Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Otwarte Mistrzostwa Polski X-Wing 2016 – Relacja

27-28 sierpnia 2016 roku odbyły się OMP w grę figurkową X-Wing, w których udało mi się uczestniczyć. Ciężkie warunki atmosferyczne (iście z Tatooine) oraz poziom zaawansowania graczy dawały się we znaki. Jak jednak wyglądało to z mojej perspektywy?

 

Turniej zaczynał się około 10:00, pierwszego dnia, każdy uczestnik walczył w 6 rundowych eliminacjach, by dostać się do Top32 i grać drugiego dnia o chwałę, zwycięstwo i promki! Tym, którym się nie poszczęściło i odpadli pierwszego dnia (spoiler alert: na przykład mi) przypadało wzięcie udziału w jednym z trzech side eventów. Do wyboru mieliśmy kolejny turniej X-Wingów (w innym formacie), Armadę oraz Imperium Atakuje.

Turniej rozpoczął się od podzielenia graczy na dwa obozy (Red oraz Blue), a z każdego tylko 16 graczy przechodziło do następnego dnia. Celem było ugranie 5ciu gier (lub 4 i zdobycie bardzo dobrej punktacji ogólnej) w swoim obozie. Dodatkowo wszyscy zostali podpisani numerkiem, by łatwiej było o organizację i odnajdywanie swoich potencjalnych przeciwników.

Już jako Red-83 rozpocząłem swoją przygodę z rozpiską Imperialną:

  • Darth Vader (Instynkt Weterana, Ulepszenie Silnika, Zestaw małego Vadera)
  • Inkwizytor (Na granicy ryzyka, Autodopalacze, tytuł)
  • Vessery (Instynkt Weterana, Tie x7)

Moim pierwszym przeciwnikiem był również gracz Imperialny z podobną rozpiską. Różnicą był Omega Leader zamiast Mrocznego Lorda + kilka modyfikacji (m.in. rakiety na Inkwizytorze). Po dość krótkiej rozgrywce zostałem rozgromiony. Przeciwnik dobrze to zagrał, a ja no cóż... niezbyt. Trochę drewnianego latania, wbijania się w swoje statki i niezbyt przemyślane kroki doprowadziły do mojej totalnej klęski.

Drugi przeciwnik był wyzwaniem, lecz szczęście mi sprzyjało i jakoś udało się go pokonać. Na zdjęciu mamy Decka z Chirenau oraz podobnego Vadera do mojego (tyle, że z Drapieżnikiem zamiast Instynktu Weterana).

Kolejny oponent posiadał te trzy małe dranie. Trzy Jumpmastery potocznie nazywane Kiblami/Rogalami/U-Botami, z którymi zawsze miałem problemy. Myk tej rozpiski polega na zasypaniu przeciwnika gradem rakiet i doprowadzenie go do stanu obecnego Alderana. Musiałem podjąć drastyczne kroki i w końcu udało mi się wciągnąć przeciwnika w siatkę asteroid. Moje statki były mniejsze, więc łatwiej było mi o dobrą pozycję, a U-Botom... trochę trudniej. Przeciwnik był na to przygotowany o tyle, że w rozpisce zawarł Systemy zwrotne i kosztem ataku mógł zadawać mi automatyczne obrażenia. Ostatecznie wygrałem, ale zapewne jeden mały błąd i skończyłoby się to inaczej.

Przerwa na małe co nieco i dalszy ciąg zmagań. Co ciekawe, obiad pierwszego i drugiego dnia zawarty był w cenie wpisowego, więc za 30 zł w prerejestracji otrzymałem promki zamieszone na poniższym zdjęciu oraz dwa duże kubki spaghetti.

Następnym rywalem był posiadacz Decimatora (z Oicunem) oraz Phantoma (z Whisperem). Przeciwnik zbyt szybko zaszarżował Decimatorem i zostawił malucha z tyłu, licząc, że posłuży, jako przynęta, lecz mnie to nie zwiodło i od razu zbliżyłem się jak najbardziej do Decka. Szybko się go pozbyłem i potem poleciałem na Whispera. Ostatecznie został mi sam Vader na lekko obitego Whispera. Szaleńcza gonitwa trwająca 9 super szybkich tur (serio liczyłem, 9 tur w 15-20 minut) skończyła się odparowaniem mojego oponenta.

W momencie, gdy myślałem, że wszystko idzie zgodnie z planem i zacząłem żartować ze stojaka nam miarki, który wygląda jak Żelazny Tron z Gry o Tron, zaczął się mój upadek (ale dramatycznie 😀 ).

Piąta runda przeciwko Super Dashowi i Mirandzie z TLT. Wszystko szło dobrze, trzymałem się Dashowi na ogonie, ciągle utrzymując zasięg 1, więc nie mógł do mnie strzelić z Ciężkiego Działa Laserowego (dla laików: działa tak samo morderczo, jak brzmi). W pewnym momencie sztachnąłem się perspektywą zwycięstwa i wybeczkowałem Defendera prosto w mordercze objęcia Dasha Rendara. 4 Obrażenia lekko później poprawione zniszczyły moje szanse na wygraną. Potem zostało mi już tylko ściganie Dasha co kompletnie mi nie poszło. No cóż, przeciwnik był lepszy, a ja... splewiłem.

Ostatnia runda... Wiele tutaj nie chcę pisać. 2x K-wing z bombami, łącznie 10 min śmierci. To już drugi raz, gdy spotykam tego Pana z tą samą znienawidzoną rozpiską, drugi raz po bardzo sromotnej klęsce miałem ochotę wykąpać się w jeziorkach Mustafaru...

Ostateczny wynik 3:3, więc jak się spodziewacie, nie przeszedłem dalej. Z Bydgoskiej Ekipy Michał Rożek (ten w zielonym skafandrze ze zdjęcia głównego) załapał się w Top32, a Przemek dostał się do Top8. Gratulacje ludzie 🙂

Drugiego dnia można było zagrać w:

  • Eskalację X-Wingów. Sprawa wygląda tak, że pierwszą grę lecimy rozpiską na 60 punktów (a nie zwyczajowe 100) i z każdą kolejną dorzucamy kolejne statki/ulepszenia do naszej rozpiski.

  • Star Wars: Armada polegająca na starcu olbrzymich flot gwiezdnych.
  • Imperium Atakuje, w którym brałem udział.

Moja rozpiska była dość zabawna, bo wziąłem jak najwięcej najtańszych figurek, jakie dało się wpakować do armii Imperialnej. Więc skończyłem na 4x grupka najtańszych Stormtrooperów i po jednej grupce Elitarnych Stormtrooperów oraz tanich Ciężkich Trooperów (+Rule by Fear). Po 4 rundach skończyłem z bardzo przyzwoitym wynikiem 3:1 co dało mi ostatecznie 3cie miejsce na 12 graczy.

Pierwszego dnia można było też kupić, plakaty i innego rodzaju bajery prosto od rysownika sprzedającego do FFG swoje Star Warsowe prace. Ceny były dość wysokie, ale jak na mnie za tak dobre grafiki było warto.

Podsumowanie

Turniej(e) jak najbardziej zaliczam do udanych, poznałem masę fajnych ludzi, pośmiałem się i pograłem. Wprawdzie asem Imperium nie jestem, ale Szturmowcami nauczyłem się dyrygować. Sala do grania nie była najlepsza, ale wynikało to z bliżej niewytłumaczonych zmian w programie (pierwotnie mieliśmy grać na Arenie Ursynów). W jeden dzień organizatorom udało się znaleźć coś w zastępstwie, za co im chwała, bo jakby termin się przesunął, zapewne wielu graczy nie dałoby rady przyjechać (z zagranicy zapewne nie byłoby opcji). Było ciepło, duszo i ciasno, ale jak na mnie dało się przeżyć i cieszyć grą 🙂 Nagród było sporo, a specjalne promki w gwiezdno-wojennym języku prezentują się świetnie! Jakby tego było mało, dwa darmowe obiady! Na koniec wspomnę o masie rzeczy, które można było wylosować w sobotę (m.in. statki, akcesoria, skarpetki z Vaderem, które miały pelerynkę). Zdecydowanie czekam na kolejne OMP i liczę, że następnym razem zajdę o wiele wyżej!

P.S. Poniżej stream z rundy finałowej. Końcówka była tak długa, że o tym, kto wygrał, dowiedzieliśmy się dopiero podczas powrotu do domu 😉
Wygrał Wojciech Pluciński  z:
- Trendoshian Sleverem (4-Lom, Zuckuss)
- Manaroo
- Palobem
Serdeczne gratulacje!

Artur

Mam na imię Artur. Planszòwkami zagrywam się od 8 lat, bo jakoś tak czas przy nich szybciej leci... No wiecie: Wpadłem na chwile, zostałem na dłużej, a teraz mówią do mnie: "szybciej, bo czekam na swoją turę!". Preferuję gry kooperacyjne i kolekcjonerskie gry figurkowe.

Do moich zainteresowań wchodzą też komiksy o amerykańskich superbohaterach, fantastykaoraz anime.

Latest posts by Artur (see all)