Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Bykon 2017 – Gołomp łapie konwentowego byka za rogi!

Dawno dawno temu, w kujawsko-pomorskiej krainie, za wiochami i za jeziorami było sobie miasto Bydgoszcz, co bardzo chciało mieć swój konwent, który nie będzie przynosił wstydu, a pokaże klasę. Mieliśmy Maskon 2013, który mimo luzu nie dał rady, zdarzył się nawet Czwórkon 2016, który... był, lecz dobry rok 2016 przyniósł jeszcze pierwszy Bykon. Był on nadzieją na to, że w Bydgoszcz może mieć swój dopracowany konwent. Po roku przychodzi tytułowa druga edycja. Najprostsze pytanie, jak było? Już śpieszę się, aby odpowiedzieć, także zapraszam!

Konwentowe wejście smoka.

Przechadzając się szlakiem ulicy Swarzewskiej natrafiliśmy z drużyną na coś, co miało przypominać kolejkon. A dokładniej, Kolejcon, bo ta nazwa często sugeruje pewne wydarzenie dziejące się na konwentach. I cóż, przeszło nas bardzo miłe rozczarowanie, bo czekaliśmy w kolejce około 5-10 minut w godzinach popołudniowych. Było otwartych kilka punktów akredytacyjnych na terenie konwentu, przez co wejście na teren jako pełnoprawny uczestnik długo nie trwało. Owy fakt bardzo mnie ucieszył, bo uczestników nie było mało, a akredytacja w tym czasie była oblężona niczym Królewska Przystań przez armie Stannisa.

Spandexy, pianki eva i inne worble.

Pierwszy sygnał mówiący, że jest się na konwencie to wcale nie plakaty czy kolejkony, a właśnie ludzie przebrani za postacie ze swoich ulubionych filmów, gier czy seriali, czyli cosplayerzy. Są dla mnie jednym z najważniejszych elementów konwentu, bo bez nich nie powstałaby tak ładna wizualna otoczka. W obecnej edycji było ich więcej i muszę przyznać, że stroje stoją na niezłym poziomie. Aczkolwiek należy pamiętać, że cosplay to zabawa, także zawsze znajdą się osoby, które się bawią w to po raz pierwszy i nie do końca jeszcze wiedzą jak działać. Zdecydowaną większość stanowiły osoby w dość zaawansowanych strojach, co mnie bardzo cieszyło, ponieważ sugeruje to, że Bykon umie w cosplay. Choć przyznam, że widok kilku Ciri w pewnym momencie robił się... średni.

Bizantyjski przepych.

Po obejrzeniu wielu fajnych strojów zawsze przechodzę do stoisk. W zeszłym roku konwent nie oferował ich zbyt wiele, co pewnie spowodowane było tym, że nie każdy wystawca ufa pierwszej edycji konwentu. Natomiast w tym roku oni się chyba zgadali ze sobą, żeby przybyć tłumnie, bo jak na rozmiary konwentu było sporo sklepów, straganów, kramików i innych stoisk mówiących "Pokażę Ci swoje towary.". Dużą zaletą jest fakt, iż były one różnorodne, od mango/amingo stoisk poprzez ogólne stoiska z gadżetami, aż po rękodzieło (które zawsze jest dla mnie tym, co przykuwa największą uwagę). Jako Janusz ekonomii i hazardu mogę też powiedzieć, że cenowo było nieźle, a losy całkiem opłacalne. Widać postęp w sprawach stoiskowych.

Fantastyczne prelekcje i jak je znaleźć?

To, co zawsze liczy się dla mnie na małych konwentach to program. Dlaczego? Otóż większe imprezy, takie jak Pyrkon, ratują się atmosferą spowodowaną ogromem ludzi i sam ten fakt ją nakręca. Dla niektórych może to być dziwne, ale dla mnie takie nie jest. Bykon sprawdził się po raz kolejny rewelacyjnie w tej kwestii. Przeglądając dzień wcześniej program na stronie znalazłem wiele ciekawych punktów programu, a przychodząc na miejsce konwentu o każdej godzinie mogłem znaleźć coś ciekawego dla siebie. Na pierwszy ogień trafiła prelekcja pt. Realia Harry'ego Pottera od kuchni, czyli prawdziwe bolączki filologa klasycznego. I pragnę z miejsca pogratulować pani May, ponieważ sam jej warsztat merytoryczny przykuwał na tyle mocno, że sala była pełna, a ludzie zainteresowani. Następnie ruszyłem na Jak zrobić scenkę cosplay by widownia ogarniała? i ta prelekcja też była niezła. Może i nie miała tak dużej ilości materiału, co wyżej wymieniona, ale widać było, że prowadzący zna się na rzeczy. Z gorszych prelekcji trafiłem na Dlaczego lesbijki siedzą w klatkach?. Nie zrozumcie mnie źle, wiedzy i dobrej prezentacji nie brakowało, ale ilość spoilerów mnie bardzo zabolała. W niedzielę wpadłem jeszcze na pogadankę o twórczości Braci Stugackich, którą prowadził Rączka i wierzcie mi, jak będziecie mieli kiedyś okazję na nią pójść... nawet nie zastanawiajcie się. Rączka zgłębił temat na tyle dobrze, że nawet skonfrontował swoją wiedzę z ankietą, którą zrobił przed konwentem. Profesjonalizmu mu nie brakuje, a to się bardzo szanuje. Podsumowując, program idzie na plus.

Games room.

Było dobrze, a teraz jest lepiej. Przynależność do tego bloga zobowiązuje, dlatego najpierw zajrzałem do planszówkowej sali, która tętniła życiem dzięki współpracy ze sklepem Pegaz. Wybrałem się tam, aby pograć w Veto i chłopacy odpowiedzialni za pokaz gry wytłumaczyli mi zasady bez większych przeszkód. Poza tym, było w czym przebierać jeśli chodzi o wypożyczalnie, a przy wyjściu można było zakupić co niektóre gry w obniżonych cenach. Po rozegraniu partii w powyższą karciankę, ruszyłem na karaoke. Serdecznie pozdrawiam człowieka, który prowadził zapisy, bo wykonał kawał dobrej roboty. Ludzie ciągle się bawili, a ja sam z planowanego jednego utworu śpiewałem kilkanaście. Możliwość zaśpiewania przeróbki Stonogi była wisienką na torcie. Po zjechaniu głosu do granic gołębiej możliwości poleciałem do konsolówki, w której Ufox poprowadził Turniej niespodziankę. Polegał on na tym, że co rundę zmieniała się gra, w którą grali uczestnicy. Gry nie należały do popularnych. To były indyki ze steama, z prostymi zasadami i zabawną rozgrywką. Niestety, nie zająłem żadnego konkretnego miejsca, ale za te salwy śmiechu i genialną atmosferę poszedłbym jeszcze raz.

Planszówki po raz drugi.

Większość, o której pisałem wcześniej odbywała się w sobotę, także atrakcji była masa, a niedziela nie była słabsza. Ogromny kciuk w górę należy się za poświęcenie sali na potrzeby prelekcji planszówkowych. Był to świetny ruch ze strony organizatorskiej, ponieważ zainteresowanie na takowych było całkiem duże, a same tytuły prelekcji kusiły, aby wpaść na chwilę i zostać na dłużej. Przebudzając się po ostrych tańcach, które się działy przy akredytacji, ruszyłem na pierwszą prelekcję, czyli Zepsute mechaniki gier planszowych prowadzone przez Powermilka i było dobrze. Skończył on ją co prawda szybciej, ale szanuję za to, że wyczerpał temat a nie próbował przedłużać na siłę. Następną prelekcją nazywała się Mechaniki gier planszowych prowadzona przez Łukasza Nalewajka. Była niezła, bo merytoryczne elementy były dopracowane, a prezentacja również dobrze wyglądała. Gdyby było więcej mówienia niż czytania, to na pewno zaplusowałaby u mnie bardziej, ale pan Łukasz zrehabilitował się kolejną prelekcją. Była ona o Grach planszowych w klimacie Cthulhu i tutaj otrzymałem sporą porcję informacji o grach zarówno starszych, jak i nowszych. Niektóre były poważne, inne robione raczej dla zabawy niż poważnej rozgrywki, ale sama różnorodność tytułów wbijała w ten przysłowiowy fotel. Oby kolejna edycja miała równie wiele prelekcji utrzymanych w tej tematyce.

Centrum dowodzenia.

Trochę wypada wspomnieć o organizacji, bez której owy konwent nie miałby miejsca. Odwaliliście kawał dobrej roboty, bo ilość tzw. fuck up'ów, czyli problemów techniczno-organizacyjnych była tak niewielka, że co niektórzy w czerwonych bykonowych koszulkach chodzili w dość sporym szoku. Za to idą gratulacje, bo ogarnięcie imprezy na ponad 800 osób to jedno, a zorganizowanie tego tak, aby problemów było może parę, to drugie. Jedyne co pamiętam, to problem z rzutnikami, ale tak na prawdę to nic. Zero zarzutów co do akredytacji, życzliwości organizacji, działań patrolu czy medyków... po prostu miód. W sleeproomach miejsc nie brakowało, zmian sal nie było i wszystko działało. Raz lepiej, raz gorzej, ale działało. Róbcie tak dalej, a po raz kolejny wyniesiecie to wydarzenie na wyższy poziom. A co do zdjęcia, konstrukcja tego punktu mieszkalnego mnie tak urzekła, że nie mogłem się powstrzymać i musiałem to tutaj zamieścić. Brawa za kreatywność!

Koniec tego dobrego!

Niestety, Bykon musiał się skończyć, ale nie mogę się doczekać kolejnej edycji. Prelekcje były genialne, program przemyślany, a gamesroom'y pełne wszystkiego, co grające miśki lubią najbardziej. Mimo tylko dwóch dni było na tyle dużo atrakcji, że nie było momentu w którym nudziłbym się. Cała atmosfera konwentowa nadal była utrzymana na wysokim poziomie, bo czuć było luz ze strony organizacji i przede wszystkim od samych uczestników. Cosplay'ów było na tyle sporo, że nawet idąc na inne piętro można było zawiesić oko na dobrych strojach. Mam nadzieję, że uda się wam, organizatorom, załatwić salę gimnastyczną i zorganizować konkurs cosplay z prawdziwego zdarzenia, z prowadzącym, jury oraz ze scenkami uczestników. Wierzę w ten konwent i mam nadzieję, że będę mógł pojechać na kolejną edycję. Jeszcze raz, dobra robota.

 

 

 

 

 

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 3 lat i od dwóch staram się o nich pisać. Trochę też próbuję mówić o filmach i serialach, czasami jako Green Ranger ratuję świat i takie tam. Ciałem i duszą konwentowicz.