Skip to content →

Świat Dysku: Ankh Morpork — Kto pod kim dołki kopie…

Niejed­nokrot­nie w życiu spo­tykamy się z wszelkiego rodza­ju próba­mi prze­niesienia ele­men­tów świa­ta lit­er­ack­iego do innych dziedzin naszego życia. Jak dobrze wiemy, nie zawsze okazu­je się to być dobrym pomysłem. Adap­tac­je fil­mowe potrafią zatracić kli­mat papierowego przod­ka i skutecznie pogrze­bać doty­chcza­sowe wiz­je z nim związane. Każdy, kto zagłębił się w jakiejś his­torii bez resz­ty, wie jak bru­tal­nie, potrafi się zderzyć z wiz­ją reży­sera, a prze­cież po przeczy­ta­niu n-tej książ­ki z jakiejś serii, gdy w końcu natrafimy na jakąś for­mę jej real­iza­cji w tej czy innej formie, chcielibyśmy poczuć się jak w domu. Wziąć pro­dukt do ręki, poz­wolić mięśniom twarzy ufor­mować coś w rodza­ju uśmiechu i pomyśleć „tu byłem… tego znam… tak to sobie wyobrażałem!”. Tu pojaw­ia się prob­lem. Zdarza się, iż fan­taz­ja kogoś poniesie i nijak nie da się odnieść gotowego pro­duk­tu do kre­owanej w książce wiz­ji, nie ma nawet szans na pokusze­nie się o jakąś analogię, czy to do miejsc, postaci, czy choć­by wydarzeń.

Gdzie ja jestem?

Z lokowaniem światów wykre­owanych przez pis­arzy mamy również do czynienia w światku gier plan­szowych. Ot wspom­ni­ana w jed­nej z poprzed­nich recen­zji Pan­demia osad­zona w reali­ach Cthul­hu. Tym razem dane nam jest prze­jść się po mrocznych uli­cach najwięk­szej aglom­er­acji Świa­ta Dysku, po samym Ankh-Mor­pork.

Kto czy­tał, ten wie, iż życie w tym zakątku Świa­ta do najprost­szych nie należy. Każdy krok to nowe wyzwanie i wal­ka o życie. Nie inaczej jest i tutaj. Z klucza tożsamość każdego z graczy owiana jest tajem­nicą. Każdy jako punkt hon­oru staw­ia sobie na równi przeżyć, jak i uprzykrzyć życie prze­ci­wnikom do granic możli­woś­ci. Niezdrowa rywal­iza­c­ja jeszcze nigdy nie była tak… satys­fakcjonu­ją­ca. Kluczem do zwycięst­wa jest spełnie­nie celu określonego na wylosowanej kar­cie postaci, która z racji tego, iż nie jest jaw­na, zmusza prze­ci­wników do domyśla­nia się, na pod­staw­ie zas­tosowanej tak­ty­ki, jaki cel opo­nent chce osiągnąć i albo rzu­cać kłody pod nogi, albo skupić się na real­iza­cji włas­nych zami­arów i liczyć na to, że się wyprzedzi wszys­t­kich choć­by o krok.

Mechanika

Mamy tu do czynienia z odrobiną hand menage­men­tu, rzucimy sobie od cza­su do cza­su kostką, zabi­je­my agen­ta prze­ci­wni­ka, wprowadz­imy do gry swo­jego lub opanu­je­my dziel­nicę. Kar­ty określa­ją szczegółowo jakie akc­je w danej turze może­my wykon­ać i da się zas­tosować kar­ciane com­bo, nie są to może zagry­w­ki na miarę Domin­iona, nie mniej jed­nak – ciekawy ele­ment gry, który bard­zo dobrze się sprawdza. Kole­jnym fajnym akcen­tem w mechan­ice są losowe kar­ty wydarzeń, które potrafią obró­cić sytu­ację na stole o 180*, np. poprzez wywołanie i rozprzestrze­nie­nie się pożaru, który zniszczy budyn­ki nie tylko prze­ci­wni­ka, ale także gracza, który zdarze­nie wylosował. Nagle potenc­jal­ny cel zwycięst­wa opar­ty o konkret­ną ilość budynków idzie tam gdzie Morales.

Wykonanie

Kar­ty, bogate w postaci i wydarzenia kom­ponu­ją się wyśmieni­cie z kon­cepcją gry. Pokłady specy­ficznego, właś­ci­wego dla Terry’ego Pratch­ett’a i Jego książek humoru, bard­zo wymowne i wysok­iej jakoś­ci grafi­ki są głównym ele­mentem gry, w które wchodzi także mapa Ankh-Mor­pork (głów­na plan­sza) z podzi­ałem na dziel­nice, pio­n­ki domów, stworów, agen­tów, kost­ka i walu­ta. Wszys­tkie ele­men­ty są bard­zo dobrze wyko­nane, zarówno kar­ty, jak i pozostałe ele­men­ty są z wysok­iej jakoś­ci mate­ri­ałów. Instrukc­ja czytel­na i zrozu­mi­ała.

Podsumowanie

Gra wyda­je mi się kierowana, jest dla osób tkwią­cych w Świecie Dysku. Jeśli ktoś z Was nie miał z książka­mi sty­cznoś­ci, gorą­co zachę­cam do przeczy­ta­nia choć­by 2 tomów, wpły­wa to znaczą­co na przy­jem­ność płynącą z roz­gry­w­ki, pozwala wsiąknąć w kli­mat, poczuć się właśnie jak w domu, poz­woli również przyz­nać grze „+1” do oce­ny koń­cowej. Obaw­iam się, iż w kat­e­gorii gier z negaty­wną inter­akcją moż­na znaleźć pozy­c­je o ciekawszej mechan­ice, lep­iej wyko­nane, może nawet subiek­ty­wnie „po pros­tu” lep­sze, nie mniej jed­nak Świat Dysku: Ankh Mor­pork jest grą wyko­naną nie tylko co najm­niej poprawnie, zaw­iera sprawd­zone mechani­ki, które już dobrze znamy, przyg­ni­a­ta nas nato­mi­ast specy­ficznym kli­matem i wcią­ga w Świat znany z książek, co sprawa, że jest to ciężar, który chce­my udźwignąć.

Gra, z racji czyn­ni­ka losowoś­ci w postaci tasowanych kart i rzu­tach kostką jest regry­wal­na, nie mniej jed­nak z racji stałych określonych celów zwycięst­wa postaci nawet po kilku roz­gry­wkach pamię­ta się je i sto­sunkowo łat­wo moż­na rozpoz­nać, co kom­bin­u­je nasz prze­ci­wnik. Mimo wszys­tko dobra propozy­c­ja dla początku­ją­cych i śred­nio-zaawan­sowanych plan­szówkow­iczów, zda­je egza­min jako prz­ery­wnik od bardziej wyma­ga­ją­cych tytułów.

Plusy

  • jakość ele­men­tów i ogólne wyko­nanie,
  • kli­mat książek, w który moż­na się wczuć,
  • znane postaci, z który­mi łat­wo się utożsamić,
  • sprawd­zone mechani­ki,
  • ogól­na przy­jem­ność płyną­ca z negaty­wnej inter­akcji w tak bajecznym, acz mrocznym otocze­niu.

Minusy

  • aktu­al­nie gra ma sta­tus „białego kru­ka”, przez co próg wejś­ciowy dla nów­ki sztu­ki może być wyso­ki (powyżej 250zł),
  • są gry lep­sze- pozy­c­ja raczej dla fanów Terry’ego i gier gdzie kli­mat jest znaczącą wartoś­cią dodaną.

Artur

Mam na imię Artur. Planszòwkami zagrywam się od 8 lat, bo jakoś tak czas przy nich szybciej leci... No wiecie: Wpadłem na chwile, zostałem na dłużej, a teraz mówią do mnie: "szybciej, bo czekam na swoją turę!". Preferuję gry kooperacyjne i kolekcjonerskie gry figurkowe.

Do moich zainteresowań wchodzą też komiksy o amerykańskich superbohaterach, fantastykaoraz anime.

Published in Gry ekonomiczne Gry karciane Gry strategiczne Recenzja