Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Cardline: Zwierzęta – pierwsza recenzja Gołempia i akurat o zwierzętach. Przypadek? Nie sądzę.

Witam na pokładzie Drapieżnego Gołempia, którym będziemy regularnie wypływali na morze pełne komiksów planszówkowych. Zapewniam, że będziemy rabowali inne statki z planszówek i kobiet. Ale takich ładnych. Mężczyźni... no cóż, myślę, że w załodze jest ich sporo. Poza tym będę co jakiś czas rzucał artykułem albo trzema, bo czemu nie? To mój taki mały debiut tutaj, bo od kiedy starałem się o miejscówkę na statku (ej, nawet nie wiecie, jak ciężko spać pod podkładem, który przypomina sleep room prosto z konwentów mangowych) to głównym celem było pisanie artykułów o planszówkach. Nie miałem na to czasu przez długi czas i nie ukrywam, nadal walczę z kapitanem „Brodata Rzeczywistość” o więcej godzin, jak i chęci, aby poznawać planszówki. Oczywiście, jaram się nimi jak Anakin Skywalker na Mustafarze (tak, Gwiezdnymi Wojnami też) a tutaj będę dawał upust wewnętrznemu płomieniowi, który zwie się weną. I jestem Człowiekiem Gołempiem­ — taką mutacją, ale lepszą niż te u Xaviera, bo mogę srać na wiele rzeczy. Niestety,  ostatnio srałem lałem na terminy, ale obiecuję, że będę wysyłał kupko-pociski na bezprawie! Serio! Dobra, czas przejść do tytułowej planszówki (No nareszcie! – wyprzedzam wasze marudzenie).

Pudło

Lubię, jak dostaję planszówkę/karciankę w mocnym opakowaniu. Zalety są proste — dłużej służy, lepiej wygląda i łatwiej jest dbać o taki produkt, bo wiele wysiłku nie trzeba w to wkładać. Cardline jest grą, którą często trzeba przenosić, a z transportem bywa różnie i na to twórcy się przygotowali. Mocne, metalowe pudełko perfekcyjnie chroni przed uszkodzeniami a dodatkowo grafiki są bardzo przyjazne. Jako tytuł przeznaczony dla całej rodziny cieszy oko zarówno dorosłych, jak i ich pociechy. Środek jest zrobiony z plastikowej wypraski pokrytej plastikowym meszkiem. Wydłuża to żywotność (ach te określenia RPG’owe) kart i ładnie się prezentuje. Poza tym jest praktycznym rozwiązaniem, same plusy!

Instrukcja

Myyyyk, instrukcja! Kolorowa i drukowana na papierze, który jest wysokiej jakości. Ślady palców nie zostają, a ilość stron cieszy. Z technicznej strony tłumaczy zasady gry bardzo dobrze, bo nawet na moment nie miałem potrzeby zajrzenia po raz drugi do niej. Poza tym, widać, że jest stworzona zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, więc nie wprowadza konieczności tłumaczenia zasad przez kogoś innego. Cenię sobie przejrzystość zasad i tutaj nie mam zarzutów.

Karty

W pudełku znajdziemy dobre 110 kart dwustronnych. Nie różni się mocno awers od rewersu, bo tylko dodatkowymi danymi, ale jakość kart jest również wysoka. Ilustracje są śliczne, dane podane są w jasny sposób, więc czego wymagać więcej od gry rodzinnej? Na każdej karcie oprócz nazwy zwierzęcia i łacińskiego odpowiednika mamy poniżej opisaną długość/wysokość (zależne jest to od przypadku, bo np. żyrafie mierzymy wysokość, a ptasznikowi szerokość), wagę oraz zbliżony czas życia.

Mechanika

Znając już wszystkie dane możemy wkroczyć do rozgrywki. Każdy gracz zaczyna od posiadania na ręku czterech kart awersem (stroną bez danych) do góry. Celem jest pozbycie się kart i dopasowanie ich właściwie do karty na środku stołu, której dane możemy zobaczyć. Przed rozpoczęciem gracze umawiają się, na który aspekt karty będą grali, a następnie rozgrywkę zaczyna osoba najmłodsza. Rozgrywka jest prosta i strasznie wciągająca, gdzie zarówno dla dorosłego jak i dziecka nie jest łatwe zgadnęcie co żyje dłużej: ptasznik czy królik. Grając masz wrażenie, że się uczysz czegoś nowego, co jeszcze bardziej umila partyjkę i zaostrza rywalizację. Im wiecej osób uczestniczy w zabawie, tym trudniej i (o dziwo!) lepiej się można bawić. Nie ma problemu z przyswojeniem tytułu, bo zasady są banalne i nadal są trzy tryby rozgrywki, więc możliwość znudzenia się zanika. Spędziłem ze znajomymi wiele godzin i nadal mam ochotę na więcej rozgrywek!

Podsumowanie

Podsumowując, za ok 50 zł dostajemy dobrą grę w mocnym pudełku i dużą ilością kart wysokiej jakości. Stosunek cena/wydajność się pokrywa lub nawet bardziej, o wiele lepiej się opłaca i wypada bardziej pozytywnie niżeli Zombiaki, które oferują podobny zestaw, ale regrywalność jest większa w wypadku Cardline’a. Można się bawić krótko, gdy gramy w mniej osób, ale i bardzo długo jak dodamy kilku graczy więcej. W sumie uważam, że dopiero od pięciu graczy prawdziwa zabawa się zaczyna. I jak nic, tę grę z chęcią wziąłbym na jakąś kameralną domową imprezę, bo z doświadczenia mówię wam — sprawdza się fenomenalnie!

 

Plusy:

  • Solidne wykonanie
  • Regrywalność
  • Prosta a zarazem przyjemna mechanika

Minusy:

  • Gra w opcji długości życia bywa zbyt losowa

P.S.

Małe Post Scriptum. Zacząłem od prostej gry, ponieważ nie chcę rzucać na start trudniejszych tytułów. Miałem przerwę od czasu ostatniego pisania o planszówkach na stronie www.caferaptor.pl, ale wracam i mam nadzieję, że w lepszej formie niż wcześniej. Pisanie o planszówkach ma to do siebie, że aby ograć dany tytuł potrzeba ludzi, którzy będą w ogóle chcieli to zrobić i wbrew pozorom nie jest o to łatwo. Będę pisał więcej. Mam nadzieję, że lubicie czytać wypociny spod gołębiego pióra. I grajcie w planszówki jak najwięcej!

Człowiek Gołomp

Człowiek z głową gołębia i ciałem człowieka. W planszówki gram od 3 lat i od dwóch staram się o nich pisać. Trochę też próbuję mówić o filmach i serialach, czasami jako Green Ranger ratuję świat i takie tam. Ciałem i duszą konwentowicz.