Generic selectors
Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówki
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Chuchaj, dmuchaj, zagraj — Trzy Małe Świnki

2 pio­n­ki przy­puś­ciły ostry atak na pol­s­ki rynek plan­szowy, celu­jąc w młod­szych graczy. Nie tak dawno temu do sklepów trafiła seria tak zwanych Bajko­gi­er. Nazwa jest nieprzy­pad­kowa, gdyż łączą one w sobie zale­ty dobra­noc­nej opowieś­ci z tym, co tygrys­ki lubią najbardziej — plan­szowym wyzwaniem. Na pier­wszy ogień idą Trzy Małe Świn­ki.

Trzy tomy baśni otwiera his­to­ria o trzech małych świnkach, które postanaw­ia­ją zostać budown­iczy­mi i włas­noręcznie zająć się pracą nad swoi­mi domka­mi. Przeszkadza im w tym wygłod­ni­ały wilk, chcą­cy swoim dmuch­nię­ciem zburzyć ich dzieła. Właśnie w tym miejs­cu zaczy­na się najlep­sza zabawa – tylko jed­nej śwince uda się uchronić dom­ki przed zniszcze­niem, tylko jed­na zostanie mis­trzem budowy.

Opisy­wana gra, została wydana na wysokim poziomie. Pudełko przy­pom­i­na ksz­tałtem książkę, w środ­ku której zna­jdziemy treść baśni, instrukcję, 5 ład­nie wyko­nanych kostek (3 z sym­bo­l­a­mi biały­mi, 2 z sym­bo­l­a­mi czarny­mi), wskaźni­ki pod­muchu wil­ka, 36 kafelków drzwi, okien oraz dachu. Co do jakoś­ci kom­po­nen­tów — naprawdę trud­no mi znaleźć jakąkol­wiek wadę. Grafi­ki na kaflach są wspani­ałe, baw­ią oko zarówno dzieci, jak i dorosłych. Przed­staw­ione obraz­ki mają inten­sy­wne, przy­cią­ga­jące wzrok kolory, a same postaci doskonale imi­tu­ją te, które znamy z baj­ki.

Co do prak­ty­cznoś­ci pudeł­ka mam jed­nak zas­trzeże­nia. For­mat książkowy sugeru­je prze­chowywanie gier w pio­nie, jed­nak w tym przy­pad­ku zawartość wysy­pała­by nam się z wytłocz­ki, która pomi­mo, iż została skon­struowana poprawnie, osad­zona jest zwycza­jnie za nisko. Wieczko jest zbyt luźne, co może spowodować otwar­cie pudeł­ka pod­czas trans­portu, o czym przekon­ałem się na włas­nej skórze.

Na czym to polega?

Każdy z graczy wciela się w rolę świn­ki budown­iczego. Na start rozkładamy kafel­ki na 9 stosów — 3 ele­men­ty sło­mi­ane, 3 drew­ni­ane oraz 3 murowane. Wraz z początkiem tury uczest­nik zabawy rzu­ca pię­cioma kostka­mi i ma dwie możli­woś­ci prz­erzu­tu. Za każdy kom­plet dwóch, trzech lub czterech iden­ty­cznych sym­boli (drzwi, okien, dachu) może dobrać wylosowany ele­ment z odpowied­nio słomy, drew­na bądź cegieł. Budowę domu rozpoczy­namy od drzwi bądź okna, a wieńczymy dachem. Gracz może w tym samym cza­sie rozpocząć budowę kilku domów. Na czarnych kostkach ist­nieje możli­wość wyrzuce­nia wyniku z pik­togramem wil­ka. Taka kość zosta­je zablokowana. Jeżeli taki efekt sięg­nie dwóch koś­ci, gracz kończy rzu­canie i prz­ery­wa swo­ją turę, by za pomocą dmuch­nię­cia zakrę­cić wskaźnikiem. Wcześniej wybiera jed­nak osobę, której domek straci wszys­tkie ele­men­ty wyko­nane z wylosowanego mate­ri­ału. Praw­dopodobieńst­wo rozłożone jest w taki sposób, by najwięk­sza szansa była na zdmuch­nię­cie słomy, potem drew­na, a na końcu cegły.

 

 

Kto wygrywa?

Gra toczy się do momen­tu, gdy wycz­er­pie się licz­ba stosików rów­na licz­bie graczy. Każdy dosta­je punk­ty za ukońc­zone domy. Dodatkowo za każdy ele­ment ze słomy dolicza­my 2 pkt, drew­na – 3pkt, a cegły – 4 pkt. Oprócz tego liczymy świn­ki i don­icz­ki na kafelkach, za każdą otrzy­mu­je­my po jed­nym punkcie. Wygry­wa oso­ba która zbierze ich punk­tów.

Trzy Małe Świn­ki posi­ada­ją również wari­ant zaawan­sowany, w którym otrzy­mu­je­my kar­ty z dodatkowy­mi cela­mi punk­towa­nia. Punk­ty za najwięcej domków, najwyższy budynek itd.

Zasady są proste, więc myślę, iż każde dziecko będzie w stanie je zrozu­mieć. Wiek pudełkowy jest moim zdaniem nieco zawyżony – pię­ci­o­latek także poradz­ił­by sobie w roli małej świn­ki. Gra mechan­icznie dobrze się skalu­je, nieza­leżnie od licz­by graczy, cho­ci­aż moim zdaniem przy pię­ciu osobach lekko się dłuży. Zamysł, wyko­nanie i brak skom­p­likowanego planowa­nia czynią z tego pro­duk­tu moc­no losową grę, gdzie nasze decyz­je mają znikomy wpływ na prze­bieg gry. Taka for­muła doskonale sprawdza się w przy­pad­ku najmłod­szych graczy, którym pro­dukt jest dedykowany. Ewen­tu­al­ną wadę mógłbym wskazać w negaty­wnej inter­akcji, lecz jestem zda­nia, że jej brak był­by krzy­wdzą­cy dla dziec­ka. Wszak odrobi­na zdrowej rywal­iza­cji jeszcze niko­mu nie zaszkodz­iła:) Pod­czas testów roz­gry­wka z samy­mi dorosły­mi nie przynosiła żad­nej fra­jdy. Brakowało nam tu bowiem ele­men­tów log­icznego myśle­nia, czy drob­nej kalku­lacji.

 

Cenę uważam za nieco zawyżoną – 99zł za połowę tego, co ofer­u­je cho­ci­aż­by gra Kakao. Moim zdaniem nieste­ty to poważ­na wada, choć rozu­miem, że wyko­nanie cus­to­mowego pudeł­ka jest dość kosz­towne.

Pod­sumowu­jąc, jeżeli szukasz lekkiej przy­jem­nej gry dla dzieci, ten pro­dukt będzie ide­al­ny. Ilus­trac­je, mechani­ka oraz baśniowy kli­mat z pewnoś­cią spodoba­ją się młode­mu pokole­niu. Nie jest to jed­nak dobry pomysł na lekką imprezówkę z kostka­mi, gdyż sami dorośli będą się przy tej grze zwycza­jnie nudz­ić.

 

Plusy:

  • proste zasady,
  • piękne wyko­nanie,
  • baśniowy kli­mat,
  • sto­sunkowo krót­ki czas trwa­nia.

Minusy:

  • cena,
  • może się nieco dłużyć przy pię­ciu graczach,
  • wyso­ka losowość,
  • niedo­pra­cow­ana wytłocz­ka.

Serdecznie dzięku­je­my wydawnictwu 2Pionki za egzem­plarz do recen­zji.

 

Aleris

Moja przygoda z grami planszowymi zaczęła się już we wczesnej młodości, gdyż w wieku lat siedmiu zacząłem z tatą odkrywać tajniki szachów, Grzybobrania, Eurobiznesu (na którym w końcu każdy się wychował), itp. Powoli przerzuciliśmy się na bardziej zaawansowane jak na lata 90-te produkty firmy MB Parker. Operacja, Upiorne Zamczysko czy Pułapka na myszy do dnia dzisiejszego kurzą się na strychu. Później w moim sercu miejsce dla siebie znalazły RPG-i. Przez długi czas nie myślałem o powrocie do zwykłych gier planszowych. Wszystko zmieniło się, gdy urzekł mnie opis gry pod tytułem Munchkin... Bez dłuższego zastanawiania się zainwestowałem w tę pozycję i tak bardzo wciągnęła moich znajomych - nie raz skracaliśmy sesję, ażeby tylko trochę popsuć sobie nawzajem krwi przy zdobywaniu skarbów i poziomów. Następne wydarzenia potoczyły się niemalże lawinowo. Noc Planszówek organizowana przez Centrum Gier Pegaz, wciągnięcie znajomych... Od zakupu Munchkina mijają niespełna 3 lata. Dziś już wiem czym są gry kooperacyjne, co mi się w grach podoba, a co nie.

Kiedy przyjaciel zapytał mnie czy chcę uczestniczyć w projekcie The Fellowship of the Board (choć jeszcze się tak nie nazywał) nie miałem najmniejszych wątpliwości. Zabrałem ciężki wolumin księgi zaklęć i ruszyłem by wesprzeć dawnego towarzysza.