Skip to content →

Kapitan Bomba: „Rżnąć z karabinków!”

Galak­ty­ka Kur­wix została opanowana przez złych kos­mitów. Pokon­ać ich może tylko zało­ga gwiezd­nego patrolu, na której czele stoi KAPITAN BOMBA!
Miejsce: Plan­e­ta TFOTB
Mis­ja: Zro­bić recen­zję!

Geneza Galaktyki

Twór­ca uni­w­er­sum Kap­i­tana Bom­by, Bar­tosz Walaszek jest znany przede wszys­tkim z tego seri­alu, ale i nie tylko. Na jego kon­cie jest również Blok Ekipa czy try­lo­gia Wściekłych Pięś­ci Węża. Cóż, niek­tórzy nie mogą tego zdzierżyć, ten humor dla nich jest zbyt prostac­ki, ale ja należę do grona, które ten humor uwiel­bi­a­ją. Kicz i skra­jnie głu­pia rozry­wka, krzy­wa kres­ka i cią­gle jeden głos, lecz odpowied­nio mod­u­lowany… wybacz­cie, ale raczę się tym jak ostrym keb­sem z baran­iną. Gdy pew­na Guma z kos­mo­su uży­czyła mi tego tytułu to nie mogłem się pow­strzy­mać.

Granice Kosmosu

Galak­ty­ka została usy­tuowana w jed­nym pudełku z plas­tikową wypraską, w którym zna­jdziemy trzy rodza­je kart i krótką instrukcję. Do jakoś­ci pudeł­ka, czy do wypras­ki nie mam zarzutów, ale instrukc­ja jest niezrozu­mi­ała. Praw­da jest taka, że zasady nie zostały objaśnione dokład­nie, lep­iej więc dla pewnoś­ci, przeczy­tać instrukcję ze dwa, trzy razy przed grą. Mechani­ka nie jest skom­p­likowana, ale chao­ty­czne rozmieszcze­nie konkret­nych reguł utrud­nia jej zrozu­mie­nie.

Planeta N.A-PLE-T:EQ

Każ­da plan­e­ta ma swo­ją siłę oraz nazwę. Nazwy są zabawne, a sam ksz­tałt plan­et… wiele sugeru­je. Wyko­nanie kart jest bard­zo dobre, jed­nak ilus­trac­je na dwóch tal­i­ach to nic spek­taku­larnego. W więk­szoś­ci są to sko­pi­owane kadry z samego seri­alu, co trak­tu­ję jako lenist­wo.

Otyły panie, Sancti Magistri!

Suł­tanem kos­mitów próbu­je­my pod­bić 5 różnych plan­et. Zagry­wamy na przemi­an kos­mi­ta­mi i różny­mi kar­ta­mi akcji, które mają utrud­nić Kap­i­tanowi Bombie odsiecz. Według mnie mogła­by być więk­sza różnorod­ność obcych oraz ciekawsze efek­ty, bo na dłuższą metę zaczy­namy się nudz­ić. W przy­pad­ku Kurvi­noxów (dla niew­ta­jem­nic­zonych, jed­na z najbardziej powszech­nych ras kos­mitów), w seri­alu było ich tak wielu, że moż­na było­by dać każdy obrazek inny, a z pewnoś­cią cieszyło­by to bardziej oko. Lecz czuwa nad Galak­tyką sam Koman­dore…

Gwiezdna flota!

…Bom­bardiero, który wraz z pomocą Tępych Chu… znaczy się, kart broni oraz kart efek­tów ma za zadanie podróżować Orłem 7 między plan­e­ta­mi i ich bronić. Jest ono o tyle trudne, że uwzględ­ni­a­jąc sna­jper­skie oko Kap­i­tana, Seb­ka i innych… cóż, potrze­ba dużo Granatów, Kara­binków itp. aby cokol­wiek zdzi­ałać. A najważniejszym celem, dzię­ki które­mu dziel­ny Bom­ba osiąg­nie sukces, jest wys­trze­lanie ośmiu różnych lub jede­nas­tu dowol­nych kos­mitów. Wszys­tko jasne? No to napi­er*****!!!

Donna mamma es…

Zaczy­namy z pię­cioma kar­ta­mi na ręku, a grę zawsze rozpoczy­na Suł­tan Kos­mitów. On, podob­nie jak i Bom­bardiero, może zagrać jed­ną akcję, gdzie w jego wypad­ku to albo wysłanie kos­mitów na plan­etę, albo zagranie kar­ty akcji. Dodatkowo moż­na zagrać dowol­ną liczbę kart akcji spec­jal­nej. Następ­nie tura prze­chodzi do Kap­i­tana, a Suł­tan dobiera dwie kar­ty. Akc­je kap­i­tana to głównie przy­lot na plan­etę i uży­wanieróżnego rodza­ju broni, aby zro­bić porządek. Po swo­jej akcji dobiera trzy kar­ty.

Komandore Bombardiero es kaput.

Raz usłysza­łem zarzut, że kap­i­tanem zawsze moż­na wygrać i jest to niepraw­da. Bal­ans w grze jest losowy. Raz zły dociąg kart będzie miał Kap­i­tan, raz Suł­tan. Mechani­ka nie pozwala na dłuższe planowanie dzi­ałań, a raczej na nadzieję, że dobierze się te kar­ty, które aku­rat są potrzeb­ne. Przy tej losowoś­ci cza­sa­mi nie moż­na nic kon­struk­ty­wnego zdzi­ałać i częs­to mar­nu­je się tury na wymi­anę do trzech kart. Nie zrozum­cie mnie źle, to nie jest tak, że nie ma zabawy, bo oczy­wiś­cie mimo tego gra jest dynam­icz­na i dłu­go nie czekamy na swo­ją turę, ale regry­wal­noś­ci czy tak­ty­ki w niej nie zna­jdziecie.

Podsumowanie strat.

Szcz­erze, jestem zaw­iedziony. Gra nie jest trag­icz­na, bo mimo wszys­tko da się w nią grać, ale im dłużej się w nią gra, tym mniej zapew­nia rozry­w­ki. Ma potenc­jał, gdyż moż­na było­by pomyśleć o budowa­niu włas­nej talii, a zabawa mogła­by być przed­nia, lecz nie w tym przy­pad­ku. Mamy w sum­ie dość okro­joną grę, w której i tak wiele kart się pow­tarza. Pole­cam zagrać i samemu się przekon­ać, ale nie pole­cam jej kupować, sko­rzys­ta­j­cie z wypoży­czal­ni, przetes­tu­j­cie na kon­wen­cie. Boję się ruszać tych nowych tytułów Blok Ekipy, bo mogą wywołać podob­ne emoc­je. Kap­i­tan Bom­ba to trochę jak hawa­js­ka piz­za, niby piz­za, ale tylko kos­mi­ci ją jedzą.

Zalety:

- wyko­nanie kart;

- krótkie zasady;

Wady:

- zasady są niezrozu­mi­ałe;

- zbyt duża losowość;

- wycięte grafi­ki z seri­alu;

- niewyko­rzys­tany w pełni potenc­jał.

Korek­ta: Anna Wojnows­ka

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 2014 roku i też od wtedy zacząłem o nich pisać. Lubię filmy, seriale, czasami też pogram w papierowe RPGi, jak i te komputerowe. Zazwyczaj konwenty przemierzam w formie gołębiej lub zmorfowany w Zielonego Rangera.

Published in Gry dla dwóch Gry karciane Recenzja