Skip to content →

Otwarte Mistrzowstwa Polski w Imperium Atakuje (2016)

W sobotę, 24 wrześ­nia 2016 roku, w Warsza­wskim „Koło gier plan­szowych K! Respub­li­ca” odbyły się Otwarte Mis­tr­zost­wa Pol­s­ki w grę fig­urkową Imperi­um Ataku­je. Wal­ka była zażar­ta, a stawka bard­zo duża. Jak potoczyły się losy turnieju?

Na wstępie powiem, że Imperi­um Ataku­je nabyłem z racji bycia świet­ną grą koop­er­a­cyjno-fab­u­larną. Roz­gry­wka dwuosobowa/turniejowa była tylko dodatkiem, który (jak się z cza­sem okaza­ło), bard­zo mnie wciągnął. Zasad­nicze różnice, na której tryb 1v1 się bazu­je:

  • Budu­je­my rozpiskę na 40 punk­tów z kart rozstaw­ienia z gry pod­sta­wowej (Mis­trz gry wys­taw­iał za punk­ty zagroże­nia fig­ur­ki na mapę, tutaj wszys­tko mamy od razu).
  • Układamy tal­ię kart z tych przez­nac­zonych do roz­gry­w­ki dwu­osobowej.
  • Losu­je­my sce­nar­iusz i zmagamy się na tych samych warunk­ach zwycięst­wa z naszym prze­ci­wnikiem. Wygry­wa gracz, który zdobędzie 40 punk­tów lub pokona wszys­tkie fig­ur­ki prze­ci­wni­ka (na turnie­jach po 65 min­u­tach roz­gry­w­ki wygry­wa gracz z więk­szą iloś­cią punk­tów).

Nieste­ty, próg wejś­cia do Imperi­um Ataku­je jest duży ( koszt startera to około 370 zł), więc akty­wnych graczy w Polsce jest dość mało. Na szczęś­cie, z biegiem cza­su gra nabrała trochę pop­u­larnoś­ci i na tegorocznych OMP były, aż 23 oso­by (tak to w tym wypad­ku bard­zo dużo). Wprawdzie część z nich to koledzy z zagrani­cy, ale tubyl­ców było zde­cy­dowanie sporo jak na stan­dardy (Byd­goskie turnieje po 4–6 osób i te na więk­szą skalę z około 10 osoba­mi). FFG zapew­nia na takich turnie­jach m.in. kar­ty i znaczni­ki w alter­naty­wnej wer­sji. Tutaj przykład (po lewej te wynie­sione z OMP):

img_20160926_115210

Pier­wsza część zma­gań pole­gała na  tzw. swissie, w którym trze­ba było wygrać 3 z 4 gier, by dostać się do Top8 (gdzie nie tylko lep­sze nagrody nas czekały, ale fak­ty­cz­na kon­tynu­ac­ja zma­gań). Oso­by, którym nie udało się zdobyć 3 wygranych odpadały, więc trze­ba było się postarać!

Moja rozpiska Impe­ri­al­na zaw­ier­ała:

  • 4x gru­pa stan­dar­d­owych Sztur­mow­ców
  • 1x gru­pa stan­dar­d­owych Śnieżnych Sztur­mow­ców
  • 1x gru­pa stan­dar­d­owych Gwardzistów
  • Zil­lo Tech­nique (które jeszcze Pol­skiej pre­miery się nie doczekało)

Com­mand deck przed­staw­ia się tak:

  • Ele­ment zaskoczenia,
  • Wbrew prze­ci­wnoś­ciom (którego ani razu nie użyłem!)
  • Świę­towanie
  • Prowokac­ja
  • Negac­ja
  • Nie­zlic­zone zastępy
  • Prze­ję­cie Inic­jaty­wy
  • Posił­ki x2
  • Szere­gowi
  • W licz­bie siła
  • Grenadier
  • Błyskaw­iczny atak
  • Zmi­ana planów
  • Nastaw­ić na ogłusze­nie

img_20160926_115416

Pier­wsza roz­gry­wka na One Man’s Trash (prze­ci­wko Impe­ri­al­nym Sztur­mow­com) zakończyła się moim zwycięst­wem. Bard­zo lubię ten sce­nar­iusz, bo oprócz klasy­cznego zabi­ja­nia prze­ci­wników mamy bard­zo fajną opcję tak­ty­czną ze zbieraniem „odpadów” i prz­er­abi­an­iem ich na punk­ty zwycięst­wa. Mój opo­nent postaw­ił wszys­tko na takie kon­wer­towanie, acz moja przewa­ga liczeb­na i szy­bkie osacze­nie jed­nos­tek wro­ga okaza­ło się kluczem do sukce­su.

Kole­jne zma­ganie na Liar of Dianoga (vs Sztur­mow­cy z Blasem)! Ten sce­nar­iusz również sobie cenię, ale nie gdy gram Sztur­mow­ca­mi.… Sprawa wyglą­da tak, że na środ­ku mapy stoi potwór ze ścieków, którego może­cie kojarzyć z IV częś­ci, gdy wesoła gro­mad­ka spadła do zsy­pu na śmieci. Celem jest wbi­janie temu czemuś obrażeń, a życia ma 20 punk­tów broniąc się automaty­cznie 3 tar­cza­mi. W momen­cie śmier­ci daje grac­zom tyle punk­tów, ile sami w nią wpakowali +5 dla oso­by, która zadała ostate­czny cios. Fajnie, fajnie, ale moi sztur­mow­cy zada­ją śred­nio 3 obraże­nia, a przy maksy­mal­nym strza­le 4. Postanow­iłem olać Dianogę i wal­czyć z moim prze­ci­wnikiem, co dało ostate­cznie mi drugą wygraną.

Trze­cia wal­ka na Decep­tion Game (kon­tra Rebe­lia z Saską i śmiecia­rzem od Droidów). Od razu powiem, że nie lubię tego sce­nar­iusza. Jak na mnie, nie ma racji bytu… Zabi­jamy prze­ci­wników i jak uśmiercimy tego właś­ci­wego, dosta­je­my dodatkowe punk­ty (super!). Ilość tak­ty­ki, którą musielibyśmy w to włożyć wypełniła­by worek świętego mikoła­ja. Mam nadzieję, że ta mis­ja odpad­nie z turniejowej rotacji, bo jest sła­ba. Any­way, wygrałem, ale nadal jestem hejterem tej mis­ji!

Wygrałem już 3 mis­je, więc do ostat­niego star­cia mogłem pode­jść z lekkim przym­ruże­niem oka. Tym razem Repro­grammed (u konkurencji: Sztur­mow­cy z Blasem!), które lubię bard­zo. Opo­nent był jed­nak zbyt sil­ny i gra skończyła się po 30 min­u­tach.

Ogłosze­nie wyników elim­i­nacji i roz­danie nagród. Za Top16 były akry­lowe znaczni­ki obrażeń, więc dla wielu graczy było to bard­zo istotne, które miejsce w elim­i­nac­jach zajęli. TOP8 od razu dostało po pamiątkowej mon­ecie. W elim­i­nac­jach ostate­cznie byłem dru­gi, a gracz, z którym prze­grałem ostat­nią rundę, zajął pier­wsze miejsce.

Moment na prz­er­wę i jedziemy do sys­te­mu pucharowego w TOP8. Nieste­ty los nie był po mojej stron­ie i trafiłem na Con­stant Motion oraz gracza z wojown­ika­mi Wooke’ich i bom­bowy­mi sab­o­tażys­ta­mi. Nie potrafiłem się prze­bić, a co naj­gorsze ustaw­ić swo­je siły, by zabić wro­gie fig­ur­ki. Prze­ci­wnik ugrał 40 punk­tów, zabi­ja­jąc tylko moich strażników (8 pkt.). Resztę zro­bił z mis­ji. Tak więc odpadłem od razu po wejś­ciu do Topów, ale i tak czu­ję się zad­owolony.

Podsumowanie.

Turniej zor­ga­ni­zowany był bard­zo dobrze, przy­tul­na atmos­fera podziem­nego klubu gier plan­szowych jak najbardziej odpowiadała gra­niu. Przestrzeni, było wystar­cza­ją­co, a dojś­cie z dwor­ca głównego zajęło mi około 15 min­ut. Sędzia szy­bko rozstrzy­gał spory i błyskaw­icznie parował graczy, więc turniej prze­b­ie­gał bard­zo płyn­nie. Oprócz nagród of FFG, każdy gracz dostał żeton Diano­gi do wcześniej opisanej mis­ji oraz ściągę ścianek kostek i tabelkę praw­dopodobieńst­wa cel­noś­ci strza­łów. Za Top4 było moż­na jeszcze wygrać akry­lowy znacznik do liczenia punk­tów, bard­zo go pożą­dałem… ale trud­no! Następ­nym razem postaram się bardziej i złożę coś sen­sown­iejszego.

img_20160926_115047

Artur

Mam na imię Artur. Planszòwkami zagrywam się od 8 lat, bo jakoś tak czas przy nich szybciej leci... No wiecie: Wpadłem na chwile, zostałem na dłużej, a teraz mówią do mnie: "szybciej, bo czekam na swoją turę!". Preferuję gry kooperacyjne i kolekcjonerskie gry figurkowe.

Do moich zainteresowań wchodzą też komiksy o amerykańskich superbohaterach, fantastykaoraz anime.

Published in Relacja