Skip to content →

Nie blefuj! — zarabianie w gangsterskim stylu.

W “Nie ble­fuj!” dwóch do sześ­ciu gang­sterów spo­ty­ka się w umówionym lokalu i o równie tajnej godzinie. Każdy z nich ma wal­iz­ki, a pod stołem zna­j­du­ją się kole­jne, rez­er­wowe. Nikt nie wie kim oni dokład­nie są, jakim intere­sem się zaj­mu­ją oraz jakie ofer­ty będą szły w obie strony. Wiadomym jest tylko fakt, że każde z nich chce zaro­bić nie poma­ga­jąc niko­mu. A Ty, Francesco Fer­ro, bierzesz 4 mln za ochronę towaru?

Otwieramy sejf

Czas prze­jść do konkretów! jest to pros­ta gra kar­ciana, pole­ga­jącą na zbi­ciu for­tuny, oszuku­jąc przy tym resztę graczy. Jest ona przez­nac­zona dla dwóch do sześ­ciu graczy, ale wiek wyma­gany do gra­nia został pod­wyżs­zony ze wzglę­du na tem­atykę tytułu. Otrzy­mu­je­my śred­niej wielkoś­ci pudełko (podob­nie, jak w przy­pad­ku „Bitwy o Tor­tugę”). Na pier­wszy rzut oka przy­cią­ga­ją ilus­trac­je proste, ale bard­zo ładne. Po pier­wszym zapoz­na­niu się z tym, dla kogo gra jest przez­nac­zona uchy­lamy wieko i…

… naprawdę jest nieźle! Widz­imy sporą zawartość (więk­szą niż w wypad­ku poprzed­niego tytułu) pudeł­ka, które daje nam sporo kart, dwie drew­ni­ane kost­ki, kartonowe plaki­et­ki z posta­ci­a­mi i dwie instrukc­je, z czego jed­na jest dłuższa, a dru­ga jest skrótem roz­gry­w­ki. Wyko­nanie jest dobre, pudełko jest z grub­szego kar­tonu, instrukc­je są wyko­nane na papierze wysok­iej jakoś­ci, a cała resz­ta wcale nie wypa­da gorzej.

Pierwsza pomoc

Na duży plus zasługu­ją obie instrukc­je. Mieliś­cie cza­sem tak, że po przeczy­ta­niu instrukcji gral­iś­cie i nie byliś­cie pewni czy aby na pewno dobrze gra­cie? Sprawdza­l­iś­cie w internecie filmi­ki z przy­go­towa­nia gry i roz­gry­w­ki? Tutaj skrót roz­gry­w­ki elimin­u­je ten prob­lem. Instrukc­ja sama w sobie jest dobrze napisana. Jest treś­ci­wie, konkret­nie i przede wszys­tkim bard­zo zrozu­mi­ale, także już po pier­wszym przeczy­ta­niu byłem w stanie wytłu­maczyć i zagrać z wszys­tki­mi. Zdarza­ły się momen­ty gdzie nie byłem pewien czy aby na pewno ta zasa­da dzi­ała w ten sposób i mogłem sprawdz­ić w tym ład­nie rozpisanym algo­ryt­mie.

Nie blefuj!” z ludzką twarzą

Ten ele­ment mi się podo­ba chy­ba najbardziej, czyli plaki­et­ki postaci. W samej grze nie mają wielkiego znaczenia, ot tylko pokazu­ją którym graczem jesteś i teo­re­ty­cznie na tym kończy się ich funkc­ja. Prak­ty­cznie, dopa­sowywało się kartę do siebie i wcielało się w tą postać zwraca­jąc się w jej imie­niu, co popraw­iało immer­sję, której się raczej po tym tytule nie spodziewałem. Wyko­nanie jest bard­zo dobre, grafi­ki prezen­tu­ją się znakomi­cie i myślę, że przeżyją niefor­tunne wypad­ki mogące zdarzyć się pod­czas gry.

Dary losu

W przy­pad­ku kostek nie jest ani źle, ani dobrze. Są proste, ładne, ale nie ma w tym niczego urzeka­jącego. Są one drew­ni­ane, lecz myślę, że na spoko­jnie wytrzy­ma­ją wiele roz­gry­wek. Gorzej wypa­da nato­mi­ast żeton pier­wszego gracza. Wyko­nanie ma dobre, jest nieco cieńszy od plaki­etek, a ilus­trac­ja jest przy­jem­na dla oka, lecz jest on całkowicie zbęd­ny. Co innego jak­by miał zas­tosowanie w formie kar­ty prze­tar­gowej czy nie wiem, oso­by która miała­by prowadz­ić spotkanie gang­sterów i miała­by z tego mniejsze lub więk­sze prof­i­ty, ale w tej formie mogło­by go po pros­tu nie być.

Kar­ty nato­mi­ast są niczego sobie. Zafo­liowałem je dodatkowo, aby zmniejszyć zuży­wal­ność, ale w pudełku pro­tek­torów nie zna­jdziemy. Nato­mi­ast wyko­nane są bard­zo dobrze, a ilus­trac­je są również bard­zo kli­maty­czne. Motyw z wal­izka­mi bard­zo się sprawdza i zarówno awer­sy jak i rew­er­sy kart są świetne. W trak­cie gry będziemy częś­cią kart grali, część posłuży jako bank i w zależnoś­ci od licz­by graczy, część będzie odłożona.

Z blefem ci do twarzy

Zaczy­namy grę z dziewię­cioma kar­ta­mi na ręce, z czego dwie to wal­iz­ki wypełnione papiera­mi. Naszym celem jest ubi­cie dobrego intere­su i uzbieranie 25 mln w wal­izkach. Aby tego dokon­ać, musimy dokony­wać na graczach negaty­wnej inter­akcji i w tym wszys­tkim nie dać się wkopać, bo moż­na słono za swój błąd zapłacić. Kli­mat jest, a wymyślanie z wszys­tki­mi różnych rodza­jów usług za które sobie płacimy sprawdza się nad­er dobrze. Wymieni­amy się wal­izka­mi, próbu­je­my wprowadz­ić trochę kłamstw aby innych graczy pogu­bić. Par­tia gry nie trwa dłu­go, bo wystar­czy pół godziny, aby ją roze­grać. Odnośnie wari­antów roz­gry­w­ki, trzy i czteroosobowy to najlep­sze wari­anty i sprawdza­ją się znakomi­cie. Nie ma dłuższego zas­to­ju w grze, nie czekamy z założony­mi ręko­ma za kole­jką. Dodatkowo łatwiej o immer­sję. Gorzej wypada­ją wari­anty dwu­osobowy i sześ­cioosobowy. Tak jak pier­wszy nie ma w sobie niczego ciekawego, bo po chwili granie z jed­ną osobą nudzi, tak sześ­cioosobowy potrafi doprowadz­ić do białej gorącz­ki, gdy czeka się za swo­ją turą. Oprócz tych dwóch opcji praw­ie cała mechani­ka sprawdza się dobrze. Z początku dzi­ałanie czarnej kost­ki nie podobało mi się, ale z cza­sem nabier­ało ono sen­su. Gorzej jest z kolorową kostką, ponieważ pier­wszy gracz rzu­ca kostką i wylosowany kolor reprezen­tu­je osobę z którą będzie robić interes, a jak wylo­su­je siebie, to sam decy­du­je. I ta część mechani­ki również kule­je, ale dopiero przy więk­szej iloś­ci osób. Myślę, że wybieranie oso­by przez siebie jest lep­sze i moż­na uniknąć przez to czeka­nia aż coś się będzie dzi­ało.

Cementowe buciki, czy jeszcze jedna szansa?

Nie ble­fuj!” jest dobrym impre­zowym tytułem, ale na więk­szą liczbę osób warto pomyśleć nad włas­ną mody­fikacją zasad. Gdy wprowadzi się tą małą zmi­ankę to moż­na grać bez prz­er­wy godz­i­na­mi, więc z pewnoś­cią uważam ją za regry­wal­ną. Pros­to­ta zasad tylko doda­je jej uroku, a cena wcale nie jest zła. Wyko­nanie też jest dobre, więc po raz kole­jny otrzy­mu­je­my solid­ny tytuł. Nie pole­cam grać bez umownej immer­sji, bo właśnie z wcielaniem się w Giuseppe Got­tiego mamy pewność, że będzie grało się nad­er przy­jem­nie. A ter­az idę do klubu, mam interesy do załatwienia z paro­ma jego­moś­ci­a­mi.

Plusy

  • Wyko­nanie
  • Regry­wal­ność
  • Możli­wość wciela­nia się w gang­sterów
  • Dobrze napisana instrukc­ja
  • Sug­erowana cena detal­icz­na nie prz­er­aża

Minusy

  • Imprezówka do 6ciu osób

Dzięku­je­my wydawnictwu Fox Games za egzem­plarz do recen­zji

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 2014 roku i też od wtedy zacząłem o nich pisać. Lubię filmy, seriale, czasami też pogram w papierowe RPGi, jak i te komputerowe. Zazwyczaj konwenty przemierzam w formie gołębiej lub zmorfowany w Zielonego Rangera.

Published in Gry imprezowe Recenzja