Skip to content →

Boss Monster: Następny Poziom — Nowe Podziemia, stare zwyczaje

Każdy z nas grał kiedyś w gry plat­for­mowe, które ter­az moż­na zal­iczyć do kat­e­gorii retro. Tak, chodzi mi właśnie o te wszys­tkie przy­godów­ki pokro­ju Mario, Kap­i­tana Pazu­ra czy też Son­i­ca, gdzie pro­tag­o­niś­ci upar­cie muszą iść w pra­wo. Bo prze­cież w lewo idą tylko mięcza­ki… Na końcu każdej przy­gody zawsze musi­ał stać Boss, z którym przyjdzie nam wal­czyć. A co jeżeli to właśnie Bossowie są główny­mi bohat­era­mi? Tę właśnie sza­loną kon­wencję chcą przekazać nam John­ny i Chris O’Neylowie w grze Boss Mon­ster.

Dzisi­aj opowiem Wam trochę o sequelu pewnej kar­cian­ki, która już jak­iś czas temu zdobyła moje serce. Boss Mon­ster był fenom­e­nal­ną grą nastaw­ioną na negaty­wną inter­akcję i wygry­wanie przez wybi­janie bohaterów. Dodatek z kolei pokazał nam, że poziom trud­noś­ci moż­na moc­no pod­krę­cić jeżeli każdy Jasiek w wiosce będzie miał Excal­ibu­ra… Co jed­nak pokaże nam Boss Mon­ster 2? No cóż, zapraszam do lek­tu­ry!

Jak się ładuje tego GameBoya?

Sequel ofer­u­je nam okład­kę w kolorystyce pier­wszych Game­Boyów. Ten sre­brny kolor u wielu wywołu­je nos­tal­gię. W środ­ku zna­jdziemy wręcz iden­ty­czny zestaw co w pier­wszej częś­ci. Trochę więcej kart (16, troch0, czyli 5 więcej), więcej Bossów (nie 8, ale 12), nową instrukcję i oczy­wiś­cie moją ulu­bioną mini instrukcję. Jako że od razu po otrzy­ma­niu nowego Boss Mon­stera musi­ałem w niego zagrać, jakoś 5 min­ut po otwar­ciu pudeł­ka nie zaw­iodła mnie właśnie mini instrukc­ja, która od razu przy­pom­ni­ała mi wszys­tkie zasady.

Jak się sprawy miały w tym „Szefie Potworze”?

Każdy gracz dosta­je Bossa, a naszym celem jest zdoby­cie dziesię­ciu punków za poko­nanie bohaterów lub doprowadze­nie (lub wyczekanie) do momen­tu, w którym inni gracze będą mieli pięć punk­tów ujem­nych. Dzieje się to wtedy gdy prze­gra­ją walkę z kilko­ma bohat­era­mi i zostaną przez nich skutecznie poko­nani!

W swo­jej turze budu­je­my w ukryciu lochy (uściśla­jąc kom­naty, by ktoś nie pomyślał, że budu­je­my coś innego), później ukazu­je­my, co zma­jstrowal­iśmy w naszych podziemi­ach innym grac­zom i staramy się zachę­cić bohaterów z wios­ki by przys­zli do naszych podzie­mi. Gdy tam się dostaną, prze­chodzą po coraz to niebez­pieczniejszych kom­nat­ach, które zada­ją im obraże­nia, a jeżeli suma obrażeń zrów­na się lub przewyższy ich liczbę punk­tów życia, to sta­ją się naszy­mi punk­ta­mi zwycięst­wa. W prze­ci­wnym razie spuś­cili nam łomot i dają punk­ty ujemne (tzw. rany), jak stanie się tak pięć razy to odpadamy z roz­gry­w­ki. Ostat­nią sprawą są czary, które może­my zagry­wać w dowol­nym momen­cie, by psuć szy­ki naszym prze­ci­wnikom lub poma­gać sobie w walce ze śmi­ałka­mi.

Różnią się czymś te dwie podstawki? Oprócz koloru pudełka oczywiście…

Najwięk­szą różnicą jest fakt, że każ­da pod­stawka ofer­u­je zupełnie inne kar­ty. Zasady prak­ty­cznie się nie różnią oprócz poniższych:

  • Gdy dostaniemy pier­wszą rękę kart i okaza­ła się wyjątkowo sła­ba, może­my ją wymienić.
  • Wprowad­zono tryb z nieskońc­zoną liczbą punk­tów życia.
  • Niek­tóre czary mają dwie opc­je zagra­nia,
  • Sil­niejsi bohaterowie mają dodatkowe zasady na kar­tach,

Jed­nak to co fak­ty­cznie zmieniło się na korzyść Boss Mostera to grafi­ki. W grze nie ma ani jed­nego dublu­jącego się obraz­ka. Więk­szość kart ma dru­gi wari­ant z alter­naty­wną grafiką. W miejs­cu z upada­ją­cym mostem mamy wer­sję przed roz­pa­dem i po itd. Zawsze w grach plan­szowych cenię sobie różnorod­ność grafik, a tutaj byłem moc­no zaskoc­zony.

Zwięk­szył się też trochę poziom trud­noś­ci, przez sil­niejszych bohaterów takich jak Mario i Lui­gi. Niek­tórzy herosi mogą nawet zostać przez nas przekupi­eni, by byli więk­szym wyzwaniem dla naszych prze­ci­wników.

Pomieszajmy wszystkie edycje razem!

Dodatek z arte­fak­ta­mi ide­al­nie kom­ponu­je się z każdą pod­stawką. Doda­je moc i siłę bohaterom, którzy potrafią zmienić się w niezłą ekipę zagłady. Same pod­staw­ki są kom­paty­bilne i moż­na je łączyć. Jedyną rzeczą, do której mogę mieć zarzut to fakt, że nowi Bossowie są lekko sil­niejsi niż Ci z pier­wszej edy­cji. Możli­we, że wyni­ka to z fak­tu wprowadzenia jeszcze sil­niejszych bohaterów… Jed­nak jak będziemy grać w obie wer­sje naraz, najlepiej dać każde­mu grac­zowi do wyboru przy­na­jm­niej dwóch bossów, po jed­nym z każdej gry pod­sta­wowej. Pozostaw­ia­jąc mu decyzję, którym chce zagrać. Kole­jną sprawą jest granie na więk­szą liczbę osób łącząc dwie gry. Tak jak każ­da pod­stawka ma napisane na pudełku, że jest przez­nac­zona dla 2–4 osób, a jak to już przetestowal­iśmy w pięć osób też da się grać, daje nam to możli­wość zagra­nia w Boss Mon­stera w dziesięć osób! Zde­cy­dowanie muszę to przetestować taki wari­ant impre­zowy, gdyż przyz­nam, iż jeszcze nie miałem okazji…

Artur, czemu tak męczysz nas tym Boss Monsterem?

Jestem wiel­ki fanem Boss Mon­stera, gdyż ma on odpowied­ni bal­ans pomiędzy grą na poważnie a grą dla luzie. Zasady są spójne, intu­icyjne, jest ich na tyle dużo, że może­my pokom­bi­nować, ale jed­nocześnie niko­go nie odstraszą. Tury wykonu­je­my w tym samym cza­sie, więc nie musimy się obaw­iać, że prześpimy naszą kole­jkę. Kole­j­na sprawa to humor, który nie nudzi się po jed­nej roz­gry­w­ce. Tak jak gromko śmieję się mając w ręce nowe edy­c­je Munchk­i­na, tak nieste­ty muszę przyz­nać, że więk­szość tamte­jszych żartów śmieszy tylko za pier­wszym pode­jś­ciem. Boss Mon­ster dzię­ki swo­jej specy­fice wywołu­je może mniej uśmiechu za pier­wszym razem niż niek­tóre wyszukane żar­ty Munchk­i­na, ale zde­cy­dowanie dłużej nimi bawi. Dodatkowo Boss Mon­ster jest niesamowicie gry­wal­ny, a nasze zdol­noś­ci jed­nak będą potrzeb­ne do wygra­nia. Omi­jamy tutaj prob­lem, gier stricte impre­zowych, które częs­to dopuszcza­ją do sytu­acji, że los podał nam wiel­ki napis „Wygrałeś” na tacy. Tutaj wprawdzie jest losowość wynika­ją­ca z doboru kart, ale wytr­wały gracz potrafi każdą z takich prze­ci­wnoś­ci przeskoczyć. Seria Boss Mon­ster jest przez mnie chwalona i wielce rekomen­dowana, gdyż ma wiele plusów i bard­zo mało minusów. Jest grą zde­cy­dowanie dobrą i przy­jem­noś­cią, do której częs­to wracam. Nieważne czy jesteś wyjadaczem plan­szówkowym, czy świeżo pod­jąłeś to hob­by, pole­cam Ci Boss Mon­stera! Chy­ba, że nie lubisz negaty­wnej inter­akcji. Lep­iej wtedy wybrać inny tytuł, gdyż Boss Mon­ster takową zde­cy­dowanie posi­a­da!

Plusy:

  • Boss Mon­ster 2: Następ­ny poziom to samodziel­na pod­stawka, więc nie trze­ba kupować pier­wszej częś­ci,
  • W grze nie ma ani jed­nej dublu­jącej się grafi­ki,
  • Zasa­da reg­u­lu­ją­ca pier­wszą rękę kart,
  • Możli­wość zagra­nia w 8 osób razem z drugą pod­stawką. A według moich kalku­lacji nawet w dziesięć osób…
  • Sil­niejsi bohaterowie,
  • Czary z dwoma efek­ta­mi do wyboru,
  • Bohaterowie, których moż­na przekupić.

Minusy:

  • Mało dodatkowych wari­antów gry i opisu miesza­nia dwóch pod­stawek, przez co nie wiado­mo co zro­bić ze zde­cy­dowanie sil­niejszy­mi bossa­mi z drugiej pod­staw­ki.

Serdecznie dzięku­je­my wydawnictwu Tre­fl Jok­er Line za egzem­plarz do recen­zji!

Artur

Mam na imię Artur. Planszòwkami zagrywam się od 8 lat, bo jakoś tak czas przy nich szybciej leci... No wiecie: Wpadłem na chwile, zostałem na dłużej, a teraz mówią do mnie: "szybciej, bo czekam na swoją turę!". Preferuję gry kooperacyjne i kolekcjonerskie gry figurkowe.

Do moich zainteresowań wchodzą też komiksy o amerykańskich superbohaterach, fantastykaoraz anime.

Published in Gry imprezowe Gry karciane Recenzja