Skip to content →

Od ogółu do szczegółu, czyli „Sherlock”

Ist­nieją na świecie imiona, które obrosły leg­endą i znaczą o wiele więcej niż mogło­by się wydawać. Chcesz zniszczyć dziecku życie? Ochrz­cij je Adolf. Chcesz, by Twój pro­jekt rob­o­ta spotkał się z łagod­niejszym odbiorem? Nazwij go R2D2. Chcesz zwięk­szyć sprzedaż gry? Do tytułu dodaj Sher­lock.

Właśnie ten sko­jarzeniowy zabieg wyko­rzys­tali Hope S. Wang i Vin­cent Dutratt. Stworzyli oni grę log­iczną o tytule … „Sher­lock”. Spry­t­nie wyko­rzys­tali zamiłowanie wielu graczy do tej nietuzinkowej postaci. Czy jed­nak wyszło to na dobre?

Co ukrywasz Sherlocku?

Pudełko jest niewielkie, ale solid­nie wyko­nane. Klasy­cznie zajmę się najpierw jego wiz­ual­ną stroną. Grafi­ka bard­zo do mnie przemówiła, utrzy­mana w stonowanych kolorach przed­staw­ia wiz­erun­ki postaci znanych z powieś­ci Doyle’a. Ukazane są w sposób budzą­cy niepewność, a Big Ben we mgle doda­je tylko uroku i jeszcze bardziej wprowadza w świat zagadek tamte­jszego Lon­dynu. Na tym etapie moja ekscy­tac­ja grą była ogrom­na.

Sher­lock” skła­da się z następu­ją­cych ele­men­tów: instrukcji, blocz­ka z arkusza­mi dochodzenia, 13 kart z wiz­erunk­a­mi pode­jrzanych oraz 4 zasłonek. Nie jest to wiele, ale niczego więcej dodawać nie trze­ba do owej krótkiej gier­ki. Miłym uroz­maice­niem są zasłon­ki – przy­datne, gdy gra toczy się przy stole, by nikt nie mógł podglą­dać. W momen­cie, gdy część osób siedzi na podłodze, a część na fotelach, są dość nieprzy­datne. Moż­na wtedy pozach­wycać się grafiką, która wid­nieje na zewnętrznej stron­ie. Nato­mi­ast stronę skierowaną ku grac­zowi zdo­bią 3 rysun­ki przed­staw­ia­jące akc­je, które moż­na wykon­ać. Wyda­je mi się, że zasady są na tyle proste, że nie trze­ba takiego przy­pom­nienia, chy­ba że będziemy grać z osobą o pamię­ci złotej ryb­ki (#fun­fact pamię­ta tylko 3 sekundy wstecz 🙁 ).

Kar­ty przed­staw­ia­ją oso­by z powieś­ci Doyle’a. Zna­jdziemy głównego bohat­era, jego bra­ta czy Jame­sa Moriarty’ego. Owe postaci są jedynym powo­dem, dla którego nazwano tę grę „Sher­lock”. Nie mamy tu żad­nej fabuły, kli­matu morder­stw. Ot, tylko znane imiona i nazwiska, bez tego moglibyśmy dać tytuł „Jacek” albo „Graży­na”. Wyko­nanie kart jest solidne, ładne grafi­ki nie powin­ny się szy­bko zetrzeć i wyblaknąć.

Przed rozpoczę­ciem roz­gry­wek obaw­iałam się, że bloczek do notatek okaże się za mały, przez co nie będzie prak­ty­czny. Myliłam się, nawet gdy ktoś popełni błąd w zapiskach, moż­na spoko­jnie odpowiedź skreślić i zapisać drugą obok. Nadal wszys­tko będzie prze­jrzyste i czytelne.

Sherlocku, i co teraz?

Naszym celem jest zde­maskowanie zabój­cy. W wari­an­cie na więcej osób wta­sowu­je­my jed­ną kartę i kładziemy zakry­tą na stole – to nasz pode­jrzany. Resztę talii roz­da­je­my pośród graczy. W opcji dwu­osobowej zakry­wamy 3 kar­ty (środ­kowa to morder­ca). Jak go zde­maskować? Każ­da kar­ta zaopa­tr­zona jest w zestaw sym­boli. Dzię­ki bloczkowi wiemy, jakie i ile danych znaków mamy w całej grze, a także które są przyp­isane do konkret­nej postaci. Włącza­my więc log­iczne myśle­nie i podążamy ku przy­godzie!

Zasady są bard­zo łatwe i krótkie. Sama instrukc­ja to zaled­wie kil­ka stron niewielkiego for­matu. Co może­my robić? W wari­an­cie trzy lub czterosobowym wykonu­je­my jed­ną z trzech akcji: śledzt­wa, przesłucha­nia lub oskarże­nia. Jeśli decy­du­je­my się na śledzt­wo, pytamy kto ze współ­graczy ma określony sym­bol. W trak­cie przesłucha­nia pytamy konkret­ną osobę, ile ma wiz­erunk­ów z wybranym znakiem. Oskarże­nie to wypowiedze­nie kto, według nas, jest przestępcą. Odkry­wamy kartę tak, by inni nie ujrzeli wiz­erunku na niej zawartego. Jeśli zgad­niemy, bra­wo! Jeśli nie, kończymy grę, nadal jed­nak musimy odpowiadać na pyta­nia. W przy­pad­ku opcji dwu­osobowej zmienia się faza śledzt­wa. Pole­ga ona na wymi­an­ie swo­jej kar­ty na jed­ną z brzeżnych, z tym że naszą  pozostaw­iamy odkry­tą.

 

Jesteśmy coraz bliżej Sherlocku

Sher­lock” jest przy­jem­ną grą log­iczną, z łatwą i niezbyt wyma­ga­jącą mechaniką. Szko­da tylko, ze tytuł obiecu­je więcej niż roz­gry­wka jest w stanie nam zaofer­ować. Nie umniejsza to jed­nak temu, iż gra całkiem nada­je się na roz­grzewkę przed więk­szy­mi tytuła­mi.

 

Plusy:

- ład­na grafi­ka,

- solidne wyko­nanie pudeł­ka i kart,

- mała obję­tość,

- proste zasady,

 

Minusy:

- niezbyt kli­maty­cz­na,

- krót­ki czas roz­gry­w­ki, szczegól­nie w wari­an­cie dwu­osobowym.

 

Serdecznie dzięku­je­my wydawnictwu Granna za egzem­plarz do recen­zji!

Published in Gry logiczne Recenzja