Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Pierwsze Starcie – Sekary

Spośród gier planszowych inspirowanych Prachettem mogliśmy już zobaczyć średnio udaną Straż Straż!, doskonałe Ankh Morpork, Wiedźmy, które okazały się czymś innym niż oczekiwano... Teraz nadszedł czas na nowy produkt tej linii tematycznej, być może już ostatni ze względu na problemy spadkowe. Sekary to gra, dla odmiany logiczna, przeznaczona dla 1-4 graczy. Fabularnie nawiązuje do książki Pratchetta pod tytułem: „Piekło pocztowe”.

Podczas mojej ostatniej wizyty w klubokawiarni Minus, miałem możliwość rozegrania pierwszej partii tej gry. Istnieją trzy warianty rozgrywki – dla dzieci, rywalizacyjny i kooperacyjny. Wraz z współgraczami zadecydowaliśmy, że spróbujemy wspólnych sił przeciwko samej grze. Zabawa polega na ułożeniu z pojedynczych liter dwóch słów oddzielonych spacją i zakończonych kropką. Jest to wiadomość, którą mamy przekazać za pomocą Sekar, do Genui, zanim zrobi do Poczmistrz. W tym celu będziemy korzystać z leżących przed nami na środku planszy kafelków. Każdy kafelek ma dwie strony – ciemną i jasną. Każda litera to układ sześciu takich kafelków. Sama rozgrywka składa się z sekwencji tur, w których gracz zagrywa jeden lub oba z dostępnych żakardów (żetonów symbolizujących, które kafelki obraca), po czym przekazuje następnemu w kolejności pozostały żakard dobierając znów jeden z puli. Na każdym żakardzie ukazane jest jak daleko poruszy się Poczmistrz, jeżeli użyjemy tego żetonu(przeważnie 1-3 pól). Mamy też w razie konieczności możliwość zaryzykowania i dociągnięcia żakardów powiązanych z wyłożonymi kartami zgłoszenia zdarzenia i logu operatora. Te pierwsze pozwalają nam na dociągnięcie i wykorzystanie jednego z odsłoniętych żakardów, niestety musimy wprowadzić wtedy w życie również negatywną dla nas kartę. Natomiast drugie z wymienionych to loteria negatywny lub pozytywny efekt wchodzi w życie, ale żetony umieszczone na kartach są zakryte. Po ułożeniu każdej litery albo spacji dokładamy na planszę figurkę wieży sekarowej. Po każdym zagranym żetonie przesuwamy Poczmistrza o wskazaną liczbę pól na drodze. Wygrywamy, jeżeli uda nam się zbudować wieżę sekarową w Genui zanim dotrze tam Poczmistrz.

Wykonanie gry stoi na wysokim poziomie. Drewniane komponenty, pięknie zilustrowana plansza oraz klimat Świata Dysku przemawiają do mnie. Zasady są niebywale proste, natomiast sama rozgrywka już niekoniecznie. Przez około półtorej godziny siedzieliśmy i wspólnymi siłami kombinowaliśmy jak tu najlepiej poodkrywać kafle i w którym miejscu. Nie jestem fanem gier logicznych. Nie ukrywam, że gram dla przyjemności a kiedy mózg mi paruje to nieszczególnie mi się to podoba. Nie mniej jednak przy Sekarach nawet ja bawiłem się całkiem dobrze. Ciekaw jestem pozostałych wariantów rozgrywki.

Dziękuję Kasi, Kornelii i Kubie za udział w rozgrywce 🙂

Aleris

Moja przygoda z grami planszowymi zaczęła się już we wczesnej młodości, gdyż w wieku lat siedmiu zacząłem z tatą odkrywać tajniki szachów, Grzybobrania, Eurobiznesu (na którym w końcu każdy się wychował), itp. Powoli przerzuciliśmy się na bardziej zaawansowane jak na lata 90-te produkty firmy MB Parker. Operacja, Upiorne Zamczysko czy Pułapka na myszy do dnia dzisiejszego kurzą się na strychu. Później w moim sercu miejsce dla siebie znalazły RPG-i. Przez długi czas nie myślałem o powrocie do zwykłych gier planszowych. Wszystko zmieniło się, gdy urzekł mnie opis gry pod tytułem Munchkin... Bez dłuższego zastanawiania się zainwestowałem w tę pozycję i tak bardzo wciągnęła moich znajomych - nie raz skracaliśmy sesję, ażeby tylko trochę popsuć sobie nawzajem krwi przy zdobywaniu skarbów i poziomów. Następne wydarzenia potoczyły się niemalże lawinowo. Noc Planszówek organizowana przez Centrum Gier Pegaz, wciągnięcie znajomych... Od zakupu Munchkina mijają niespełna 3 lata. Dziś już wiem czym są gry kooperacyjne, co mi się w grach podoba, a co nie.

Kiedy przyjaciel zapytał mnie czy chcę uczestniczyć w projekcie The Fellowship of the Board (choć jeszcze się tak nie nazywał) nie miałem najmniejszych wątpliwości. Zabrałem ciężki wolumin księgi zaklęć i ruszyłem by wesprzeć dawnego towarzysza.