Skip to content →

Warszawskie Targi Fantastyki 4/4 — Rynek Artefaktów

Dzisi­aj trochę o tym, czym żyje fan­tasty­ka i nie tylko. W obec­nych cza­sach dość ciężko znaleźć człowieka, który opowie nam niesamow­itą his­torię fan­ta­sy. Na szczęś­cie na ratunek przy­by­wa­ją nam nie­zlic­zone książ­ki, w których tysiące bohaterów, jak i światów spraw­ia­ją, że nasza wyobraź­nia jest stale dokarmi­ana. Powiedzi­ałem dokarmi­ana? Przy czy­ta­niu moż­na nieźle zgłod­nieć to i o straw­ie będzie dziś małe co nieco.

Czym Targi żyły

Po wejś­ciu na Warsza­wskie Tar­gi Fan­tasty­ki moż­na było napotkać dziesiąt­ki stoisk, z wyroba­mi, książka­mi, akce­so­ri­a­mi, jed­nym słowem – arte­fak­ta­mi. Trzy pię­tra plus piwni­ca wręcz pękały od roz­maitoś­ci. Mieliśmy to szczęś­cie, że w momen­cie otwar­cia nie było jeszcze tłumów, ale już po kilku godz­i­nach chodz­iło się w kory­tarzach z żywej, ludzkiej ściany. Przez pier­wsze godziny swo­jego poby­tu, wraz z Rafałem, Mateuszem i Naczel­nym chodzil­iśmy od jed­nego stoiska do drugiego, przyglą­da­jąc się wszelkim wspani­ałoś­ciom jakie nam się ukaza­ły. To było jak wejś­cie do sklepu z mag­iczny­mi arte­fak­ta­mi, które w moment pod­bi­jały nasze statysty­ki, opowiadały his­to­rie, czy po pros­tu zwięk­sza­ły nasze współczyn­ni­ki relacji. W akcie ostat­niej log­icznej myśli, jaka przyszła nam do głowy, wszyscy razem zade­cy­dowal­iśmy (i słusznie), że najpierw obe­jdziemy wszys­tko, a dopiero po tym przys­tąpimy do zakupów. Nieste­ty nasze poprzed­nie zlece­nie nie obfi­towało w złote mon­e­ty, stąd i sak­wy nieco liche były. Nie mogło również zabraknąć lokalnej taw­erny, gdzie druży­na mogła chwilkę przysiąść i odpocząć, ale o tym już za chwilę.

Historie z antykwariatu

Stoisko, które na mnie wywarło ogromne wraże­nie należało do Antyk­wariatu Gro­chows­ki. Na początku myśleliśmy, że była to jed­na z wielu księ­gar­ni, gdyż zna­j­dowały się tam set­ki książek w bard­zo przys­tęp­nych cenach. Okaza­ło się jed­nak, że ludzie z antyk­wariatu przewieźli tylko część księ­gozbioru, a i tak miejs­ca na stoisku prak­ty­cznie zabrakło. W dodatku (jak to w antyk­waria­cie bywa), wszys­tkie znaleziska były starszy­mi wyda­ni­a­mi. Tam mogłem się cofnąć do dziecińst­wa, gdy pojaw­iały się pier­wsze książ­ki związane z Har­rym Pot­terem, albo zobaczyć wyda­nia książek, które są starsze nawet ode mnie. Bard­zo mili ludzie obsługu­ją­cy stoisko spraw­ili, że nasze roz­mowy na tem­at fan­tasty­ki weszły na zupełnie nowy poziom. Wspól­nie prz­erzu­cal­iśmy się bohat­era­mi, świata­mi i opowieś­ci­a­mi, dzię­ki czemu jeszcze raz moż­na było się w nich zagłębić, albo nawet usłyszeć o czymś nowym. Ter­az antyk­wari­at przy­pom­i­na mi się za każdym razem, gdy czy­tam książkę, jako że dostałem zakład­kę.

Po tar­gach z cieka­woś­ci wszedłem na ich stronę http://agrochowski.pl/ i to co zobaczyłem, prze­rosło moje wszelkie oczeki­wa­nia. Mnóst­wo (nie tak, że wiele, czy ogrom, ale właśnie mnóst­wo!) książek. Nie pamię­tam bym był kiedyś w księ­gar­ni, która posi­a­da tyle tytułów. I na tym moja cieka­wość się nie zakończyła. Prze­jrza­łem pozostałe zakład­ki zna­j­du­jąc obrazy, auto­grafy, pły­ty i kase­ty. Jest tam zebrany ogrom wszelkiej maś­ci kul­tu­ry. Aż mnie cia­r­ki przeszły, gdy pomyślałem o tych wszys­t­kich his­to­ri­ach, które czeka­ją tylko na to, żebym się w nich zanurzył. Aktu­al­nie zbier­am powoli tytuły, by zro­bić duże zamówie­nie, a to dlat­ego, że mają ciekawą poli­tykę wysyłkową. Nieza­leżnie od iloś­ci arte­fak­tów wewnątrz pacz­ki, za przesyłkę zapłacę tylko 9zł!

Chwila w lokalnej tawernie

W gonitwie za nowy­mi przy­go­da­mi, wraz z drużyną musieliśmy na chwilę przys­tanąć i odsap­nąć. Opra­cow­ać nowy plan dzi­ała­nia i wymienić się spostrzeże­ni­a­mi. Udal­iśmy się więc do lokalnej kar­czmy pod szyl­dem Chmielołak. Tam po szy­b­kich oględz­i­nach, każdy z nas zde­cy­dował się na oży­w­czy trunek w postaci piwa. Jed­nak zupa chmielowa nie była jedynym, co w taw­ernie moż­na było znaleźć, tak więc posilil­iśmy się chlebem na zak­wasie ze sporą dawką smal­cu ze skwarka­mi. Ide­al­nym dodatkiem do tego były ogór­ki kiszone. To właśnie tutaj zaczęliśmy wymieni­ać się opowieś­ci­a­mi na tem­at roz­maitych arte­fak­tów, jakie znaleźliśmy na tere­nie targów. Wraz z Mateuszem moc­no skupil­iśmy się na deba­cie na tem­at obozów RPG, jako że obaj dostal­iśmy zaprosze­nie do współpra­cy. W tym samym cza­sie Rafał wraz z Naczel­nym żywiołowo roz­maw­iali o książkach i innych arte­fak­tach znalezionych pośród stoisk. Nawet nie zauważyliśmy, gdy nasza strawa zniknęła gdzieś pomiędzy słowa­mi. Na dłu­go będziemy wspom­i­nać te feer­ię smaków, jak i samą atmos­ferę, dzię­ki której mogliśmy przez chwilę odpocząć.

Jakub

Cześć! Mam na imię Jakub. Skoro to czytasz, to może chciałbyś się czegoś dowiedzieć o jednym z członków zespołu The Fellowship of The Board. Zatem pozwól, że się przedstawię i opowiem coś o sobie!

http://thefotb.net/o-thefotb/korinen/#

Published in Relacja