Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Pyrkon 2017 – relacja z największego konwentu fantastyki w Polsce!

Tytułowy Pyrkon, potocznie również zwany Ziemniakonem, od lat bije rekordy w ilości uczestników. Co roku jest ich coraz więcej, gdzie jeszcze kilka lat temu, liczba dwukrotnie się zwiększała. Teraz jest to kilkadziesiąt tysięcy osób skupionych na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Organizacja tego wydarzenia to nie lada wyczyn, więc jak tegoroczna edycja sprawdza się na tle poprzednich lat?

Wrażenia po kilku krokach.

Pierwsze, co potencjalny uczestnik odczuwa jadąc na takie wydarzenie, to ogrom. Nie doświadczyłem jeszcze nigdy takiego na żadnym konwencie i obawiałem się, że czeka mnie pielgrzymka od ulicy Bukowskiej do bramek, która będzie trwała kilka godzin, ale miło zaskoczył mnie fakt, że w moment przeszedłem. Procedura odbierania wejściówki była krótka, a organizacja jak najbardziej przygotowana na przybycie mediów. Dodatkowo, rozmawiając z uczestnikami dowiedziałem się, że mimo ogromu ludzi Pyrkon poprawił się i wchodziło się na teren szybko. On sam nie odstawał od reszty, już o 12:00 można było zobaczyć uliczki między poszczególnymi halami zapełnione cosplayerami i chmarami uczestników wokół nich. Zrozumiałem wtedy, że festiwal fantastyki przerodził się w miasto fantastyki.

Nie spać, zwiedzać, czy aby na pewno?

Co roku jest więcej przestrzeni na sleeproomie i tym razem Pyrkon nie zawiódł. Kombinacja pawilonów 3 oraz 3A dała na tyle dużo miejsca, że każdy mógł się zmieścić. Także po rozbiciu się w okolicznym obozie (a wierzcie mi, niektórzy tworzyli nawet swoje własne fortece) zrobiłem "It's morphin' time!" i ruszyłem dalej. Faktem, który okazał się dość średni to lokalizacja hali gastronomicznej. Był to na tyle daleko wysunięty punkt, że czasami podróż ze sleeprooma w tamto miejsce potrafiła zająć sporo czasu. Pogoda nie dopasowała tak bardzo, dlatego uciążliwym był marsz w nocy przy dość niskiej temperaturze. Mimo tego, rozmieszczenie hal ogólnie zostało poprawione względem zeszłego roku. Fakt, że czteropak nadal nie jest w pełni udostępniony, boli, ale to nie zależało od organizacji. Trzymam kciuki za to, że w następnym roku już będzie, bo czekamy!

Walki tytanów

Przyznam, że program mnie niespecjalnie porwał. Już w zeszłym roku byłem niezadowolony i mimo, że w tym znalazłem coś dla siebie, tak ogólnie w taki piątek nie mogłem nic odszukać. Jak na moje, to prawdopodobnie konsekwencja dopasowania tego konwentu dla każdego, co idzie kosztem jakości programu. Bądź co bądź należą się duże brawa dla Kelena i Burzola za genialne poprowadzenie Najlepszych piosenek z kreskówek w sobotę. Byłem, śpiewałem, gardło zjechałem, wyszedłem zachwycony. Poza tym głos dobiłem tego samego dnia w okolicach 22, gdzie była Walka Tytanów. Dwie wielkie zbroje, full touch, 3 rundy po 3 minuty? Musiałem tam być! Z jednej strony szkoda pancerzy, ale z drugiej... EVA FOAM, FOR THE EVA FOAM GOD!

Wiedźminy, Zeldy i inne LoL'e

A skoro o tych piankach EVA wspominam, to warto omówić istotny punkt Pyrkonu, czyli cosplay. Była, jest i będzie to jedna z głównych atrakcji tego konwentu. Najróżniejsi cosplayerzy z całej Polski zjeżdżają się, aby pokazać swoje nowych kostiumach. Co roku widzę progres w tej dziedzinie, bo ludzie tworzą coraz lepsze repliki, pancerze, bronie, a także majstrują przy elektronice, aby nadać jeszcze lepszy efekt swoim elementom. Przede wszystkim, polecam porozmawiać z takimi ludźmi, ponieważ to pasjonaci, którzy masę godzin, potu, wikolu i krwi wpakowali w to, czym się zajmują. Wykonanie było oczywiście na wysokim poziomie - mechaniczne elementy czy zaprogramowana dysza z parą robią wrażenie na żywo. I przede wszystkim - bez cosplayerów konwent nie miałby takiego klimatu.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje punkt naprawy cosplayu od sklepu CosCon, widziałem niejednego znajomego, któremu ten skromny obiekt "odpicował" pęknięty czy przedarty kostium.

Skoro oprawę wizualną już mamy to przejdźmy do naszej głównej branży 😉

W co by tu zagrać? ~ Aleris

Pierwsze kroki skierowałem wprost na salę wystawców. Co roku to moje ulubione miejsce, nie tylko ze względu na ogrom stoisk i możliwości pozbycia się pieniędzy, ale przede wszystkim dlatego, iż można zapoznać się z nowościami od wydawnictw. W tym roku naprawdę było w co grać. W tej części relacji postaram się możliwie najlepiej oddać wrażenia z rozegranych przeze mnie partii w nowości.

Stoisko Lucrum Games

Tomek, chłopaki z melanżowni i pozostali wolontriusze niezmordowanie promowali swój świeżutki tytuł, czyli bazujące na filmie Tarantino Jak Wściekłe Psy. Wyobraźcie sobie sytuacje, w której jesteście gangsterami tuż po wielkim skoku. Nie wszystko poszło po Waszej myśli, a w oddali już słychać syreny policyjne. Nie macie więc czasu. Stoicie w magazynie nad skrzynią pełną łupu i próbujecie się "podzielić". Nie znacie swoich nazwisk, zupełnie jak w filmie, każdy gracz przybiera tożsamość pana różowego, pana niebieskiego, brązowego itd. Teraz musimy się dogadać w jakikolwiek sposób, kogo wyeliminujemy z podziału łupów... Usuniemy też tych, którzy będą mieli inne zdanie niż większość, będziemy do siebie strzelać, aż zostanie jeden, który zgarnie wszystko albo dwóch, którzy będą musieli sobie zaufać w podziale... Przecież istnieje coś takiego jak honor złodzieja, prawda? Wyjątkowo przyjemna imprezówka, spodobała się nam na tyle, że Siedem kupił własny egzemplarz.

Portal Games

Spośród nowości Portalu udało mi się zagrać w Fuse, chciałbym z tego miejsca pozdrowić Michała Solana, który mi tę grę pokazał. Fuse to zabawa czasu rzeczywistego, w której musimy kooperować, by w ciągu 10 minut rozbroić zaminowany statek kosmiczny. W grze każdy ma przed sobą karty ładunków wybuchowych, jak również takie karty leżą w stosie na środku stołu. Pierwszy gracz wyciąga liczbę kostek z worka odpowiadającą liczbie graczy, po czym każdy chwyta jedną z nich i ustawia na swojej karcie. Haczyk tkwi w tym, że musimy się porozumiewać pomimo wszechogarniającego stresu związanego z upływem czasu. Kostka musi nam pasować do karty, w przeciwnym razie czekają nas negatywne konsekwencje. Pełna emocji gra imprezowa z modulowanym poziomem trudności, nie będę się rozpisywał na jej temat, gdyż niebawem recenzja.

Fox Games

Wojtek Rzadek pokazał nam Królestwo, najnowszy produkt wydawniczy lisich gier. Ciekawa sprawa, trafiłem do rozgrywki z samymi mediami planszowymi, dziękuję za wspólną zabawę Windziarzowi z Gradania, PowerMilkowi z Okiem PowerMilka i Siedem od nas. Królestwo to szybka gra strategiczna, w której będziemy rekrutować żołnierzy, walczyć ze sobą, podbijać zamki - a wszystko po to by po 4 rundach kontrolować jak najwięcej obszarów. Rozgrywka na konwencie bardzo mi się spodobała... Może głównie dlatego, że w pierwszej rundzie przy współudziale Windziarza podbiłem zamek PowerMilka wygrywając w ten sposób 😉 Bardzo spodobał mi się mechanizm zarządzania zasobami w tej grze. Właściwie jest tylko jeden surowiec - złoto. Za kruszec rekrutujemy żołnierzy, budujemy obozy, ale również licytujemy kolejność graczy i atakujemy wojska nieprzyjaciół. System ataku i obrony bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jako napastnik muszę poinformować obrońcę o liczbie monet w moim posiadaniu. Po czym w tajemnicy wybieram, ile przeznaczę na atak (co najmniej jedną), po czym obrońca próbuje odgadnąć ile monet wybrałem. Jeżeli mu się uda, mój atak się nie powiódł. W przeciwnym razie pokonuje jego jednostki. Jak wyżej, więcej informacji zawrę w recenzji.

Black Monk Games

Właściwie wszystkie nowości pojawią się w recenzji już niebawem, więc opiszę tylko wrażenia bez rozpisywania się nad mechaniką. Po pierwsze Rosyjska Ruletka Mistrzostwa Świata. Nie sądziłem, iż ta imprezówka tak bardzo mi się spodoba. Sam tytuł zdradza warstwę fabularną, nasza rodzina zakwalifikowała się do mistrzostw ,no i walczymy o laur zwycięstwa i życie naszych krewnych. Obstawiamy, ile razy strzelimy sobie w głowę za pomocą talii kart, w której kryje się jedna kula. No chyba, że blefujemy i mamy pusty bębenek. Także gra z pewnością przypadnie do gustu pokerowym graczom. Oprócz tego na stoisku można było zapoznać się z nowymi odsłonami munchkina: superbohaterską, steampunkową i hybrydą Munchkina z Castle Panic. O ile dwóch pierwszych z listy nie trzeba nikomu przedstawiać, to Munchkin Panic stał się obiektem, dla mnie, ciekawym. Przede wszystkim dlatego, że jest zabawą półkooperacyjną, gdzie wspólnie bronimy zamku przed napływem, znanych nam już z rysunków Kovalica, potworów. Oczywiście, gdyby to wyglądało tak idealistycznie, to nie byłby to Munchkin. Koniec końców wygrywa najlepszy obrońca, czyli ten co zebrał najwięcej punktów za pokonanych adwersarzy.

Lacerta

Prym wśród prezentowanych gier wiodły zdecydowanie Wilkołaki. Jest to polska edycja gry One night ultimate werewolf, rozwiązującej podstawowy problem gier mafijnych - odpadanie. Szybka gra, w której każdy dostaje ukrytą tożsamość. Większość z nich ma ukryte właściwości ujawniające się w fazie nocy. Docelowo przez noc ma nas przeprowadzić lektor w aplikacji. Po kolei budzą się wzywane postaci i podglądają tożsamości, zamieniają je zyskując bądź tracąc w ten sposób informacje. Wśród mieszkańców wioski czają się oczywiście tytułowe stwory nocy, które należy wygnać z wioski. W fazie dnia gracze dyskutują kogo usuną, jeżeli trafią w wilkołaka - wygrali mieszkańcy, jeśli nie, zwycięstwo należy się potworom. W tym miejscu dziękuję Karolinie, za cierpliwość do naszej grupy i ponownie Michałowi Solanowi za grę. 😉

Hala Bloku Gier Elektronicznych ~ Siedem

W tych rejonach w kwestii innowacji najmocniej wyróżniało się stoisko Nintendo, biorąc pod uwagę, że nie na co dzień, można usłyszeć nazwę tej firmy z dopiskiem Polska, to wykonane zostało jak należy. Można było przetestować tegoroczną ciekawostkę - Nintendo Switch, zagrać w Legend Of Zelda: Breath of The Wild, oraz nauczyć się doić krowę czy też stoczyć pojedynek na czary w 1-2 Switch, wykorzystując do tego ciekawe możliwości kontrolerów. Dodatkowo było wystawione kilka stoisk z 3DS, dla ciekawych ekranów 3d bez okularów, była to na pewno nie lada gratka.

W tej samej  hali można było się zaopatrzyć w wysokiej jakości gadżety z gier takich jak Borderlands, Assassins Creed, czy też Mass Effect of firmy Game Legends. Komputerowi gracze odkryli polską ligę DOTA albo drugą stronę barykady, czyli tę z grami od Blizzarda, w tym Heroes Of the Storm i Overwatch. Dla sentymentalistów rozłożone zostało stoisko ze starymi komputerami i konsolami takimi jak PONG, Atari czy PSX.

Maskarada ~ Sokoov

Czym jest Maskarada? W skrócie - konkurs główny cosplayu, gdzie osoby biorące w nim udział, prezentują się na oczach jury i publiczności, odgrywając krótkie scenki według własnego pomysłu. Wszystko to opatrzone aranżacją sceny, muzyką oraz oświetleniem. Tyle w teorii, jak natomiast wygląda wszystko z perspektywy przeciętnego konwentowicza siedzącego wygodnie w fotelu?

Atmosfera panującą na Sali Ziemi jest, wbrew nazwie sali, nieziemska! Prezentowane stroje to prawdziwe arcydzieła, na których przygotowanie twórcy, niekiedy poświęcają nawet kilka lat. Niesamowite kreacje dopełnia sposób, w jaki zostają zaprezentowane. Dla przykładu - jedna z grup (podczas Maskarady zobaczymy występy solowe jak i grupowe) przedstawiła cosplay wiedźmina Geralta oraz Leszy, którzy stoczyli walkę. Biały Wilk wręcz tańczył na scenie, wykonując błyskawiczne cięcia i płynne uniki. Wszystko odgrywało się w kłębach dymu skąpanych w zielonym świetle, a w tle płynęła muzyka z gry. Wrażenia estetyczne nie do opisania, według mnie był to jeden z najlepszych pokazów.

Bardzo dobrym występem była również prezentacja Iron Mana. Na początku, kiedy na rzutniku została wyświetlona zapowiedź zakutego w zbroje Tonego Starka, nie czułem zbytniej ekscytacji - kilku Iron Manów już się przewinęło na konwencie. Jednak, gdy na scenę wyszedł człowiek w zbroi MK. 1, a nie "tej czerwonej", którą wszyscy kojarzą, z obracającymi się wiatraczkami na plecach, publiczność oszalała. Kiedy na finał Tony Stark stanął na środku sceny i przy akompaniamencie ostrego rocka odpalił z dłoni sprężone powietrze, przeszły mnie ciary, a publika nie mogła przestać oklaskiwać marvelowego herosa. Widzowie mogli również zobaczyć postaci z Final Fantasy, Zeldy, Metroid Prime, Jak Wytresować Smoka, wielu anime, których nazwy nie jestem w stanie przytoczyć, Bioshock Infinite, Metin, czy oczywiście League of Legends. Piszę "oczywiście", ponieważ postaci z tego tytułu są dość często cosplayowane. Kostium z tego tytułu, Program Camille, wygrał również nagrodę główną.

Warto też wspomnieć, że Maskarada to również bardzo dobra publiczność, która za każdym razem daje z siebie wszystko oraz świetni prowadzący, którzy ją angażują i potrafią porwać. Wszystko prowadzone jest profesjonalnie, jednak z dużą dawką humoru na linii prowadzący – publiczność. Charakterystyczną sprawą dla Maskarady jest fakt, że gdy prowadzący wychodzi na scenę, cała sala buczy zamiast klaskać. Klaskanie jest odbierane jako obraza. Niekiedy z sali możemy usłyszeć wykrzyczane „uwielbiamy Cię!”, co przez prowadzącego najczęściej jest kąśliwie komentowane, lub po prostu facepalmowane. Podsumowując, po czterech godzinach spędzonych na Sali Ziemi człowiek czuje, że spędził  wieczór w naprawdę bardzo dobry sposób. Zdecydowanie warto odstać w kolejce kilka godzin, nawet jeśli nie do końca temat cosplayu nas interesuje. Maskarada jest również swojego rodzaju pomnikiem, który udowadnia wszystkim „Januszom”, że cosplay to wcale nie „durne przebieranie się za postaci z gier”, tylko niesamowita pasja, a nawet styl życia.

Trochę inny świat- Larpy i RPGi ~ Korinen

W tym roku sporo czasu spędziłem na Larpach i RPGach. Na początku bałem się, że będzie mało miejsc i ciężko będzie gdziekolwiek dostać. Dużym usprawnieniem była aplikacja internetowa, pozwalająca na szybkie zapisy. Parę razy niestety przestała działać, ale wtedy ludzie odpowiedzialni za ten blok rozrywki, stawali na wysokości zadania i zapisy nadal przebiegały sprawnie. Dużym plusem było również to, że swobodnie można było dołączać do punktu programu z nie swojego urządzenia. W momencie, kiedy wysiadła mi antena w komórce, było to zbawienne.

Skoro już udało się zapisać na interesujące mnie punkty programu, jak to wyglądało od środka? Na pierwszy ogień wybrałem Larpa w klimacie Cyberpunku. Byłem jednym ze skazańców wiezionych do komory śmierci za straszne przewinienia z przyszłości. Kontener, w którym się poruszaliśmy, był spory i dodatkowo patrolowany przez drony strażnicze. Ciągła presja spowodowana upływem czasu sprawiła, że rozpoczęły się bójki między skazańcami. Niestety przyjęcie pozycji twardego zamachowca nie przysłużyło się dla mnie dobrze, bo już po 15 minutach byłem pierwszą ofiarą śmiertelną. Na szczęście, odrodziłem się jako kolejny dron strażniczy. Zakończenia nie zdradzę, jako że może ktoś z Was jeszcze kiedyś zagra. W ogólnym odczuciu były znajome zagrywki Cyberpunka i klimatu nie brakowało (wspaniałe efekty dźwiękowe)!

Jako kolejny Larp wybrałem się na świetne El Presidente! Pomimo braku wojska i znajdowaniu się w samym centrum mapy, udało się dotrwać do końca rozgrywki. Dla przybliżenia realiów, całość rozgrywała się w czasach zimnej wojny, a kraje były podzielone między trzy frakcje- Komunistów, Demokratów i Nacjonalistów. Szybko zawiązały się jasne koalicje między wschodem i zachodem, a w samym centrum byłem ja, bez wojska. Szybko rzuciłemswojego asa z rękawa, czyli przepływ towarów po moich wodach bez cła, dzięki czemu stałem się niezależnym centrum handlowym.

Ostatniego dnia wybrałem się znów na blok LARP/RPG, chociaż nie miałem sprecyzowane, na co chcę się udać. Na  szczęście ,przy wejściu krążył człowiek szukający graczy do RPG Zewu Cthulu. Wraz ze znajomymi udaliśmy się szybko do miejsca, gdzie rozgrywana była sesja. Całość odbywała się w klimatach kryminalnych, jako że byliśmy pracownikami komisariatu policji. Stworzyłem postać napakowanego krawężnika, imigranta z Islandii. Okazało się, że w drużynie jestem jedynym mięśniakiem, więc wykorzystywałem to do granic możliwości. Sama intryga była dość złożona, jednak do pewnego stopnia poradziliśmy sobie z nią. Do ciekawszych sytuacji z mojej strony było uzyskanie informacji z gazety, gdzie zastraszyłem prezesa i głównego wydawcę oraz, gdy pod koniec rozwiązywania zagadki wyrwałem fragment żelaznego pieca, by przebić się dzięki niemu przez ścianę. Na nieszczęście przyczyniło się to jednak do mej rychłej śmierci, a reszta ekipy spanikowana uciekła na widok wybuchającej głowy. Koniec końców zginąłem, a za resztą podążały dziwne stworzenia aż do końca ich życia.

Podsumowując, stwierdzam, że ten blok był naprawdę świetnie przygotowany na tłumnie przybywających uczestników. Zapisy, poziom prowadzenia oraz gracze, z którymi współgrałem byli na najwyższym poziomie. Nie nudziłem się nawet przez chwilę, a wręcz wciąż czułem niedosyt. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ponownie uda się wspólnie zagrać w coś ciekawego. Pozdrawiam wszystkich prowadzących i współgraczy - wieśniak z questem.

Słów kilka ~ Siedem i Człowiek Gołomp

Kilka ciepłych słów należy się również całemu układowi krwionośnemu konwentu, czyli organizatorom i gżdaczom, wszyscy (a przynajmniej ci, na których trafiliśmy) byli uprzejmi i pomocni, nie tryskała z nich woda sodowa i nie dawali po sobie znać, że są zmęczeni, a na pewno tak było. Szczególnie Siedem dziękuje organizatorowi w stroju Darth Nihilus-a, który zgodził się przechować klucz obronny od cosplayu, kiedy pęcherz zaczął odmawiać posłuszeństwa. Panie Brblewski jeszcze raz dziękuję.

Jak dla mnie konwent po raz kolejny utrzymał tę niespotykaną atmosferę, czyli zmieścił na swoim terenie tylu ludzi i spowodował, że większość wyszła z porządnym uśmiechem na twarzy. Przede wszystkim, chodzi o dobrze spędzony czas, o poznanych nowych ludzi czy zetknięcie się z wystawami, z którymi nie mamy jak się spotkać na co dzień. Dla mnie było jak zawsze dobrze i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Były potknięcia, ale owe można poprawić w kolejnej edycji, której się osobiście nie mogę doczekać.

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 3 lat i od dwóch staram się o nich pisać. Trochę też próbuję mówić o filmach i serialach, czasami jako Green Ranger ratuję świat i takie tam. Ciałem i duszą konwentowicz.