Skip to content →

Munchkin Legendy, legendy i legendy

Munchkin był pier­wszą grą, która wprowadz­iła mnie do świa­ta współczes­nych plan­szówek. Po dziś dzień, pod­chodzę do niej z niemałym sen­ty­mentem. Ten zwar­i­owany pastisz RPG doczekał się wielu edy­cji, zależnych od zacz­erp­niętego z pop­kul­tu­ry tem­atu. Nieza­leżnie jed­nak od przyjętej kon­wencji, prędzej czy później nawet najbardziej dow­cip­ne kar­ty się nam opa­trzą.  Wydawnict­wo Black Monk Games przy­chodzi nam w tej kwestii z pomocą, wyda­jąc całą ser­ię dodatków na każdej linii tem­aty­cznej. Ten tekst chci­ałbym poświę­cić rozsz­erze­niu pod tytułem Fau­nie Igrzys­ka, które potęgu­je zabawę w świecie anty­cznych mitologii.

Legendarne wnętrze

Niewielkie pudło skry­wa w sobie 110  kart oraz, jak zawsze napisaną z humorem, instrukcję. Na okład­ce widz­imy trzy postaci gra­jące w kar­ty, zakutego w zbro­ję glad­i­a­to­ra oraz dwo­je przed­staw­icieli rasy Faunów. Jakoś­ciowo kar­ty utrzy­mu­ją stan­dard Munchk­i­na, dla przedłuże­nia żywot­noś­ci pole­cam jed­nak koszul­ki. Pudełko od dodatku ma w sum­ie zas­tosowanie jedynie wys­ta­wowe, gdyż nie wyda­je mi się, by na dłuższą metę ktoś trzy­mał w nim zawartość. Na szczęś­cie wszys­tko ład­nie da się upakować do pudła z Munchkinem Leg­en­da­mi.

Ave, Cæsar, morituri te salutant

Fau­nie Igrzys­ka, to tak naprawdę połącze­nie wydanych za granicą dwóch rozsz­erzeń, Faun and Games oraz Myth Prints. Zaw­iera 110 kart zwielokrot­ni­a­ją­cych regry­wal­ność tytułu. Munchkin Leg­endy od początku kierowany jest do fanów mitologii, tako więc dodatek utrzy­many jest w podob­nej kon­wencji. Wprowadza nowe rasy (tytułowego Fau­na jak również Glad­i­a­to­ra),  tonę nowych pot­worów czy skar­bów. Wróćmy jed­nak do nowej gry­wal­nej postaci. Faun ma dwie ciekawe zdol­noś­ci — Dzi­ki fart oraz Rogacz. Ta pier­wsza pozwala na manip­u­lację wynika­mi kostek, a konkret­nie zwięk­sze­nie bądź zmniejsze­nie wyniku włas­nego rzu­tu o jeden. Dru­ga nato­mi­ast daje bonus +3, o ile nasz bohater nie posi­a­da Heł­mu. Odnośnie naszej nowej wal­czącej na are­nie klasy… Odd­a­ję cześć i hon­or tłu­mac­zom za nazwy ich zdol­noś­ci. “Ręce, które kaleczą” daje nam bonus +3, gdy uży­wamy dwóch lub więcej przed­miotów wyma­ga­ją­cych rąk, nato­mi­ast “Idą­cy Na Śmierć Poz­draw­ia­ją Cię” +5, pod­czas wal­ki z pot­worem, kiedy marny koniec zaw­iera słowo “śmierć”.

Legendarna mechanika

Munchkin jak Munchkin w roz­gry­w­ce nic się nie zmienia, nadal otwier­amy drzwi, rozpraw­iamy się z pot­wora­mi, szukamy guza, przeszuku­je­my kom­naty, zdoby­wamy poziomy oraz skar­by. Dla jed­nych to wada, dla innych zale­ta. Ja uważam, iż urok tej kar­cian­ki tkwi w humorze i pros­to­cie zasad, nie wymagam więc, aby była czymś więcej nawet posz­er­zona o dodatek.

 

 

 

 

 

It’s gonna be legen… wait for it… dary. LEGENDARY!

Dodatek za rozsąd­ną cenę zwięk­sza o połowę dostęp­ne w pod­sta­wowej wer­sji gry kar­ty. Nie mogę również odmówić tłu­mac­zowi polo­tu, nazwy zdol­noś­ci glad­i­a­torów to dla mnie ist­na poez­ja. Humor jak zawsze pole­ga na zabawnych grach słownych w korelacji ze znanym nam już stylem graficznym. Najważniejsze pytanie, czy warto kupić ten dodatek? Tak, szcz­erze i gorą­co pole­cam. Nie tylko dlat­ego, iż nada­je ogrom­ną dozę regry­wal­noś­ci pod­staw­ce Leg­end. Dlat­ego, że rew­er­sy kart są iden­ty­czne jak w zwykłym Munchkinie, co pozwala na dowolne mieszanie zawartoś­ci dodatku z jakąkol­wiek edy­cją Munchk­i­na Fan­ta­sy. Uważam, że to naprawdę genialne rozwiązanie.

 

 

 

 

Plusy

  • Dużo nowych kart
  • Świetne tłu­macze­nie
  • Munchki­nowy humor
  • Cena
  • Moż­na bez przeszkód łączyć z Munchkinem Fan­ta­sy

Minusy

  • Nadal to odci­nanie kuponów od tej samej mar­ki

 

Dziękujemy wydawnictwu Black Monk Games za egzemplarz do recenzji

 

 

Aleris

Moja przygoda z grami planszowymi zaczęła się już we wczesnej młodości, gdyż w wieku lat siedmiu zacząłem z tatą odkrywać tajniki szachów, Grzybobrania, Eurobiznesu (na którym w końcu każdy się wychował), itp. Powoli przerzuciliśmy się na bardziej zaawansowane jak na lata 90-te produkty firmy MB Parker. Operacja, Upiorne Zamczysko czy Pułapka na myszy do dnia dzisiejszego kurzą się na strychu. Później w moim sercu miejsce dla siebie znalazły RPG-i. Przez długi czas nie myślałem o powrocie do zwykłych gier planszowych. Wszystko zmieniło się, gdy urzekł mnie opis gry pod tytułem Munchkin... Bez dłuższego zastanawiania się zainwestowałem w tę pozycję i tak bardzo wciągnęła moich znajomych - nie raz skracaliśmy sesję, ażeby tylko trochę popsuć sobie nawzajem krwi przy zdobywaniu skarbów i poziomów. Następne wydarzenia potoczyły się niemalże lawinowo. Noc Planszówek organizowana przez Centrum Gier Pegaz, wciągnięcie znajomych... Od zakupu Munchkina mijają niespełna 3 lata. Dziś już wiem czym są gry kooperacyjne, co mi się w grach podoba, a co nie.

Kiedy przyjaciel zapytał mnie czy chcę uczestniczyć w projekcie The Fellowship of the Board (choć jeszcze się tak nie nazywał) nie miałem najmniejszych wątpliwości. Zabrałem ciężki wolumin księgi zaklęć i ruszyłem by wesprzeć dawnego towarzysza.

Published in Gry imprezowe Gry karciane Recenzja