Skip to content →

Pierwsze Starcie — Sekary

Spośród gier plan­szowych inspirowanych Pra­chet­tem mogliśmy już zobaczyć śred­nio udaną Straż Straż!, doskon­ałe Ankh Mor­pork, Wiedźmy, które okaza­ły się czymś innym niż oczeki­wano… Ter­az nad­szedł czas na nowy pro­dukt tej linii tem­aty­cznej, być może już ostat­ni ze wzglę­du na prob­le­my spad­kowe. Sekary to gra, dla odmi­any log­icz­na, przez­nac­zona dla 1–4 graczy. Fab­u­larnie naw­iązu­je do książ­ki Pratch­et­ta pod tytułem: „Piekło pocz­towe”.

Pod­czas mojej ostat­niej wiz­y­ty w klubokaw­iarni Minus, miałem możli­wość roze­gra­nia pier­wszej par­tii tej gry. Ist­nieją trzy wari­anty roz­gry­w­ki – dla dzieci, rywal­iza­cyjny i koop­er­a­cyjny. Wraz z współ­gracza­mi zade­cy­dowal­iśmy, że spróbu­je­my wspól­nych sił prze­ci­wko samej grze. Zabawa pole­ga na ułoże­niu z poje­dynczych liter dwóch słów odd­zielonych spacją i zakońc­zonych krop­ką. Jest to wiado­mość, którą mamy przekazać za pomocą Sekar, do Genui, zan­im zro­bi do Poczmistrz. W tym celu będziemy korzys­tać z leżą­cych przed nami na środ­ku plan­szy kafelków. Każdy kafelek ma dwie strony – ciem­ną i jas­ną. Każ­da lit­era to układ sześ­ciu takich kafelków. Sama roz­gry­wka skła­da się z sek­wencji tur, w których gracz zagry­wa jeden lub oba z dostęp­nych żakardów (żetonów sym­bol­izu­ją­cych, które kafel­ki obra­ca), po czym przekazu­je następ­ne­mu w kole­jnoś­ci pozostały żakard dobier­a­jąc znów jeden z puli. Na każdym żakardzie ukazane jest jak daleko poruszy się Poczmistrz, jeżeli uży­je­my tego żetonu(przeważnie 1–3 pól). Mamy też w razie koniecznoś­ci możli­wość zaryzykowa­nia i dociąg­nię­cia żakardów pow­iązanych z wyłożony­mi kar­ta­mi zgłoszenia zdarzenia i logu oper­a­to­ra. Te pier­wsze pozwala­ją nam na dociąg­nię­cie i wyko­rzys­tanie jed­nego z odsłonię­tych żakardów, nieste­ty musimy wprowadz­ić wtedy w życie również negaty­wną dla nas kartę. Nato­mi­ast drugie z wymienionych to lote­ria negaty­wny lub pozy­ty­wny efekt wchodzi w życie, ale żetony umieszc­zone na kar­tach są zakryte. Po ułoże­niu każdej litery albo spacji dokładamy na plan­szę fig­urkę wieży sekarowej. Po każdym zagranym żetonie prze­suwamy Poczmistrza o wskazaną liczbę pól na drodze. Wygry­wamy, jeżeli uda nam się zbu­dować wieżę sekarową w Genui zan­im dotrze tam Poczmistrz.

Wyko­nanie gry stoi na wysokim poziomie. Drew­ni­ane kom­po­nen­ty, pięknie zilus­trowana plan­sza oraz kli­mat Świa­ta Dysku prze­maw­ia­ją do mnie. Zasady są nieby­wale proste, nato­mi­ast sama roz­gry­wka już niekoniecznie. Przez około pół­torej godziny siedzieliśmy i wspól­ny­mi siła­mi kom­bi­nowal­iśmy jak tu najlepiej pood­kry­wać kafle i w którym miejs­cu. Nie jestem fanem gier log­icznych. Nie ukry­wam, że gram dla przy­jem­noś­ci a kiedy mózg mi paru­je to nieszczegól­nie mi się to podo­ba. Nie mniej jed­nak przy Sekarach nawet ja baw­iłem się całkiem dobrze. Ciekaw jestem pozostałych wari­antów roz­gry­w­ki.

Dzięku­ję Kasi, Kor­nelii i Kubie za udzi­ał w roz­gry­w­ce 🙂

Aleris

Moja przygoda z grami planszowymi zaczęła się już we wczesnej młodości, gdyż w wieku lat siedmiu zacząłem z tatą odkrywać tajniki szachów, Grzybobrania, Eurobiznesu (na którym w końcu każdy się wychował), itp. Powoli przerzuciliśmy się na bardziej zaawansowane jak na lata 90-te produkty firmy MB Parker. Operacja, Upiorne Zamczysko czy Pułapka na myszy do dnia dzisiejszego kurzą się na strychu. Później w moim sercu miejsce dla siebie znalazły RPG-i. Przez długi czas nie myślałem o powrocie do zwykłych gier planszowych. Wszystko zmieniło się, gdy urzekł mnie opis gry pod tytułem Munchkin... Bez dłuższego zastanawiania się zainwestowałem w tę pozycję i tak bardzo wciągnęła moich znajomych - nie raz skracaliśmy sesję, ażeby tylko trochę popsuć sobie nawzajem krwi przy zdobywaniu skarbów i poziomów. Następne wydarzenia potoczyły się niemalże lawinowo. Noc Planszówek organizowana przez Centrum Gier Pegaz, wciągnięcie znajomych... Od zakupu Munchkina mijają niespełna 3 lata. Dziś już wiem czym są gry kooperacyjne, co mi się w grach podoba, a co nie.

Kiedy przyjaciel zapytał mnie czy chcę uczestniczyć w projekcie The Fellowship of the Board (choć jeszcze się tak nie nazywał) nie miałem najmniejszych wątpliwości. Zabrałem ciężki wolumin księgi zaklęć i ruszyłem by wesprzeć dawnego towarzysza.

Published in Gry logiczne Relacja