Skip to content →

Hiszpańska flota w zasięgu naszych dział, czyli Bitwa o Tortugę.

Jest to kole­j­na gra z typu rodzin­nych, do których należał Card­line: Zwierzę­ta. Pisałem o nim już jak­iś czas temu. Bit­wa o Tor­tugę przez­nac­zona jest dla dwóch osób, a lim­it wiekowy zaczy­na się od 7, a kończy na 107 lat­ach (zna­jdzie się jak­iś 107-latek, który chci­ał­by zagrać kil­ka par­ty­jek?).  Celem gry jest poko­nanie flo­ty prze­ci­wni­ka i w zależnoś­ci od tego, jak wylo­su­je­my, taką frakcją będziemy płynąć i wal­czyć.

Zestaw kapitański.

Do pod­sta­wowego ekwipunku należy śred­niej wielkoś­ci pudełko, które na spoko­jnie zmieścimy do tor­by. Co za tym idzie, gra jest bard­zo mobil­na. Wieko prezen­tu­je bard­zo łądne oraz bar­wne grafi­ki, które na start cieszą oko. Nie są one skom­p­likowane, ale są zaskaku­ją­co ładne, jak na grę rodzin­ną. Po naciesze­niu naszych oczu ilus­trac­ja­mi wypa­da prze­jść do…

… środ­ka naszego egzem­plarza. W pudełku zna­jdziemy krótką instrukcję, plan­szę oraz drew­ni­ane kost­ki, do których są dołąc­zone nakle­j­ki. Na duży plus daję wypraskę i zawartość przy­go­towaną tak, aby żaden ele­ment się nie uszkodz­ił. Także mimo luzu w wyprasce nic nie uleg­nie uszkodze­niu w razie trans­portu. Dodatkowo wypras­ka wyglą­da bard­zo kli­maty­cznie, co na pewno przy­ciąg­nie młod­szych graczy. Instrukc­ja jest pros­ta, dwus­tron­na i łat­wa w zrozu­mie­niu. Po jed­nym przeczy­ta­niu moż­na wytłu­maczyć zasady każde­mu, nieza­leżnie od wieku ponieważ gra jest banal­nie pros­ta.

Kapitan raczy żartować… Jak to naklejać?

Do dwu­nas­tu pio­nków przed­staw­ia­ją­cych różne stat­ki mam trochę zarzutów. Podoba­ją mi się ilus­trac­je dwus­tron­nych pio­nków (rew­ers przed­staw­ia wzbur­zoną wodę), ale boli mnie fakt, że trze­ba było je wyk­le­jać. Z jed­nej strony może to sug­erować inte­grację z młod­szy­mi gracza­mi przy odpakowa­niu gry, ale z drugiej strony pode­jrze­wam, że może to wpły­wać na wytrzy­małość ele­men­tu. Wyda­je mi się, że z cza­sem ele­men­ty mogą się ścier­ać, a to zaowocu­je gorszą zabawą później. Nic nie stało się w trak­cie gry, ale nadal jest to ele­ment, który może zmartwić oso­by, którym zależy na dba­n­iu o swo­je egzem­plarze.

Dwus­tron­na plan­sza z jed­nej strony prezen­tu­je się bard­zo ład­nie jeśli chodzi o wygląd. Proste i kolorowe wybrzeże aż prosi się o bitwę morską, ale z drugiej strony sam ele­ment odg­i­na się i nie przyle­ga w pełni do stołu. Nie jest to poważ­na wada, ponieważ kost­ki nie zjeżdża­ją na inne pola, ale być może jest to sprawa wyro­bi­enia plan­szy. Dodatkowo zaletą jest to, że brze­gi mapy nie robią się szy­bko wyblakłe, także mimo iż ona nie pros­tu­je się do koń­ca, to nadal żadne wiz­ualne wady nie pow­sta­ją.

Czas na bitwę!

Przy­go­towanie jest równie proste, co sama roz­gry­wka. Na start należy wszys­tkie pio­n­ki ustaw­ić rew­ersem, pomieszać je i porozstaw­iać na różne pola. Na tak przy­go­towanej plan­szy zaczy­na grę oso­ba, która jako ostat­nia miała okazję płynąć żaglówką. Po odkryciu swo­jej strony i ustaw­ie­niu statku we włas­nym kierunku zaczy­na się bit­wa.

Panie kapitanie! O co właściwie walczymy?

Otóż, celem gry jest zniszcze­nie tylu statków prze­ci­wni­ka, aby mieć co najm­niej sie­dem punk­tów (wartość statku jest zapisana w prawym dol­nym rogu).  W naszej turze może­my zro­bić jeden manewr. Pier­wszym jest ruch na puste pole, który jest zależny od statku, którym mamy się poruszyć. Okręt jed­no­masz­towy może poruszać się tylko do przo­du, dwu­masz­towy porusza się po skosie, a trzy­masz­towy może zarówno wykon­ać ruch przed siebie, jak i po skosach. Drugim jest porusze­nie się na pole zajęte przez morską falę. Trzec­im manewrem jest obrót swo­jego dowol­nego statku o 90 stop­ni a czwartą jest zniszcze­nie statku prze­ci­wni­ka. Robimy to wpły­wa­jąc naszym statkiem na prze­ci­wni­ka i nieza­leżnie od wartoś­ci statku, każdy może­my zniszczyć każdym, czyli jed­no­masz­towy okręt może zniszczyć trzy­masz­towy. Ostat­nią akcją, jaką może­my wykon­ać jest odkrycie morskiej fali i ustaw­ie­nie wylosowanego statku tak, aby pomóc sobie. Gdy wylo­su­je­my statek prze­ci­wni­ka, to próbu­je­my zmniejszyć jego przy­dat­ność poprzez nieko­rzystne ustaw­ie­nie go wzglę­dem resz­ty statków.

Ostatnie zapisy z dziennika kapitana.

Zabawa jest przed­nia, a roz­gry­wka fak­ty­cznie trwa około 15 min­ut. W zależnoś­ci od tego z kim gramy roz­gry­wka może trwać dłużej, bo zdarzyć się może, że gracze ustaw­ią wszys­tkie swo­je okrę­ty i cała bit­wa skończy się w kilku ruchach. Nie jest ona też tak losowa, bo im dalej w las, tym bardziej trze­ba anal­i­zować sytu­ację i myśle­nie kilku kroków w przód to chleb powszed­ni. Sys­tem niszczenia statków przy­pom­i­na stare i dobre war­ca­by, ale nie widzę tego jako wadę. Szanse są zawsze wyrów­nane i fakt tego, że jed­no­masz­towy okręt może zniszczyć trzy­masz­towy statek jest tego dowo­dem. Regry­wal­ność jest z pewnoś­cią wyso­ka, bo zdarzyło mi się grać po 10 par­tii pod rząd i każ­da różniła się na tyle, że prosiła się o następ­ną. Także mechani­ka sprawdza się wspaniale i aż ciekaw byłbym jak­by wyglą­dała gra w formie pow­ięk­szonej, na 3 oso­by, z dodatkową frakcją. Być może i wygląd gry kusi, tak wyko­nanie ele­men­tów mnie martwi. Kost­ki i mapa mogą z cza­sem się uszkodz­ić, a jeśli chodzi o zależność cena/zawartość to uważam, że gra mogła­by być nieco tańsza. Dzięku­ję wydawnictwu Fox Games za udostęp­nie­nie egzem­plarzu do recen­zji.

Plusy:

+ Proste zasady.

+ Szy­b­ka i mimo pozorów mało losowa roz­gry­wka.

+ Bard­zo przy­jem­na oprawa graficz­na.

+ Dobrze prze­myślane pudełko.

Minusy:

- Niedomyka­ją­ca się mapa.

- Niepew­na jakość nakle­jek.

- Nieco za wyso­ka cena.

 

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 2014 roku i też od wtedy zacząłem o nich pisać. Lubię filmy, seriale, czasami też pogram w papierowe RPGi, jak i te komputerowe. Zazwyczaj konwenty przemierzam w formie gołębiej lub zmorfowany w Zielonego Rangera.

Published in Gry dla dwóch Gry kafelkowe Recenzja