Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Każdy sobie.… Pyrkę skrobie… Recenzja gry Farmageddon

Tytuł gry wska­zu­je na nawią­za­nia biblij­ne do apo­ka­lip­sy św. Jana w połą­cze­niu z upra­wą roli. Pomy­śla­łem sobie, autor musiał być pod wpły­wem cze­goś napraw­dę moc­ne­go by to powią­zać. No cóż chwy­ta­jąc w dło­nie pudeł­ko na chwi­lę sku­pi­łem się wła­śnie na twór­cy tegoż dzie­ła. Grant Rodiek.. Gdzieś już to sły­sza­łem…. Wpi­sa­łem sobie, więc nazwi­sko w wyszu­ki­war­ce na BGG, prze­glą­dam tytu­ły, rap­tem kil­ka, w żad­ne nie gra­łem… To musia­ło być coś inne­go. Nie­oce­nio­na pomoc wuj­ka Google i cio­ci Wiki­pe­dii uświa­do­mi­ła mi, że ów pan pra­co­wał przy two­rze­niu kom­pu­te­ro­wych gier z serii the Sims. Połą­cze­nie gry kar­cia­nej z auto­rem gier kom­pu­te­ro­wych nie wyda­ło mi się dobrym pomy­słem. Sko­ja­rzy­ło mi się to z bez­prą­do­wą adap­ta­cją World of Tanks, któ­ra była co naj­wy­żej mier­na. Czy się pomy­li­łem w ocze­ki­wa­niach co do gry Far­ma­ged­don? Prze­ko­naj­cie się sami.


Nie wszystko złoto co się świeci, a kiwi, kiwi, kiwi

W pudeł­ku znaj­du­je­my instruk­cję oraz 105, zaska­ku­ją­co dobrej jako­ści, kart. W tym momen­cie war­to na chwi­lę się zatrzy­mać. Gra­fi­ki przed­sta­wio­ne w grze są bar­dzo sta­ran­ne. Nie­jed­na wywo­ła­ła uśmiech na twa­rzy współ­gra­czy a pyr­ka pod­bi­ła ser­ce Asie­łArts. Pozwo­lę sobie od razu zauwa­żyć, iż suge­ro­wa­na cena deta­licz­na pro­duk­tu to 49zł. W moim prze­ko­na­niu jest to jed­na z lep­szych opcji ceno­wych w zamian za tę zawar­tość. Nie przy­mie­rza­jąc i nie szu­ka­jąc dale­ko gra Boss Mon­ster tego same­go wydaw­nic­twa kosz­tu­je dwa razy wię­cej ofe­ru­jąc podob­ną zawar­tość.

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie

Far­ma­ged­don jest podług instruk­cji pro­stą grą kar­cia­ną. Mamy nie­ogra­ni­czo­ną licz­bę akcji do wyko­na­nia w turze. Limi­ty nakła­da na nas moż­li­wość zagry­wa­nia kart, któ­rych uświad­czy­my w pudeł­ku trzy rodza­je: pól, akcji i upraw. Na począt­ku gry trzy kar­ty pól lądu­ją na środ­ku sto­łu, następ­nie pomię­dzy uczest­ni­ków roz­da­ne zosta­ją po dwie kar­ty upraw i trzy kar­ty akcji. Aktyw­ny gracz, dobie­ra 2 kar­ty upraw, po czym  może w dowol­nej kolej­no­ści, zasa­dzić nową upra­wę (w tym celu bie­rze kar­tę pola i kła­dzie na niej kar­tę upra­wy z ręki), nawieźć uprawę(jest to obli­ga­to­ryj­na akcja w każ­dej turze, nawet jeśli ozna­cza nawie­zie­nie upra­wy opo­nen­ta, pole­ga­ją­ca na poło­że­niu zakry­tej kar­ty upraw w for­mie nawo­zu pod upra­wia­nym polem.), Zbie­ra­nie plonu(Jeżeli mamy odpo­wied­nio nawie­zio­ne pole, czy­li pod naszą upra­wą znaj­du­je się odpo­wied­nia licz­ba kart nawo­zu, zabie­ra­my kar­tę wyho­do­wa­nej rośli­ny na nasz stos zwy­cię­stwa.) oraz zagrać kar­tę akcji( na każ­dej wyszcze­gól­nio­no tekst opi­su­ją­cy jej dzia­ła­nie.) Gra­my tak dłu­go aż wyczer­pię się stos kart upraw, wte­dy każ­dy uczest­nik ma ostat­nią akcję, po czym zbie­ra­my nawie­zio­ne upra­wy. Liczy­my punk­ty zwy­cię­stwa za pozy­ska­ne rośli­ny. Wygry­wa natu­ral­nie oso­ba posia­da­ją­ca ich naj­wię­cej. Remis roz­strzy­ga­ny jest na korzyść tegoż z par­ty­cy­pan­tów, któ­ry ma wię­cej kart upraw na ręce.

Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada

Po opi­sie może­cie sobie wyobra­zić, że to gra bez polo­tu, ot zwy­kła zaba­wa w rol­ni­ka. Nic bar­dziej myl­ne­go. Far­ma­ged­don to moc­no loso­wa gra nasta­wio­na na nega­tyw­ną inte­rak­cję do gra­nic moż­li­wo­ści. Nie­któ­rzy zauwa­ża­ją podo­bień­stwa do Munch­ki­na. Kar­ty akcji nie­ja­ko zmu­sza­ją nas do prze­szka­dza­nia innym, poma­ga­jąc jed­no­cze­śnie nam. Wie­le kart moż­na zagrać na kil­ka spo­so­bów, co daje nam moż­li­wo­ści tak­tycz­ne. Pro­sty przy­kład. Zało­ży­łem wcze­śniej upra­wę kuku­ry­dzy za 7pkt. Kole­ga rzu­cił kar­tę pesty­cy­dów na moje plo­ny któ­ra zabie­ra mi 5 punk­tów na koniec. W tej sytu­acji, pod­czas mojej tury uży­łem na swo­jej upra­wie kar­ty akcji ubez­pie­cze­nia (jeże­li zosta­nie znisz­czo­na to dosta­je 5 punk­tów na koniec gry, po czym przy wyko­rzy­sta­niu kosia­ry ją usu­ną­łem.) Dzię­ki temu też zwol­ni­łem kar­tę pola co pozwo­li­ło mi w tej samej turze zablo­ko­wać ją kolej­ną upra­wą. A jak mógł­bym zagrać to w inny spo­sób? Kosia­rą mógł­bym znisz­czyć upra­wę prze­ciw­ni­ka, zało­żyć nową na polu i od razu ją ubez­pie­czyć. Podob­nie spra­wa ma się z kar­tą akcji „kupa gno­ju”. Zagra­nie ją powo­du­je, że nie moż­na na upra­wę zagry­wać żad­nych kart akcji, co jest efek­tem pożą­da­nym, jak rów­nież taka rośli­na wyma­ga dwóch nawo­zów wię­cej aby moż­na było zebrać plon. W nie­któ­rych przy­pad­kach opła­cal­nym oka­że się wyko­rzy­sta­nie jej na upra­wach prze­ciw­ni­ka.  Wbrew pozo­rom ta nie­wiel­ka gra ma dosyć duże moż­li­wo­ści tak­tycz­ne. Oczy­wi­ście bar­dzo dużo zale­ży od dobra­nych na rękę kart.

 

Plusy

Dużo kom­bi­no­wa­nia

Pro­ste zasa­dy

Cena

Wyko­na­nie

Humor

 

Minusy

Uciąż­li­wa loso­wość

Czy­sta nega­tyw­na inte­rak­cja

Dzię­ku­je­my Trefl Joker Line za egzem­plarz do recen­zji.

 

Aleris

Moja przygoda z grami planszowymi zaczęła się już we wczesnej młodości, gdyż w wieku lat siedmiu zacząłem z tatą odkrywać tajniki szachów, Grzybobrania, Eurobiznesu (na którym w końcu każdy się wychował), itp. Powoli przerzuciliśmy się na bardziej zaawansowane jak na lata 90-te produkty firmy MB Parker. Operacja, Upiorne Zamczysko czy Pułapka na myszy do dnia dzisiejszego kurzą się na strychu. Później w moim sercu miejsce dla siebie znalazły RPG-i. Przez długi czas nie myślałem o powrocie do zwykłych gier planszowych. Wszystko zmieniło się, gdy urzekł mnie opis gry pod tytułem Munchkin... Bez dłuższego zastanawiania się zainwestowałem w tę pozycję i tak bardzo wciągnęła moich znajomych - nie raz skracaliśmy sesję, ażeby tylko trochę popsuć sobie nawzajem krwi przy zdobywaniu skarbów i poziomów. Następne wydarzenia potoczyły się niemalże lawinowo. Noc Planszówek organizowana przez Centrum Gier Pegaz, wciągnięcie znajomych... Od zakupu Munchkina mijają niespełna 3 lata. Dziś już wiem czym są gry kooperacyjne, co mi się w grach podoba, a co nie.

Kiedy przyjaciel zapytał mnie czy chcę uczestniczyć w projekcie The Fellowship of the Board (choć jeszcze się tak nie nazywał) nie miałem najmniejszych wątpliwości. Zabrałem ciężki wolumin księgi zaklęć i ruszyłem by wesprzeć dawnego towarzysza.