciepłych domach, zaprzecza­jąc ist­nie­niu pod­miotów ignoru­ją­cych prawa fizy­ki. Kąty, o których nie śniło się Euk­lides­owi, stworzenia napawa­jące odrazą i będące oczy­wistym zaprzecze­niem znanej nam fizjologii. Wszys­tko to widzi­ałem. Zapewne nigdy już nie zmrużę oka. Od tamtego cza­su żyję w ciągłej obaw­ie o własne życie i zdrowie psy­chiczne… Z drugiej jed­nak strony ciepłe obję­cia sza­leńst­wa były­by czymś lep­szym, niż wieczys­ta niepewność i stan, w którym utknąłem. Jeżeli nie jesteś­cie gotowi, by poświę­cić swo­je dobra dla ocale­nia ludzkoś­ci, wyjedź­cie stąd czym prędzej. Mias­to jest zgu­bione. Jeżeli jed­nak macie odwagę postaw­ić wszys­tko na jed­nej sza­li, to Arkham Was potrze­bu­je.

Nie spotkamy się. Żeg­na­j­cie.

Leave a Comment

5 Cudów Warszawy, czyli Capital okiem Alerisa

Filip Miłuńs­ki znany jest w branży gier plan­szowych jako pro­jek­tant CV, Mare Balticum, Mag­num Sal czy Faras. Z dorobku tego auto­ra udało mi się zagrać jedynie w pier­wszą z ww. gier, która o ile nie pod­biła mojego ser­ca, to mimo wszys­tko przy­jem­nie się układało własne Cur­ricu­lum Vitae. Po Cap­i­tal sięgnąłem właś­ci­wie głównie przez pozy­ty­wne opinie zagranicznych recen­zen­tów. Czy słusznie? Przekon­a­j­cie się sami.

Leave a Comment

Munchkin Legendy, legendy i legendy

Munchkin był pier­wszą grą, która wprowadz­iła mnie do świa­ta współczes­nych plan­szówek. Po dziś dzień, pod­chodzę do niej z niemałym sen­ty­mentem. Ten zwar­i­owany pastisz RPG doczekał się wielu edy­cji, zależnych od zacz­erp­niętego z pop­kul­tu­ry tem­atu. Nieza­leżnie jed­nak od przyjętej kon­wencji, prędzej czy później nawet najbardziej dow­cip­ne kar­ty się nam opa­trzą.  Wydawnict­wo Black Monk Games przy­chodzi nam w tej kwestii z pomocą, wyda­jąc całą ser­ię dodatków na każdej linii tem­aty­cznej. Ten tekst chci­ałbym poświę­cić rozsz­erze­niu pod tytułem Fau­nie Igrzys­ka, które potęgu­je zabawę w świecie anty­cznych mitologii.

Leave a Comment

Metropolia — rzut budynkiem czy budowa kostką?

Metropo­lia to gra rodzin­na, gdzie 2–4 graczy wciela się w budown­iczych mias­ta. Zwycięży ten, który jako pier­wszy stworzy najważniejsze budowle. Czy proste zasady i mechani­ka opar­ta na rzu­cie kostką ma jeszcze sens w dzisiejszych cza­sach? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć

Leave a Comment

Macki, poczytalność i żółty znak, czyli recenzja Cthulhu Światy

W dobie deck­buildin­gu, gdyż tak moż­na nazwać czas po pow­sta­niu, leg­en­darnego już, Domin­iona, kole­j­na gra opar­ta na tej mechan­ice, nie sta­je się hitem nie­jako z automatu. Konkurenc­ja jest coraz więk­sza. Podob­nie jest z tem­atyką mitów Love­crafta. Cthul­hu jest wsze­chobec­ny w grach plan­szowych. Dzię­ki wydawnictwu Bal­dar mogę postaw­ić sobie pytanie, czy mieszan­i­na dwóch utar­tych, ale sprawd­zonych moty­wów nadal skutku­je dobrą grą?

Leave a Comment

Konkurs!

Wydawnict­wo Black Monk Games rusza z Konkursem Fotograficznym “Ja i moja gra”! Od dziś do koń­ca październi­ka na stronę wydarzenia na Face­booku chęt­ni mogą wrzu­cać zdję­cia przed­staw­ia­jące ich z dowol­ny­mi gra­mi bez prą­du. To, jak będzie wyglą­dało zdję­cie, zależy tylko i wyłącznie od kreaty­wnoś­ci uczest­ników konkur­su. Powa­ga, zabawa, sza­leńst­wo? Czerń i biel czy pełen wach­larz kolorów? Wszys­tko w rękach konkur­sow­iczów! Najlep­sze, zdaniem orga­ni­za­torów, fotografie zostaną nagrod­zone.

Leave a Comment

Kto pierwszy do koryta, czyli Ciasteczkowe Potworki pod lupą

Ciasteczkowe Pot­wor­ki, to jeden z trzech lau­re­atów tegorocznej nagrody Zabawka Roku. Gra z takim tytułem domyśl­nie skierowana jest do dzieci tudzież fanów pewnego Mup­pe­ta, czy aby na pewno? Moim zdaniem cechą dobrej gry dla dzieci, jest to, że baw­ią się przy niej dobrze obie strony drze­wa genealog­icznego, rodz­ice, dzi­ad­kowie a nie tylko same pociechy. Jak jest w tym przy­pad­ku? Zapraszam do lek­tu­ry.

Leave a Comment

Do przerwy 1:0, czyli recenzja gry Goool! Mistrzostwa

Tem­aty­ka sportowa w grach plan­szowych częs­to trak­towana jest nieco po macosze­mu. Może ze wzglę­du na fakt, iż gry sto­likowe skierowane są jed­nak do osób lubu­ją­cych się w siedze­niu na krześle, a przy­na­jm­niej takie jest pode­jś­cie autorów? Sport a plan­szów­ki to dobry tem­at na feli­eton, pozostaw­ię to na inną okazję. Prze­jdźmy, zatem do rzeczy, czyli tem­atu tego wpisu – recen­zji gry Goool! Mis­tr­zost­wa.

Leave a Comment

Pigmeje czy Ninja? Dwie nowe frakcje walczą o dominacje turnieju czarnej magii!

Po raz pier­wszy do czynienia z Vudu miałem na ubiegłorocznych tar­gach Gramy pod­czas edy­cji wiosen­nej. Gracze, przy stoisku Black Monk Games, przykuwali uwagę całej sali, wykonu­jąc dzi­wne manewry, wyda­jąc z siebie okrzy­ki, których nie pow­sty­dz­iło­by się dobrze zaopa­tr­zone zoo… Nieste­ty, pod­czas owych wydarzeń w Trójmieś­cie, nie było mi dane zagrać w Vudu.

Leave a Comment

Śmierdzący interes, czyli jak zarobić na recyklingu

Recyk­ling, ponowne wyko­rzysty­wanie odpadów, to tem­at całkiem pop­u­larny na świecie. Czemu nie imple­men­tu­je się go w grach plan­szowych? Nie mam poję­cia. Takie właśnie pytanie zadali sobie autorzy gry Stinky Busi­ness wydawanej w Polsce przez wydawnict­wo G3.

Leave a Comment

Pędzimy po raz trzeci.…

Egmont lubu­je się w tytułach pana Rein­era Knizi. Moż­na powiedzieć, że Pędzące Żółwie okaza­ły się hitem. Gra trafia do każdego dzię­ki pros­to­cie zasad, sza­cie graficznej oraz ogranic­zonych, ale istot­nych możli­woś­ci­ach tak­ty­cznych. Kole­j­na gra z serii, trak­tu­ją­ca o jeżach, nie zaskar­biła sobie serc graczy, praw­dopodob­nie dlat­ego, iż była nazbyt skom­p­likowana matem­aty­cznie w porów­na­niu z poprzed­niczką. W tym roku Egmont pokusił się o wydanie następczyni obu tytułów. Jak wszys­tkie gry znowu coś nam pędzi w przy­rodzie… Co tym razem? Były żółwie – syn­on­im powol­noś­ci, które odniosły sukces komer­cyjny, więc czemu nie uderzyć w ten sam tem­at? Tak moi drodzy. Dziś pędz­ić będą śli­ma­ki!

Leave a Comment