Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Hiszpańska flota w zasięgu naszych dział, czyli Bitwa o Tortugę.

Jest to kolejna gra z typu rodzinnych, do których należał Cardline: Zwierzęta. Pisałem o nim już jakiś czas temu. Bitwa o Tortugę przeznaczona jest dla dwóch osób, a limit wiekowy zaczyna się od 7, a kończy na 107 latach (znajdzie się jakiś 107-latek, który chciałby zagrać kilka partyjek?).  Celem gry jest pokonanie floty przeciwnika i w zależności od tego, jak wylosujemy, taką frakcją będziemy płynąć i walczyć.

Zestaw kapitański.

Do podstawowego ekwipunku należy średniej wielkości pudełko, które na spokojnie zmieścimy do torby. Co za tym idzie, gra jest bardzo mobilna. Wieko prezentuje bardzo łądne oraz barwne grafiki, które na start cieszą oko. Nie są one skomplikowane, ale są zaskakująco ładne, jak na grę rodzinną. Po nacieszeniu naszych oczu ilustracjami wypada przejść do...

... środka naszego egzemplarza. W pudełku znajdziemy krótką instrukcję, planszę oraz drewniane kostki, do których są dołączone naklejki. Na duży plus daję wypraskę i zawartość przygotowaną tak, aby żaden element się nie uszkodził. Także mimo luzu w wyprasce nic nie ulegnie uszkodzeniu w razie transportu. Dodatkowo wypraska wygląda bardzo klimatycznie, co na pewno przyciągnie młodszych graczy. Instrukcja jest prosta, dwustronna i łatwa w zrozumieniu. Po jednym przeczytaniu można wytłumaczyć zasady każdemu, niezależnie od wieku ponieważ gra jest banalnie prosta.

Kapitan raczy żartować... Jak to naklejać?

Do dwunastu pionków przedstawiających różne statki mam trochę zarzutów. Podobają mi się ilustracje dwustronnych pionków (rewers przedstawia wzburzoną wodę), ale boli mnie fakt, że trzeba było je wyklejać. Z jednej strony może to sugerować integrację z młodszymi graczami przy odpakowaniu gry, ale z drugiej strony podejrzewam, że może to wpływać na wytrzymałość elementu. Wydaje mi się, że z czasem elementy mogą się ścierać, a to zaowocuje gorszą zabawą później. Nic nie stało się w trakcie gry, ale nadal jest to element, który może zmartwić osoby, którym zależy na dbaniu o swoje egzemplarze.

Dwustronna plansza z jednej strony prezentuje się bardzo ładnie jeśli chodzi o wygląd. Proste i kolorowe wybrzeże aż prosi się o bitwę morską, ale z drugiej strony sam element odgina się i nie przylega w pełni do stołu. Nie jest to poważna wada, ponieważ kostki nie zjeżdżają na inne pola, ale być może jest to sprawa wyrobienia planszy. Dodatkowo zaletą jest to, że brzegi mapy nie robią się szybko wyblakłe, także mimo iż ona nie prostuje się do końca, to nadal żadne wizualne wady nie powstają.

Czas na bitwę!

Przygotowanie jest równie proste, co sama rozgrywka. Na start należy wszystkie pionki ustawić rewersem, pomieszać je i porozstawiać na różne pola. Na tak przygotowanej planszy zaczyna grę osoba, która jako ostatnia miała okazję płynąć żaglówką. Po odkryciu swojej strony i ustawieniu statku we własnym kierunku zaczyna się bitwa.

Panie kapitanie! O co właściwie walczymy?

Otóż, celem gry jest zniszczenie tylu statków przeciwnika, aby mieć co najmniej siedem punktów (wartość statku jest zapisana w prawym dolnym rogu).  W naszej turze możemy zrobić jeden manewr. Pierwszym jest ruch na puste pole, który jest zależny od statku, którym mamy się poruszyć. Okręt jednomasztowy może poruszać się tylko do przodu, dwumasztowy porusza się po skosie, a trzymasztowy może zarówno wykonać ruch przed siebie, jak i po skosach. Drugim jest poruszenie się na pole zajęte przez morską falę. Trzecim manewrem jest obrót swojego dowolnego statku o 90 stopni a czwartą jest zniszczenie statku przeciwnika. Robimy to wpływając naszym statkiem na przeciwnika i niezależnie od wartości statku, każdy możemy zniszczyć każdym, czyli jednomasztowy okręt może zniszczyć trzymasztowy. Ostatnią akcją, jaką możemy wykonać jest odkrycie morskiej fali i ustawienie wylosowanego statku tak, aby pomóc sobie. Gdy wylosujemy statek przeciwnika, to próbujemy zmniejszyć jego przydatność poprzez niekorzystne ustawienie go względem reszty statków.

Ostatnie zapisy z dziennika kapitana.

Zabawa jest przednia, a rozgrywka faktycznie trwa około 15 minut. W zależności od tego z kim gramy rozgrywka może trwać dłużej, bo zdarzyć się może, że gracze ustawią wszystkie swoje okręty i cała bitwa skończy się w kilku ruchach. Nie jest ona też tak losowa, bo im dalej w las, tym bardziej trzeba analizować sytuację i myślenie kilku kroków w przód to chleb powszedni. System niszczenia statków przypomina stare i dobre warcaby, ale nie widzę tego jako wadę. Szanse są zawsze wyrównane i fakt tego, że jednomasztowy okręt może zniszczyć trzymasztowy statek jest tego dowodem. Regrywalność jest z pewnością wysoka, bo zdarzyło mi się grać po 10 partii pod rząd i każda różniła się na tyle, że prosiła się o następną. Także mechanika sprawdza się wspaniale i aż ciekaw byłbym jakby wyglądała gra w formie powiększonej, na 3 osoby, z dodatkową frakcją. Być może i wygląd gry kusi, tak wykonanie elementów mnie martwi. Kostki i mapa mogą z czasem się uszkodzić, a jeśli chodzi o zależność cena/zawartość to uważam, że gra mogłaby być nieco tańsza. Dziękuję wydawnictwu Fox Games za udostępnienie egzemplarzu do recenzji.

Plusy:

+ Proste zasady.

+ Szybka i mimo pozorów mało losowa rozgrywka.

+ Bardzo przyjemna oprawa graficzna.

+ Dobrze przemyślane pudełko.

Minusy:

- Niedomykająca się mapa.

- Niepewna jakość naklejek.

- Nieco za wysoka cena.

 

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 3 lat i od dwóch staram się o nich pisać. Trochę też próbuję mówić o filmach i serialach, czasami jako Green Ranger ratuję świat i takie tam. Ciałem i duszą konwentowicz.

Latest posts by Człowiek Gołomp (see all)