Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Tik, Tik, Tik, Psss… recenzja Fuse. Prawdziwa bomba, czy niewypał?

Krocząc sobie spokojnie po Pyrkonie, nagle zostałem zaciągnięty do przedziwnej gry z kolorowymi kostkami, ktoś zaczął krzyczeć, że mam brać jedną, nie rozumiałem, po czasie wszyscy zaczęliśmy krzyyczeć i wymachiwać rękami... i nastąpił wybuch.

Uff.. ale zaczynając od początku.

Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

Fuse to właśnie tego typu gra, gdzie możesz złapać osobę na ulicy i wciągnąć ją do gry, tłumaczenie zasad jest proste i można je w ostateczności przeprowadzić (o zgrozo!) w trakcie gry.

Fabularnie stajemy się futurystycznym oddziałem specjalnym do rozbrajania bomb. Zostaliśmy wezwani na statek, gdzie będziemy przeprowadzali neutralizację zagrożenia.

A znacznie częściej wybuchać razem z nim...

Aleris

Jakby nie zakończyła się nasza misja, to 10 minut na rozgrywkę pozwala nam na kilkukrotne powtórzenie partii, może na bardziej dopasowanym poziomie, ponieważ przewidziane jest pięć stopni trudności, od szkoleniowego aż po obłąkańczy. Jakby tego było mało, to karty również mają swoje poziomy, których jest 6 (analogiczne do ich wartości punktowej), przez wykluczenie najtrudniejszych, również ułatwimy sobie zabawę.

Przy samej rozgrywce naprawdę można oszaleć.

W składzie ładunku

Do zabawy otrzymujemy 65 kart, płócienny woreczek i 25 kolorowych kości. Cała zawartość gry jest w stanie zmieścić się we wspomnianym woreczku. Z jednej strony to plus, z drugiej należy zastanowić się, czy jest to odpowiedni stosunek ceny do zawartości.

Większość wynagradza nam wykonanie, karty mają ładne i przede wszystkim czytelne ilustracje, dodatkowo kości również nie są jakieś klasyczne a posiadają symbole znane nam z zegarów cyfrowych. Dodatkowo autorzy nie wpadli w pułapkę przebiegłych żółtych kości i zrobili cyfry na czarno, a nie jak czasem się zdarza na biało, gdzie kość staje się zupełnie nieczytelna.

 

Arsenał grozy

Zadania, z którymi trzeba będzie się zmierzyć, umieszczone są na kartach, a te można podzielić na równania i struktury.

W przypadku struktur należy zbudować wieżę bądź piramidę z odpowiednich kostek, gdzie dodatkowo ograniczają nas prawa fizyki, bo przecież nie wolno budować wieży od ostatniego piętra, nie?

Równania to dobrze nam znane ze szkoły układy znaków, gdzie należy umieścić odpowiednie kości na przeznaczonych dla nich miejscach tak, aby  były prawdziwe. Dodatkowo, znaki równości mogą wymagać od nas, aby kostki zgadzały się pod względem kolorów, cyfr albo jednego i drugiego. Pora zakasać rękawy i do dzieła...

Drużyno, do dzieła!

Przed rozpoczęciem rozgrywki należy się zaopatrzyć w minutnik, bądź w dedykowaną aplikację na smartphone (Apple/Android) od Renegade Game Studios. Serdecznie zachęcam do tego drugiego, ze względu na klimat jaki nadają dźwięki zawarte w liczniku. Minusem jest język aplikacji ograniczony do angielskiego.

Rozdajemy każdemu po 2 karty z zadaniami, a następnie przygotowujemy talię zgodnie z poziomem trudności. Rozkładamy na stole 5 kart bomb i dorzucamy do talii 6 detonatorów. Kostki wrzucamy do woreczka.

Kiedy już uruchomimy czasomierz, pierwszy z graczy chwyta za woreczek i rzuca tyle losowych kostek, ile znajduje się graczy przy stole. Wyjątkami są partie w dwie osoby i solo, gdzie rzucamy odpowiednio kolejno czterema i trzema kośćmi.

Następnie zadaniem każdego gracza jest wzięcie po jednej kości i umieszczenie jej na swojej karcie tak, aby zgadzało się to z zawartymi na niej informacjami.

Jeżeli któryś z zawodników zostanie z kostką, która w żaden sposób nie pasuje do jego kart, musi nią rzucić. Zależnie od wyniku, każdy gracz musi odrzucić jedną kość ze swoich kart pasującej do koloru ALBO cyfry tej niewykorzystanej. Brzmi to niegroźnie, ale uwierzcie mi, będziecie chcieli, żeby takie sytuacje się Wam nie przytrafiały...

Karty kompletne odkładamy na bok i zastępujemy je jedną z dostępnych pięciu na środku stołu, na miejsce której wskakuje nowa z talii.

Rozgrywka toczy się do momentu, gdy skończą się karty na środku stołu. Wtedy możemy stwierdzić, że wygraliśmy, albo próbować rozwiązać wszystkie karty ze stołu, co daje nam więcej punktów na koniec.

Kiedy pył opadnie

Trzeba przyznać, że sam tytuł bardziej pasuje do dynamicznej gry logicznej. Jednak jego oprawa i udział aplikacji sprawia, że uderza nas ciężki klimat, a przede wszystkim zastrzyk adrenaliny. Nikt nie chce pozostać tą ofiarą, której nic nie pasuje, a do tego trzeba sprawnej komunikacji z innymi graczami i ewentualnej zamiany świeżo wyrzuconych kostek. A to wszystko pod presją czasu! Nie raz widziałem presję na twarzy Alerisa i drżącą dłoń z woreczkiem, a to naprawdę rzadki widok. Wspólny cel pomaga niejednokrotnie pomaga oczyścić atmosferę po bardziej rywalizacyjnych tytułach. Tak zwany syndrom lidera również nie występuje, gdyż zwyczajnie brakuje czasu na "rządzenie się" innymi graczami.

W dobie ciągłego pośpiechu zaczyna się popyt na 10 minutowe tytuły które można szybko rozłożyć zagrać i złożyć, no chyba że złapiemy bakcyla i rozegramy kilka partii z rzędu, niezależnie od sytuacji nie jesteśmy zobowiązani na długi okres czasu. Nie pozostaje nic tylko wybuchać...

Plusy

  • Kompaktowa - wszystko mieści się w woreczku
  • Łatwe do wytłumaczenia zasady
  • Szybki coop - to rzadkość
  • Klimatyczna aplikacja

Minusy

  • Stosunek ceny do zawartości
  • Aplikacja w języku angielskim

 

Dziękujemy wydawnictwu 2 Pionki za egzemplarz do recenzji

Siedem

Ostatni z legendarnej rasy Adminów...
Czarodziej-Mechanik i egzorcysta drukarek...
Pytacie dlaczego Siedem? Odpowiedź jest prosta, bo Osiem było już zajęte...
Dużo planszówkuje, klepie na komputerze i nadużywa wielokropka... czasem udaje mu się napisać recenzję.