Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Cyfryzacja gier planszowych

Hej,

Od niedawna zostałem jednym z blogerów The Fellowship of the Board. Chociaż Aleris wrzucał już krótkie opowiadania mojego autorstwa, chciałbym przywitać się z wami tym krótkim… felietonem?

Ostatnio, w trakcie rozgrywania bardzo przyjemnej sesji przygód w Descencie (polecam!), wspomniany wcześniej Aleris wyciągnął swojego tableta i ni z tego ni z owego zaczął coś na nim stukać. Zapytany przez nas o cel smyrania palcem po tablecie (ekranie),pokazał nam aplikację pozwalającą śledzić postępy drużyny w kampanii. Pomoc szalenie przydatna w grze, która niczym oldschoolowe papierowe RPG’i opiera się na budowaniu i rozwijaniu drużyny bohaterów w trakcie długiej, rozłożonej na sesje kampanii (zwłaszcza że sam „dzienniczek kampanii” dodany wraz z grą jest raczej ubogi).

 

Naszła mnie wtedy refleksja nad ewolucją, jaką w trakcie minionych kilkudziesięciu lat przeszły szeroko rozumiane gry (towarzyskie?).

Od czego się wszystko zaczęło? Moim zdaniem, właśnie od wspomnianych papierowych gier fantasy. Gdy kultowe już dziś Dungeons & Dragons zostało wydane w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, nikt nie przypuszczał, że kiedykolwiek powstanie gra MMO oparta na tym systemie, pozwalająca graczom z całego świata wspólnie przeżywać przygody (nie mówię o WoW’ie, D&D też miało swoje MMO). Ale nie wyprzedzajmy faktów, gdyż nie sądzę żeby szeroko dostępna w tamtych czasach technologia pozwalała na zrozumienie samego konceptu gry MMO.

Krótko po tym, jak technologia komputerowa trafiła do domowych użytkowników, powstały gry komputerowe, wśród nich cRPG czyli komputerowe wersje papierowych RPG’ów, w których rolę mistrza gry oraz pozostałych członków drużyny przyjmował komputer.

Gry komputerowe pozwalały cieszyć się grą i kontynuować rozpoczętą przygodę w dowolnym momencie, bez potrzeby zebrania drużyny (chyba że się grało w Baldura). Oczywiście miało to swoje wady i zalety. Jedna z większych wad paradoksalnie wynika z jednej z głównych zalet – granie w samotności uniemożliwiało rozwijanie socjalnego aspektu wydarzenia, jakim było spotkanie się, aby wspólnymi siłami pokonać smoka.

Z pomocą przyszły wszelkiego rodzaju gry sieciowe w tym MMO, jednak nic nie zastąpi spotkania się ze znajomymi w świecie rzeczywistym (przynajmniej dla mnie). W ten sposób światła reflektorów padły na… gry planszowe!

Gry planszowe znacznie bardziej rozbudowane i lepiej dopracowane, niż pamiętane z dzieciństwa chińczyk i warcaby, podbiły serca spragnionego spotkań z kumplami nowego pokolenia geeków.

A teraz? Pojawiają się aplikacje mobilne, które z początku tylko wspierały gry planszowe, rozwinęły się i potrafią już zastępować jednego z graczy, zupełnie zmienić zasady podstawowej gry (jak choćby aplikacja Road to Legend do Descenta) lub być integralną częścią samej gry.

Nie zrozumcie mnie źle, moim zdaniem aplikacje mobilne do gier planszowych to świetny pomysł. W naszym jednak przypadku, Aleris użył aplikacji cyfrowej, wspierającej analogową grę planszową, będącą adaptacją cyfrowych gier cRPG, które z kolei swoje korzenie wywodzą z analogowych gier fantasy RPG.

Jak tu nie przyznać, że historia jednak lubi się zataczać (czy jakoś tak)?

 

Pozdrawiam,

Velli

Latest posts by Vellicroix (see all)