Skip to content →

Obecność: “Jak przetrwać na Artemii?”

Przyszłość. Rasa ludz­ka zwiedza zakąt­ki galak­ty­ki i bada plan­etę po planecie. W pewnym momen­cie jeden ze statków traci łączność z bazą. Zosta­jesz wysłany na mis­ję badaw­c­zo-ratunkową, aby sprawdz­ić co się tam stało i kogo moż­na jeszcze ocal­ić. Na pokładzie jesteś Ty, kilku Twoich zna­jomych po fachu, oraz kap­i­tan, który kieru­je statkiem. Wlatu­jąc w atmos­ferę plan­e­ty Artemia wszys­tkie sys­te­my waszego statku pada­ją, a przed wami przez moment prze­my­ka postać o niez­nanym ksz­tał­cie. Gdy już rozbi­ja­cie się o zimowy teren, widzisz jak kap­i­tan wysyła syg­nał S.O.S, a następ­nie zosta­je roz­er­wany przez niez­naną istotę. Uciekasz łazikiem razem z inny­mi. Wiecie, że niez­nany preda­tor polu­je. Czu­je­cie jego Obec­ność.

Pierwsze chwile na nieznanym terytorium.

Tytułowa gra jest asym­e­tryczną grą kar­cianą, w której gracze wciela­ją się w badaczy, czyli tych, co chcą przetr­wać na Artemii do cza­su przy­lo­tu mis­ji ratunkowej, ale jeden z nich jest obcym, prag­ną­cym zaasymilować z plan­etą nowo przy­byłych i nie dop­uś­cić do tego, aby mis­ja ratunkowa się powiodła. Nie ukry­wam, że nie mogłem jej się doczekać, a o wer­sji ang­iel­skiej zarówno słysza­łem jak i czy­tałem wiele dobrego. Każdy z nas kojarzy takie filmy jak Preda­tor, czy Obcy: Ósmy Pasażer Nos­tro­mo, albo gry jak Evolve, gdzie uczest­ni­cy musieli sobie poradz­ić z istotą, która była wręcz przys­tosowana do tego, aby przetr­wać i zabi­jać. Czy czuć podob­ny kli­mat i czy bycie rodz­imym mieszkańcem plan­e­ty daje nam podob­ną przewagę i przy­jem­ność z polowa­nia? Zapraszam do czy­ta­nia.

Skanowanie powierzchni planety.

Obec­ność otrzy­mu­je­my w śred­niej wielkoś­ci i dobrej jakoś­ci pudełku, które od razu przykuwa wzrok dzię­ki bard­zo ciekawej i pięknej kolorystyce. Grafi­ki są przepiękne, a w środ­ku zna­j­du­je­my dobrze zabez­piec­zone ele­men­ty, dzię­ki dopa­sowanej wyprasce. Kom­po­nen­tów gry jest całkiem dużo. Przede wszys­tkim na plus idzie ich różnorod­ność, ponieważ mamy różne rodza­je znaczników, żetony oraz małą plan­szę, która pokazu­je dwa wari­anty roz­gry­w­ki. Jeśli o nią chodzi, jest wyko­nana bard­zo dobrze, zarówno jak i resz­ta ele­men­tów, bo żetony obcego są solidne, a znaczni­ki są proste, ale za to bard­zo ładne. Myślę, że nagrodę na najbardziej este­ty­czny ele­ment gry otrzy­mu­ją kar­ty, a pre­cyzu­jąc, to wszys­tkie kar­ty. Lokac­je (talia z plan­etą na rew­er­sie) są jed­nym z ele­men­tów, które przy­cią­ga­ją od razu, bo efekt, jaki robią po rozłoże­niu zachę­ca do zagra­nia. Kar­ty Przetr­wa­nia oraz Poś­cigu są mniej osza­łami­a­jące, ale pros­to­ta i kolorysty­ka są nadal ich atutem.

Czuć obecność nieznanej istoty.

Dobrze było­by wiedzieć jak może­my dzi­ałać zarówno badacza­mi jak i obcym, aby spełnić cel i wygrać. Otóż, badacze mogą zwiedzać miejs­ca i wyko­rzysty­wać ich umiejęt­noś­ci, których jest dość sporo. Jedne lokac­je są przez­nac­zone na dobieranie kart już uży­tych, inne pozwala­ją na dobieranie kart przetr­wa­nia. Dodatkowo są lokac­je przyspiesza­jące ruch mis­ji ratunkowej, a zna­j­du­je się też jed­na, która regeneru­je nam deter­mi­nację. Jako badacz musimy dbać o nasze 3 kost­ki deter­mi­nacji, aby jej schodz­iło najm­niej, bo to jest nasza wola przetr­wa­nia. Zadaniem obcego jest zmniejszanie deter­mi­nacji graczy poprzez polowanie na nich i zagry­wanie kart poś­cigu, które utrud­nią im eksplo­rację terenów. Ich efek­tów jest wiele, od otrzy­ma­nia dodatkowego żetonu, który może wyrządz­ić wiele szkód na innych lokac­jach, poprzez efek­ty wpły­wa­jące na wszys­t­kich graczy, takie jak zmusze­nie ich do odrzuce­nia naty­ch­mi­ast jed­nej kar­ty lokacji. Rozbitkowie nie mogą usta­lać znaków ani szep­tać między sobą, bo Obcy jako rodz­imy przed­staw­iciel plan­e­ty może wszys­tko usłyszeć, także najwięk­szym ich prob­le­mem będzie koor­dynowanie swoich ruchów w taki sposób, aby zająć jak najm­niej różnych miejsc, aby czy­ha­ją­ca groza nie mogła ich wykryć. A jak wyglą­da to w roz­gry­w­ce?

Należy działać, nie zwlekać.

Najpierw ustaw­iamy znaczni­ki mis­ji ratunkowej i poś­cigu (niebies­ki i fio­le­towy wałkowaty żeton) tak, aby stały na polu z liczbą obec­nych graczy. Obcy dobiera 3 kar­ty poś­cigu, a rozbitkowie 5 kart lokacji i po 3 żetony deter­mi­nacji. Jest to ich star­towa ręka, bo w trak­cie gry będą mogli dopiero zdoby­wać dostęp do pozostałych pię­ciu miejsc. Run­da skła­da się z czterech faz. W pier­wszej gracze obstaw­ia­ją miejs­ca, do których chcą się udać i obcy sprawdza, czy może użyć które­jś ze swoich kart. W drugiej on rozpoczy­na polowanie i w zależnoś­ci od użytej kar­ty poś­cigu obstaw­ia jed­no, lub więcej miejsc. W trze­ciej wszyscy odsła­ni­a­ją kar­ty lokacji i sprawdza się kto został upolowany. Jeśli to zostało roz­pa­tr­zone, to resz­ta osób sto­su­je się do akcji napisanej na lokacji. Jeśli obcy kogoś zła­pał, to ten badacz traci jeden żeton deter­mi­nacji, pio­nek na torze asymi­lacji prze­suwa się o pole do przo­du, a gracz nie może użyć umiejęt­noś­ci z kar­ty. Następ­nie gracze odkłada­ją kar­ty miejsc na stos kart odrzu­conych, który jest widoczny dla rodz­imego mieszkań­ca plan­e­ty. Gra wraca do pier­wszej fazy, znacznik mis­ji ratunkowej prze­suwa się do przo­du, a gracze decy­du­ją się czy staw­iać opór, czyli poświę­cić jeden lub dwa żetony deter­mi­nacji aby otrzy­mać ana­log­icznie dwie lub cztery kar­ty lokacji ze sto­su odrzu­conego, lub pod­dać się, czyli poświę­cić resztę swo­jej deter­mi­nacji, aby zebrać wszys­tkie odrzu­cone lokac­je i dostać z powrotem 3 żetony deter­mi­nacji, kosztem prze­sunię­cia się znaczni­ka asymi­lacji.

Finalne starcie.

Mechani­ka gry to cud i miód. Jest przede wszys­tkim zrozu­mi­ała i łat­wa do wytłu­maczenia. Po pier­wszej rundzie oso­by, które nigdy nie grały w gry plan­szowe potrafiły już dzi­ałać i wykony­wać odpowied­nie ruchy. Instrukc­je na kar­tach są prze­jrzyste i nie pozostaw­ia­ją najm­niejszych wąt­pli­woś­ci. Dzi­ałanie kart przetr­wa­nia skutecznie utrud­nia grę obce­mu, który musi kom­bi­nować i domyślać się jaki ruch wykon­ali badacze. Tury są szy­bkie oraz w pewnych momen­tach dość emocjonu­jące, bo każdy czu­je presję spowodowaną kar­ta­mi poś­cigu i obcym, który ich uży­wa. Skalowal­ność jest bard­zo wyso­ka, bo zarówno gra­jąc w trzy oso­by, jak i w sie­dem szanse są wyrów­nane. Dla mnie naj­ciekawszy był wari­ant czteroosobowy, ponieważ tury były nieco szyb­sze, a utra­ta żetonów deter­mi­nacji bolała nieco bardziej. Gra trzy­ma każdego w napię­ciu i trud­no jest się od niej oder­wać. Dzię­ki różnym tak­tykom, które może­my obrać jest regry­wal­na, bo dróg do zwycięst­wa dzię­ki temu jest wiele. Gram od dłuższego cza­su i nie chcę przestawać.

Przyleciała pomoc, ale czy ktoś za nią czekał?

To jest chy­ba pier­wsza gra, w której nie doszukałem się błędów. Losowość nie jest na tyle wyso­ka, aby utrud­ni­ała grę, a raczej ją uroz­maica, bo gra­jąc zarówno po jed­nej i po drugiej stron­ie barykady zas­tanaw­iamy się czy opła­ca się użyć ter­az tą kartę, czy później. Najważniejszą tak­tyką jest pró­ba przewidy­wa­nia czy­iś dzi­ałań i to nakrę­ca graczy najbardziej. A poza tym, nawet nie wiece jak przy­jemne jest upolować pię­ciu graczy w jed­nym miejs­cu i widzieć z jakim żalem odd­a­ją ten żeton deter­mi­nacji… cza­sa­mi ostat­ni. Cenowo nie wypa­da tak źle, bo może i kart wielu nie ma, ale żetony, znaczni­ki i plan­sza nadra­bi­a­ją ich brak. Żad­na roz­gry­wka nie jest taka sama i po tych kilku par­ti­ach ani razu nie zdarzyło się, aby tal­ie przetr­wa­nia i poś­cigu się wycz­er­pały. Granie daje dużą fra­jdę zarówno po jed­nej jak i po drugiej stron­ie kon­flik­tu, także spróbu­j­cie i przekon­a­j­cie się sami.

Plusy:

  • Piękne ilus­trac­je;
  • Wyso­ka jakość ele­men­tów;
  • Pudełko, które jest ładne i dobrze zabez­piecza zawartość gry;
  • Regry­wal­ność;
  • Skalowal­ność;
  • Koop­er­ac­ja i negaty­w­na inter­akc­ja w jed­nym;
  • Brak minusów to też plus, praw­da?

Korekta: Anna Wojnowska
Zdjęcia: Klaudia Mróz

 

 

Dziękuję Games Factory Publishing za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 2014 roku i też od wtedy zacząłem o nich pisać. Lubię filmy, seriale, czasami też pogram w papierowe RPGi, jak i te komputerowe. Zazwyczaj konwenty przemierzam w formie gołębiej lub zmorfowany w Zielonego Rangera.

Published in Gry dla dwóch Gry karciane Gry kooperacyjne Recenzja Unsorted