Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Co lubimy w grach kolekcjonerskich?

Pisząc ten arty­kuł napo­mknę na wstę­pie, że cięż­ko mi wymie­nić wszyst­kie kolek­cjo­ner­ki, w któ­re gra­łem. Zapew­ne naj­lep­szy­mi kar­cian­ka­mi były Ashes, Legen­dy Pię­ciu Krę­gów oraz Uni­ver­sal Figh­ting Sys­tem, a z kolei w bitew­nia­kach naj­bar­dziej zapa­dły mi w pamięć Heroc­li­xy, D&D minia­tu­res oraz dość świe­że Impe­rium Ata­ku­je. Co tytu­ły te mają wspól­ne­go, że aż tak zdo­mi­no­wa­ły w pew­nych eta­pach moje­go życia nad moim cza­sem?

Chęć zbierania

To chy­ba naj­bar­dziej pod­sta­wo­wa spra­wa. Zbie­ra­my, bo to lubi­my, bo moż­na to kolek­cjo­no­wać. Niby masło maśla­ne, ale jak­by się głę­biej nad tym zasta­no­wić to ten wła­śnie fakt spra­wia, że cięż­ko ode­rwać się od gier kolek­cjo­ner­skich. Samo poło­że­nie na pół­ce nowych mode­li lub prze­glą­da­nie kolek­cji kart w kla­se­rze daje swo­iste­go rodza­ju satys­fak­cję, a chęć udo­sko­na­la­nia swo­jej roz­pi­ski i/lub talii jesz­cze bar­dziej pogłę­bia tę zależ­ność. Zbie­ra­nie do gra­nia i gra­nie dla zbie­ra­nia.

Świat, który lubimy

Oprócz kil­ku wyjąt­ków naj­czę­ściej wybie­ra­my grę ze świa­ta, któ­ry jest nam bar­dzo bli­ski. Sam naj­bar­dziej pre­fe­ru­ję super­bo­ha­ter­skie i gwiez­do-wojen­ne kli­ma­ty, więc per­spek­ty­wa kolek­cjo­no­wa­nia figu­rek lub kart przed­sta­wia­ją­cych te aspek­ty jesz­cze bar­dziej pogrą­ża mnie w nało­gu kolek­cjo­ne­rek. Czę­sto zwień­cza cały ten pro­ces per­spek­ty­wa uzbie­ra­nia kon­kret­nej roz­pi­ski boha­te­rów, na przy­kład skła­du Aven­gers lub eki­py z Soko­ła Mile­nium. No bo prze­cież jak już mamy Han’a i Luke’a to bra­ku­je nam jesz­cze tyl­ko kil­ku człon­ków zespo­łu…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

CCG, a LCG i ich zasadnicza różnica

W CCG (MTG, Poke­mon, Veto) kupu­je­my booste­ry i liczy­my na tra­fie­nie upra­gnio­nych kart lub sku­pu­je­my sin­gle od innych gra­czy. LCG (Ashes, Gra o Tron) spra­wia, że wszyst­kie kar­ty są dostęp­ne dla gra­czy, więc nie trud­no nam uzbie­rać wszyst­ko, cze­go potrze­bu­je­my. W CCG łatwo wejść, bo star­te­ry są w mia­rę tanie, ale uzbie­ra­nie upra­gnio­ne­go dec­ku może zająć tro­chę cza­su i wymier­ną ilość gotów­ki… LCG ofe­ru­je droż­szy start (bo czę­sto musi­my kupić kil­ka kopii star­te­ra), ale sku­po­wa­nia paczek z wszyst­ki­mi kar­ta­mi z dane­go dodat­ku nie jest już póź­niej wiel­kim wydat­kiem. W prak­ty­ce mniej wyda­my na LCG, mimo iż mogło­by wyda­wać się, że jest ina­czej, bo prze­cież 3 star­te­ry to tro­chę kasy. Oczy­wi­ście, każ­da stro­na ma swo­je plu­sy, np. otwie­ra­nie booste­rów to jak pre­zent na dzień dziec­ka (nie waż­ne ile ma się lat!) i jak tra­fi­my coś rzad­kie­go, to może­my się nie­źle obło­wić. LCG za to niwe­lu­je pay for play co aktu­al­nie do mnie bar­dziej prze­ma­wia. W grach figur­ko­wych nie ma kon­kret­nej nazwy na booste­ry z figur­ka­mi i bli­ste­ry (z wia­do­my­mi) figur­ka­mi, acz­kol­wiek róż­ni­ce są wręcz iden­tycz­ne. Z booste­ra­mi łatwiej wejść, ale trud­niej zdo­być upra­gnio­ną roz­pi­skę. Może tro­chę taniej niż w kar­cian­kach, ale sin­gle to sin­gle, ceny usta­la wol­ny rynek…

n2dmz

Słowo „MOŻESZ” jako klucz do sukcesu

To głów­na puen­ta dzi­siej­szej wypo­wie­dzi, bowiem to sło­wo jest magicz­ne i ma ogrom­ną moc! Wszyst­kie gry kolek­cjo­ner­skie, któ­re zde­cy­do­wa­nie przy­ku­ły moją uwa­gę, były bar­dzo boga­te w to sło­wo i śmiem twier­dzić, że to wła­śnie ono decy­du­je o tym, czy gra jest po pro­su dobra, czy rewe­la­cyj­na! W Legen­dach Pię­ciu Krę­gów MOŻNA było wygrać na aż pięć spo­so­bów, a każ­da roz­gryw­ka MOGŁA być roz­gry­wa­na na róż­ne spo­so­by, przy uży­ciu tej samej talii. Roz­miesz­cza­nie kart na polu bitwy i dys­po­no­wa­nie zaso­ba­mi było wręcz genial­ne, a spo­so­bów na ile MOŻNA było zagrać poje­dyn­czą kar­tę, była masa. W grach figur­ko­wych sło­wo „możesz” naj­cie­ka­wiej kom­po­nu­je się z „wybierz z listy…” wte­dy opcji tak­tycz­nych jest od gro­ma i cięż­ko zwa­lić tu winę, na rzu­ty kost­ka­mi. Bar­dzo spodo­ba­ły mi się pod tym wzglę­dem Heroclix’y, gdzie posta­cie bar­dzo MOGŁY ze sobą współ­pra­co­wać i wspie­rać się nawza­jem (ulep­sza­jąc swo­je sta­ty­sty­ki). MOŻLIWOŚĆ uży­wa­nia róż­nych zdol­no­ści w posta­ciach pokro­ju Zie­lo­nej Latar­ni dawa­ła tyle swo­bo­dy w roz­gryw­ce, że to koniec świa­ta. Takim zwy­kłym Halem Jor­da­nem MOŻNA było two­rzyć ścia­ny blo­ku­ją­ce­go tere­nu, prze­no­sić posta­cie, ulep­szać swo­je zdol­no­ści defen­syw­ne lub siać zamęt w bli­skim zasię­gu albo dale­kim, waż­ne wła­śnie było, co WYBIERZEMY.

Artur

Mam na imię Artur. Planszòwkami zagrywam się od 8 lat, bo jakoś tak czas przy nich szybciej leci... No wiecie: Wpadłem na chwile, zostałem na dłużej, a teraz mówią do mnie: "szybciej, bo czekam na swoją turę!". Preferuję gry kooperacyjne i kolekcjonerskie gry figurkowe.

Do moich zainteresowań wchodzą też komiksy o amerykańskich superbohaterach, fantastykaoraz anime.