Skip to content →

62. Noc Planszówek w Bydgoszczy — Wywiad z Bartłomiejem “Jabbas” Chrobakiem

Dzisi­aj chce­my zaprezen­tować syl­wetkę oso­by, która tak naprawdę wprowadz­iła w Byd­goszczy gry plan­szowe z piwnic do salonów. Bohat­era, na którego lokalny świat graczy czekał. Bohat­era, którego potrze­bował. Twór­cę inic­jaty­wy znanej jako Noce Plan­szówek. Z okazji już 62. edy­cji mieliśmy okazję przeprowadzenia z nim wywiadu. Pry­wat­nie ojciec trój­ki dzieci, lokalny patri­o­ta i społecznik. Właś­ci­ciel Cen­trum Gier Pegaz – sklepu, klubu i wypoży­czal­ni w jed­nym. Przed Wami Bartłomiej “Jab­bas” Chrobak.

M — Mateusz  J- Jab­bas

M: Czy pamię­tasz swo­ją pier­wszą Noc Plan­szówek?

J: Tak, oczy­wiś­cie. Pier­wsza noc­ka pod szyl­dem Pegaza odby­wała się dokład­nie w samym Pegazie. Zain­tere­sowanie było tak duże, że musieliśmy dowoz­ić nasze pry­watne stoły z mieszkań.  Co ciekawe, to była również jedy­na noc­ka, która trwała do rana.

M: Do rana czyli?

J: Do ósmej nad ranem, a zaczy­nała się klasy­cznie, o dziewięt­nastej. Ta pier­wsza noc­ka była dla nas waż­na też o tyle, że na jej pod­staw­ie wyciągnęliśmy wnios­ki, że sześć godzin to jed­nak wystar­cza­ją­co dużo, a to dlat­ego, że więk­szość uczest­ników spała na stołach czeka­jąc na ostat­nią wytr­wałą ekipę, która kończyła grę w boda­jże Szo­gu­na.

M: Jak już jesteśmy przy grach, czy pamię­tasz jakieś inne tytuły z tej noc­ki, poza wspom­ni­anym już Szo­gunem?

J: [chwila namysłu] To było wie­ki temu. Na pewno jed­ną z gier, które miałem w swo­jej pry­wat­nej kolekcji, czyli Mys­tery of The Abbey (Tajem­ni­ca Opact­wa), taka gier­ka detek­ty­wisty­cz­na w kli­ma­cie „Imienia Róży” Umber­to Eco, jak i Mod­ern Art, którą zarażałem wszys­t­kich.

M:Dzisiejsze spotkanie to już 62. edy­c­ja Nocy Plan­szówek. Pamię­tasz kiedy była ta pier­wsza?

J: W 2012 roku.

M: Sześć lat, kawał cza­su. A powiedz, co lubisz w tych nock­ach najbardziej?

J: Uwiel­bi­am to, że pomi­mo iż for­muła jest znana od wielu, wielu lat, to cały czas są oso­by, dla których jest to czymś świeżym, fas­cynu­ją­cym. Nawet jeśli my cza­sa­mi nie widz­imy tych wszys­t­kich fajnych rzeczy, będąc nie­jako po drugiej stron­ie, to wciąż przy­chodzą do nas nowe oso­by, które dzielą się z nami tym, jakie to jest fajne i z jak wielu względów zwycza­jnie im się to bard­zo podo­ba. Jest to niezwyk­le miłe.

M: Czemu musieliśmy tak dłu­go czekać między 61. a 62. edy­cją?

J: Przy­czyną były prob­le­my tech­niczne i orga­ni­za­cyjne u poprzed­niego part­nera, czyli u UKW. Były one jed­nak na tyle duże, że uniemożli­wiły nam orga­ni­za­cji tej imprezy w godz­i­nach noc­nych. Nie było też łat­wo znaleźć dobrego miejs­ca, które zapew­ni­ało­by co najm­niej tak dobry stan­dard, jaki mieliśmy na UKW przy jed­noczes­nym zachowa­niu real­nego budże­tu. Jeśli chodzi o muzeum, mieliśmy bard­zo dużo szczęś­cia, gdyż oso­ba tam pracu­ją­ca była poprzed­nio pra­cown­ikiem UKW i już nas znała. Dzię­ki temu nie byliśmy już tylko anon­i­mową orga­ni­za­cją szem­ranego pochodzenia dzi­wnych ludzi gra­ją­cych w różne gry. Dlat­ego łatwiej było przekon­ać oso­by decyzyjne, że jest to faj­na impreza, gdzie i my sko­rzys­tamy z lokacji i sama insty­tuc­ja Muzeum Wodociągu sko­rzys­ta na wypra­cow­anej marce.

M: Też mi się tak wyda­je, że dzię­ki nock­om Pegaza, wiele osób w ogóle będzie miało okazję poz­nać to miejsce. Czyli rozu­miem, że jesteś zad­owolony z nowej miejsców­ki? Bo z pewnoś­cią jest kli­maty­cz­na.

J: O tak, jesteśmy zad­owoleni. Oczy­wiś­cie, jest jeszcze kil­ka kwestii do dopra­cow­a­nia na kole­jną noc, jak choć­by ilość stołów czy szansa na to, że uda nam się uru­chomić jeszcze piętro niżej (o ile uda nam się wszys­tko załatwić), co poz­woli nam roz­ciągnąć trochę przestrzeń do gra­nia, dać ludziom więcej tlenu, jak i łatwiej real­i­zować stałe ele­men­ty noc­ki.

M: Jak choć­by turnieje?

J: Dokład­nie.

M: Super, to trzy­mamy za Ciebie kciu­ki. Dzisi­aj było troszeczkę o Cthul­hu. Black Monk Games zaszczy­cił nas nawet stoiskiem, gdzie reklam­ował siód­mą edy­cję gry RPG Zew Cthul­hu. Stąd pytanie, jak bard­zo lubisz ten kli­mat i wszys­tkie gry w świecie Love­crafta?

J: Uwiel­bi­am. Sam mam mnóst­wo książek Lovecraft’a w domu. Jeśli chodzi ogól­nie o lit­er­aturę fan­tasty­czną jak fan­ta­sy czy hor­ror, to jest obok  Terry’ego Pratchett’a jed­nym z moich ulu­bionych pis­arzy. Bard­zo się cieszę i jed­nocześnie dzięku­ję Black Monk Games za to, że rusza bard­zo nieeko­nom­iczny w naszych reali­ach tem­at RPGów. Wiem, że robią to przede wszys­tkim z miłoś­ci, ser­ca i sen­ty­men­tu, niż z racji eko­nom­icznych. Odrzu­ca­ją to co realne i mate­ri­alne, więc tym bardziej jestem im wdz­ięczny. Czekam na cza­sy, kiedy będę mógł zagrać pier­wszą sesję z włas­ny­mi dzieć­mi, także jeszcze nie wszys­tko stra­cone w kwestii mnie i gier fab­u­larnych.

M: No właśnie, fajnie że o tym wspom­i­nasz. Moje następ­ne pytanie brz­mi, czy masz w ogóle jakiekol­wiek doświad­cze­nie w grach fab­u­larnych?

J: Dla mnie to już jest dale­ka pieśń his­torii. Cały czas mają te gry malutką półeczkę w moim ser­cu. I to jest jed­na z tych rzeczy, o których mówię „tak, kiedy wyna­jdę czas to wrócę”.

M: No to w takim razie sko­ro obiecu­jesz, że wyna­jdziesz czas, to nie mogę się nie zapy­tać. Kiedy zagrasz z nami, z FOTBem? Bo nie wiem czy wiesz, ale w naszej ekip­ie jest obec­nie pięć osób, z czego wszyscy gra­ją w RPG i jest aż trzech Mis­trzów Gry.

J: To jest bard­zo złożona kwes­t­ia. Mam nadzieję, że od przyszłego roku. Tak się wciąż odgrażam, że jeśli w tak ważnej dla nas kwestii jak przeprowadz­ka (o czym nie każdym wie) i pewnych kwes­t­i­ach związanych ze sklepem czy sprawa­mi oso­bisty­mi, poz­woli mi na wygospo­darowanie odrobiny pry­wat­nego cza­su to zna­jdę go też na swo­je hob­by i wtedy, kto wie?

M: Mówisz o przeprowadzce sklepu?

J: Tak.

M: Uuu rozu­miem, że tajem­ni­ca i nic więcej nie zdradza­my?

J: Mam nadzieję, że już niedłu­go się wszyscy dowiedzą. Na pociesze­nie powiem, że nie będzie to dalej niż dziesięć metrów oraz że nowe lokum będzie jeszcze bardziej przy­jazne dla real­iza­cji choć­by reg­u­larnego, sobot­niego gra­nia w sklepie, tak roboc­zo zwanego „Nock­a­mi VIP” – czyli dla wszys­t­kich naszych kochanych klien­tów, którzy mają te ciężkie, kilku­godzinne gry i będą mogli przyjść, i w takim bardziej kam­er­al­nym gronie sobie pograć, ale o tym więcej powiem za jak­iś czas.

M: O tym będzie jeszcze głośno. Dwa pyta­nia zostały. Jed­no od Twoich fanów. Niek­tórzy wiedzą o Two­jej ksy­wie “Jab­ba”. Skąd się wzięła i dlaczego właśnie imię tej postaci?

J: Pon­ad 20 lat temu była taka fan­tasty­cz­na gra. To był pier­wszy Star Wars CCG. Dla osób nie wta­jem­nic­zonych pod­powiem, że to była jedy­na gra, która w pewnym momen­cie swo­ją pop­u­larnoś­cią przyćmiła nawet Mag­ic: The Gath­er­ing. Została ona bru­tal­nie wyku­pi­ona przez Wizard’ów za olbrzymie pieniądze. Ponoć George Lucas dostał za licencję do tej kar­cianej gry więk­sze pieniądze niż zaro­bił na bile­tach za pier­wszy epi­zod Gwiezd­nych Wojen. No i w ramach tego, że było tam kilku przys­to­jnych bohaterów, tak to Jab­ba miał najbardziej ponętne ksz­tał­ty i tak zostałem nazwany. Tak zostało. Trady­c­ja — jestem dum­ny.

M: Na zakończe­nie powiedz, co byś powiedzi­ał ludziom, którzy nigdy nie byli na noc­ce, którzy jej nie zna­ją i zas­tanaw­ia­ją się czy przyjść na nią? Co byś powiedzi­ał, aby ich zachę­cić?

J: Myślę, że najważniejszym powo­dem dlaczego warto przyjść na nockę nie jest nawet te paręset wspani­ałych gier o pory­wa­ją­cych mechanikach, ale to, że moż­na poz­nać tu wielu fan­tasty­cznych ludzi. Z włas­nego doświad­czenia znam początkowo obce sobie pary, które poz­nały się tutaj na nock­ach, przy­pad­kowo lub odgórnie przez orga­ni­za­torów posad­zone obok siebie, przy jed­nym sto­liku, które się następ­nie zaprzy­jaźniły, spo­tyka­ją na włas­nych ślubach czy przy jed­nym stole. W cza­sach gdy coraz bardziej się alienu­je­my, zamykamy się w smart­fonach i spo­tykamy się tylko na medi­ach  społecznoś­ciowych okazu­je się, że opc­ja pogra­nia z fajny­mi, żywy­mi ludź­mi jest naprawdę fan­tasty­cznym pomysłem.

M: Z naszej strony tyle. Dzięku­je­my ślicznie!

 

Trzy­mamy kciu­ki, żeby przeprowadz­ka się udała, a sam chęt­nie poprowadzę sesję Zewu Cthul­hu dla Bart­ka, jak już oczy­wiś­cie wyśle dzieci na stu­dia.

Published in Relacja Wywiady