Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Master of Orion: „Walka o władzę nad całą galaktyką.”

Przyznam, że nie grałem w komputerowy odpowiednik tej gry. Ot, dla ciekawości, zobaczyłem zapowiedź najnowszej części, a poza tym nie przykuwałem do tego większej uwagi. Możliwość zawładnięcia nad galaktyką i branie udziału w walce jako jedna z ras w kosmosie na tyle mnie zachęciła, że po tytuł sięgnąłem. Po genialnej Obecności, która również działa się w kosmosie, dałem szansę kolejnej kosmicznej planszówce. Było warto ją dać? Zapraszam do czytania.

Rozciągająca się galaktyka.

Master of Orion jest grą planszową, w której wcielamy się w jedną z ras kosmicznych i poprzez rozwijanie jej, staramy przejąć władzę nad galaktyką. Można to zdziałać na kilka sposobów, więc nie tylko walką, ale i postępem technologicznym i rozwojem. Gra należy do typu "4X", czyli Explore (eksploracja), Expand (rozwój), Exploit (wydobywanie surowców) i Exterminate, czyli wybicie słabszych na rzecz przetrwania najsilniejszych. Tytuł oferuje warianty gry od dwóch do czterech osób, a teoretyczny czas trwania rozgrywki to około godzina, choć przy pierwszych rozgrywkach potrafi się to wydłużyć nawet do półtorej. Jest to bardzo ciekawie wyglądający tytuł, który może kojarzyć się z Race for the Galaxy.

Granice kosmosu.

Pudełko wyraźnie przykuwa uwagę kosmicznymi grafikami, pobranymi z gry. Nie każdemu podchodzi ta kolorystyka, ale do mnie bardzo przemówiła, bo nadaje to grze uroku, tak samo jak ta bardzo ładna wypraska. Jedynym problemem w tym pudełku jest dla mnie to, że dość szybko się przeciera. W środku znajdziemy 98 kart, główną planszę z punktacją, zestaw żetonów, czterokolorowe znaczniki oraz planszetki z rasą ludzi po jednej stronie, a po drugiej z inną rasą kosmitów. Myślę, że to nie jest tak dużo i na minus idzie fakt, że są folie do żetonów, planszetek, ale nie do kart, które w pudełku się błyskawicznie rozsypują i mieszają, przez co się zużywają dodatkowo. No i te kostki drewniane mogłyby być inne, dla przykładu przezroczyste, bo te nie wpasowują się w tą grę.

Gwiezdna flota.

Karty natomiast są świetne. Dzielą się na dwie talie, karty struktur oraz karty doradców (środkowa talia). Bardzo dobrze, że zostały do gry stworzone nowe grafiki struktur zamiast np. renderowanych z gry, bo dzięki temu Master of Orion jest naprawdę ładne. Do tego planszetki również są bardzo praktyczne, ponieważ możemy zarówno spróbować zagrać w wariancie łatwiejszym, czyli samymi ludźmi, aby zagrać potem już w bardziej zaawansowany sposób, czyli innymi rasami, które posiadają swoje specjalne umiejętności. Dodatkowo są one bardzo praktyczne i posiadając je przed sobą nie trzeba nowym graczom wiele tłumaczyć. I ich grafiki są również fenomenalne. W grze każda rasa jest nastawiona na trochę inny rodzaj rozgrywki - np Mrrshanie będą grać bardziej agresywnie, a Psilonami lepiej będzie grać pod rozwój technologiczny.

Prawo obowiązuje każdą rasę.

Kolejną z zalet Master of Orion jest dobrze napisana instrukcja, którą wystarczy raz przeczytać, aby dobrze zrozumieć grę. Dobrym krokiem było dodanie w niej porad oraz zapisania akcji kart w szczególnych wypadkach. Graficznie cieszy oczy, bo prawie, że na każdej stronie są jakieś ładne grafiki. Ma się wrażenie jakby się czytało instrukcję, która jest złączona z artbookiem. Jeśli chodzi o jasność zasad, to nie ma z tym większych problemów, bo symbolika w grze jest prosta i wyraźna, więc jak o czymś mielibyśmy zapomnieć, to karty czy planszetki przypominają o poszczególnych działaniach kart czy efektów. Miłym jest też fakt, że każda rasa jest opisana pokrótce i na pierwszej stronie możemy się zapoznać dodatkowo z wątkiem fabularnym. Zazwyczaj on jest w kilkunastu zdaniach umieszczany tylko na pierwszej stronie, a tutaj każde dwie strony serwują dodatkową ciekawostkę.

Demokracja, czy aby na pewno?

Jak wspominałem wyżej, w Master of Orion celem jest zdobycie władzy nad galaktyką jako najsilniejsza rasa. Każdy gracz wybiera sobie cywilizację, pobiera 5 kart struktur i ustawia kostki zgodnie z cyframi w kółku. Liść oznacza ilość żywności, niżej jest stan floty, a najniżej rozwój przemysłowy danej rasy. Morale startowo są na 10 i gra się zaczyna. Jedna rozgrywka składa się z 8śmiu rund. W zależności od tego jak daleko mamy najdalszą kostkę w zasobach, tak jesteśmy rozwinięci i tyle kostek akcji dostajemy na start. Reszta jest akcjami rezerwowymi. W trakcie gry możemy:

  • Budować, czyli zagrać jedną kartę w dowolnym lub nowym układzie, oraz zapłacić koszt budowy.
  • Eksploatować kartę struktur, czyli odrzucając ją i natychmiastowo zdobywając bonus z lewego dolnego rogu.
  • Poprowadzić badania, czyli pobrać dwie karty struktur.
  • Handlować, czyli wymieniać jedne surowce na inne.
  • Użyć propagandy i raz na rundę podnieść morale do 3 punktów.
  • Pobrać kontrakt, czyli oddać 3 karty w zamian za kartę doradcy, który dodaje nam nową akcję akywną lub pasywną.
  • Wykonać akcję z karty struktury, obecnie aktywnej.
  • Zaatakować, poświęcając 2 jednostki floty aby zdobyć 2 punkty doświadczenia i obniżyć morale atakowanego o 1.

Możemy wybudować do 4 układów (jedna karta stanowi wyjątek od reguły, pozwala na piąty układ), w których może znajdować się maksymalnie pięć kart. Gra się kończy kiedy:

  • Ósma runda dobiegła końca, następuje podliczanie punktów zwycięstwa.
  • Morale innych graczy wynoszą zero i tylko jedna rasa została.
  • Gdy ktoś wybuduje piątą strukturę w jednym z układów.

Tytany wyruszają na podbój.

Gra się szybko i nie ma długiego oczekiwania na swoją kolejkę. Każdy gracz po kolei zagrywa po sobie akcję i im więcej ich mamy, tym lepiej, bo są na wagę złota. Czasami bywa tak, że po zagraniu odpowiednio struktur tworzy się kombinację, za pomocą której z jednego ruchu robimy pięć, bo efekty kart na to pozwalają. Jest ona bardzo dynamiczna, bo nie ma sensu planować 10 kroków naprzód co ktoś zrobi i co Ty możesz zrobić, gdy i tak będziesz dociągał zaraz karty. Regrywalność jest wysoka, ze względu na to, że w trakcie gry myślimy czy zagramy bardziej bojowo, czy pokojowo. Pierwsze tury opierają się na rozwoju, a następne albo na ataku, albo na rozbudowywaniu się w taki sposób, aby dostać najwięcej punktów zwycięstwa za zbudowane struktury. Skalowalność jest niezła, choć przy wariancie dwuosobowym nie ma większych emocji, bo to w końcu tylko jeden przeciwnik. I jest bardzo przystępna, bo zarówno gracz zaawansowany jak i nowy się wkręcą w rozgrywkę. Jeśli chodzi o skalowanie ras to też jest dobrze, nie ma takiej, która byłaby zbyt ofensywna lub faktycznie lepsza od reszty.

Czas zasiedlić nowe planety.

Master of Orion zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest to rozbudowana gra, w którą nie gra się wcale tak długo, bo faktycznie w godzinie można się zmieścić, o ile umiejętności graczy na to pozwolą. Podoba mi się to myślenie na bieżąco i ryzyko związane z odrzucaniem kart na rzecz zdobycia lepszych (eksploatacja kart szarych). Grafiki są bardzo dobre, a negatywna interakcja jest tak rozłożona, że Ci, co lubią uprzykrzyć życie innym to zrobią, a drudzy nie będą narzekali na to, że nie mogli się spokojnie budować. Skalowalność działa dobrze, ale mogłoby być lepiej z tymi kostkami czy pudełkiem, w którym karty latają po całej wyprasce. Mimo to, bardzo polecam spróbować zagrać, szczególnie, gdy jeszcze nigdy nie grało się w gry 4X, bo ten tytuł jest dobrym wprowadzeniem do gier z tą mechaniką.

Plusy:

  • Świetne grafiki;
  • Dobra skalowalność;
  • Spora regrywalność;
  • Każda rasa jest wyważona;
  • Dobra dla nowych graczy;

Minusy:

  • Słabo wyglądające kostki akcji;
  • Źle rozplanowana od środka wypraska;

Dziękuję wydawnictwu Rebel za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 3 lat i od dwóch staram się o nich pisać. Trochę też próbuję mówić o filmach i serialach, czasami jako Green Ranger ratuję świat i takie tam. Ciałem i duszą konwentowicz.