Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Boss Monster: Następny Poziom – Nowe Podziemia, stare zwyczaje

Każdy z nas grał kiedyś w gry platformowe, które teraz można zaliczyć do kategorii retro. Tak, chodzi mi właśnie o te wszystkie przygodówki pokroju Mario, Kapitana Pazura czy też Sonica, gdzie protagoniści uparcie muszą iść w prawo. Bo przecież w lewo idą tylko mięczaki... Na końcu każdej przygody zawsze musiał stać Boss, z którym przyjdzie nam walczyć. A co jeżeli to właśnie Bossowie są głównymi bohaterami? Tę właśnie szaloną konwencję chcą przekazać nam Johnny i Chris O'Neylowie w grze Boss Monster.

Dzisiaj opowiem Wam trochę o sequelu pewnej karcianki, która już jakiś czas temu zdobyła moje serce. Boss Monster był fenomenalną grą nastawioną na negatywną interakcję i wygrywanie przez wybijanie bohaterów. Dodatek z kolei pokazał nam, że poziom trudności można mocno podkręcić jeżeli każdy Jasiek w wiosce będzie miał Excalibura... Co jednak pokaże nam Boss Monster 2? No cóż, zapraszam do lektury!

Jak się ładuje tego GameBoya?

Sequel oferuje nam okładkę w kolorystyce pierwszych GameBoyów. Ten srebrny kolor u wielu wywołuje nostalgię. W środku znajdziemy wręcz identyczny zestaw co w pierwszej części. Trochę więcej kart (16, troch0, czyli 5 więcej), więcej Bossów (nie 8, ale 12), nową instrukcję i oczywiście moją ulubioną mini instrukcję. Jako że od razu po otrzymaniu nowego Boss Monstera musiałem w niego zagrać, jakoś 5 minut po otwarciu pudełka nie zawiodła mnie właśnie mini instrukcja, która od razu przypomniała mi wszystkie zasady.

Jak się sprawy miały w tym ,,Szefie Potworze”?

Każdy gracz dostaje Bossa, a naszym celem jest zdobycie dziesięciu punków za pokonanie bohaterów lub doprowadzenie (lub wyczekanie) do momentu, w którym inni gracze będą mieli pięć punktów ujemnych. Dzieje się to wtedy gdy przegrają walkę z kilkoma bohaterami i zostaną przez nich skutecznie pokonani!

W swojej turze budujemy w ukryciu lochy (uściślając komnaty, by ktoś nie pomyślał, że budujemy coś innego), później ukazujemy, co zmajstrowaliśmy w naszych podziemiach innym graczom i staramy się zachęcić bohaterów z wioski by przyszli do naszych podziemi. Gdy tam się dostaną, przechodzą po coraz to niebezpieczniejszych komnatach, które zadają im obrażenia, a jeżeli suma obrażeń zrówna się lub przewyższy ich liczbę punktów życia, to stają się naszymi punktami zwycięstwa. W przeciwnym razie spuścili nam łomot i dają punkty ujemne (tzw. rany), jak stanie się tak pięć razy to odpadamy z rozgrywki. Ostatnią sprawą są czary, które możemy zagrywać w dowolnym momencie, by psuć szyki naszym przeciwnikom lub pomagać sobie w walce ze śmiałkami.

Różnią się czymś te dwie podstawki? Oprócz koloru pudełka oczywiście...

Największą różnicą jest fakt, że każda podstawka oferuje zupełnie inne karty. Zasady praktycznie się nie różnią oprócz poniższych:

  • Gdy dostaniemy pierwszą rękę kart i okazała się wyjątkowo słaba, możemy ją wymienić.
  • Wprowadzono tryb z nieskończoną liczbą punktów życia.
  • Niektóre czary mają dwie opcje zagrania,
  • Silniejsi bohaterowie mają dodatkowe zasady na kartach,

Jednak to co faktycznie zmieniło się na korzyść Boss Mostera to grafiki. W grze nie ma ani jednego dublującego się obrazka. Większość kart ma drugi wariant z alternatywną grafiką. W miejscu z upadającym mostem mamy wersję przed rozpadem i po itd. Zawsze w grach planszowych cenię sobie różnorodność grafik, a tutaj byłem mocno zaskoczony.

Zwiększył się też trochę poziom trudności, przez silniejszych bohaterów takich jak Mario i Luigi. Niektórzy herosi mogą nawet zostać przez nas przekupieni, by byli większym wyzwaniem dla naszych przeciwników.

Pomieszajmy wszystkie edycje razem!

Dodatek z artefaktami idealnie komponuje się z każdą podstawką. Dodaje moc i siłę bohaterom, którzy potrafią zmienić się w niezłą ekipę zagłady. Same podstawki są kompatybilne i można je łączyć. Jedyną rzeczą, do której mogę mieć zarzut to fakt, że nowi Bossowie są lekko silniejsi niż Ci z pierwszej edycji. Możliwe, że wynika to z faktu wprowadzenia jeszcze silniejszych bohaterów... Jednak jak będziemy grać w obie wersje naraz, najlepiej dać każdemu graczowi do wyboru przynajmniej dwóch bossów, po jednym z każdej gry podstawowej. Pozostawiając mu decyzję, którym chce zagrać. Kolejną sprawą jest granie na większą liczbę osób łącząc dwie gry. Tak jak każda podstawka ma napisane na pudełku, że jest przeznaczona dla 2-4 osób, a jak to już przetestowaliśmy w pięć osób też da się grać, daje nam to możliwość zagrania w Boss Monstera w dziesięć osób! Zdecydowanie muszę to przetestować taki wariant imprezowy, gdyż przyznam, iż jeszcze nie miałem okazji...

Artur, czemu tak męczysz nas tym Boss Monsterem?

Jestem wielki fanem Boss Monstera, gdyż ma on odpowiedni balans pomiędzy grą na poważnie a grą dla luzie. Zasady są spójne, intuicyjne, jest ich na tyle dużo, że możemy pokombinować, ale jednocześnie nikogo nie odstraszą. Tury wykonujemy w tym samym czasie, więc nie musimy się obawiać, że prześpimy naszą kolejkę. Kolejna sprawa to humor, który nie nudzi się po jednej rozgrywce. Tak jak gromko śmieję się mając w ręce nowe edycje Munchkina, tak niestety muszę przyznać, że większość tamtejszych żartów śmieszy tylko za pierwszym podejściem. Boss Monster dzięki swojej specyfice wywołuje może mniej uśmiechu za pierwszym razem niż niektóre wyszukane żarty Munchkina, ale zdecydowanie dłużej nimi bawi. Dodatkowo Boss Monster jest niesamowicie grywalny, a nasze zdolności jednak będą potrzebne do wygrania. Omijamy tutaj problem, gier stricte imprezowych, które często dopuszczają do sytuacji, że los podał nam wielki napis ,,Wygrałeś” na tacy. Tutaj wprawdzie jest losowość wynikająca z doboru kart, ale wytrwały gracz potrafi każdą z takich przeciwności przeskoczyć. Seria Boss Monster jest przez mnie chwalona i wielce rekomendowana, gdyż ma wiele plusów i bardzo mało minusów. Jest grą zdecydowanie dobrą i przyjemnością, do której często wracam. Nieważne czy jesteś wyjadaczem planszówkowym, czy świeżo podjąłeś to hobby, polecam Ci Boss Monstera! Chyba, że nie lubisz negatywnej interakcji. Lepiej wtedy wybrać inny tytuł, gdyż Boss Monster takową zdecydowanie posiada!

Plusy:

  • Boss Monster 2: Następny poziom to samodzielna podstawka, więc nie trzeba kupować pierwszej części,
  • W grze nie ma ani jednej dublującej się grafiki,
  • Zasada regulująca pierwszą rękę kart,
  • Możliwość zagrania w 8 osób razem z drugą podstawką. A według moich kalkulacji nawet w dziesięć osób...
  • Silniejsi bohaterowie,
  • Czary z dwoma efektami do wyboru,
  • Bohaterowie, których można przekupić.

Minusy:

  • Mało dodatkowych wariantów gry i opisu mieszania dwóch podstawek, przez co nie wiadomo co zrobić ze zdecydowanie silniejszymi bossami z drugiej podstawki.

Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Trefl Joker Line za egzemplarz do recenzji!

Artur

Mam na imię Artur. Planszòwkami zagrywam się od 8 lat, bo jakoś tak czas przy nich szybciej leci... No wiecie: Wpadłem na chwile, zostałem na dłużej, a teraz mówią do mnie: "szybciej, bo czekam na swoją turę!". Preferuję gry kooperacyjne i kolekcjonerskie gry figurkowe.

Do moich zainteresowań wchodzą też komiksy o amerykańskich superbohaterach, fantastykaoraz anime.