Generic selectors
Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówki
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Jaipur — Kto zostanie ministrem handlu Maharadży?

Ten tytuł nie zaciekaw­ił­by mnie tak bard­zo, gdy­by nie moja dru­ga połówka — Natalia. To ona jako pier­wsza zachę­cała i prosiła mnie, abyśmy zagrali. Rolę się odwró­ciły i tym razem, to mnie uczono zasad gry. Byłem wręcz zadzi­wiony, ponieważ Natalia nie jest takim plan­szo­ma­ni­akiem, jak ja. A to wszys­tko dzię­ki artykułowi Alerisa oraz to, że do jej zain­tere­sowań należy kul­tura indyjs­ka.

W dwu­osobowej grze Jaipur jesteśmy hin­duski­mi hand­larza­mi towarów, którzy mają nadzieje zostać min­istrem hand­lu Maharadży. Pod­czas każdej rundy musimy jak najko­rzyst­niej sprzedawać nasze towary. Ten, kto zdobędzie najwięcej mon­et, otrzy­mu­je pieczęć uzna­nia. Wygry­wa ten, który zdobędzie dwie takie pieczę­cie.

 

Czy nie sprzedali nam kota w worku?

Pudełko małego rozmi­aru posi­a­da w sobie kar­ty towarów i wiel­błądów oraz żetony towarów. Wydaw­ca zabrał mi przy­jem­ność wyciska­nia ele­men­tów i zro­bił to sam. Kar­ty są ład­nie zilus­trowane, nieste­ty spodziewałem się, że będą lep­szej jakoś­ci. Pole­cam kupić koszul­ki. Najwięk­sze wraże­nie zro­biła na mnie wypras­ka wewnątrz, dzię­ki której wszys­tko ma swo­je miejsce. Przepięknie wykre­owana. Dla mnie najład­niejszy ele­ment tej gry. Warto również wspom­nieć o instrukcji, napisanej bard­zo prostym językiem wraz z ilus­tracją do każdej akcji.

Deal With it!

Na środ­ku wykładamy 3 kar­ty wiel­błądów i 2 losowe, tworząc w ten sposób targ. Każdy uczest­nik zabawy otrzy­mu­je 5 kart na rękę. Jeśli ma jakiekol­wiek wiel­błądy, wys­taw­ia je przed sobą odkryte. Jest to nasze sta­do. Żetony towarów dzie­limy na rodza­je i układamy tak, aby na początku były najbardziej wartoś­ciowe. Tasu­je­my każdy stos pre­mii i wraz z pozostały­mi żet­on­a­mi kładziemy w pobliżu.

Gracze wykonu­ją naprzemi­en­nie swo­je ruchy. Pod­czas tury może­my zro­bić jed­ną z dwóch rzeczy: wziąć kartę lub sprzedać towary. Pier­wszą rzecz, moż­na zro­bić na 3 sposo­by:

  • Wziąć kil­ka towarów z tar­gu, odkłada­jąc na ich miejsce wiel­błądy ze swo­jego sta­da,
  • Wziąć po pros­tu 1 towar,
  • Wziąć wszys­tkie wiel­błądy z tar­gu i odłożyć do sta­da.

Co ważne, posi­adamy lim­it 7 kart na ręce. Gdy sprzeda­je­my, odrzu­camy tyle kart jed­nego rodza­ju, ile chce­my. Za każdy odrzu­cony towar otrzy­mu­je­my odpowied­nią liczbę żetonów danego rodza­ju. Jeśli sprzedal­iśmy 3 lub więcej kart, dodatkowo otrzy­mu­je­my pre­mię, zależną od sprzedanych towarów. Im więcej, tym oczy­wiś­cie więk­szy bonus w postaci mon­et. Gdy sprzeda­je­my sre­bro, zło­to lub dia­men­ty musimy sprzedać co najm­niej 2 kar­ty. Run­da kończy się, gdy wycz­er­pią się 3 stosy towarów lub nie będzie już kart do uzu­peł­ni­a­nia tar­gu. Gracz posi­ada­ją­cy najwięcej wiel­błądów po swo­jej stron­ie, dosta­je pre­mię 5 mon­et. Ten, kto uzbier­ał najwięcej mon­et, zosta­je zwycięzcą danej rundy. Gramy do dwóch zwycięstw.

Sukces w sprzedaży nie zależy od tych, których ty znasz. Ważne jest, kto chce poznać ciebie.

Jaipur to bard­zo dobra dwu­osobowa gra. Ist­nieje wiele różnych zagrań i strate­gii, które doprowadzą nas do zwycięst­wa. I podo­ba mi się właśnie to, że tak niewiele, a ofer­u­je tak wiele. Musimy się zde­cy­dować, co będzie dla nas korzyst­niejsze. Należy mieć na uwadze, że najwięk­sze zys­ki otrzy­mu­je­my za: trzy naj­cen­niejsze towary, pier­wsze sprzedane towary każdego rodza­ju oraz za sprzedaż więk­szej iloś­ci kart, przy której otrzy­mu­je­my pre­mię. Może­my więc: albo skupić się na szy­bkim hand­lu towara­mi, albo uzbier­ać więcej jed­nego i dopiero wtedy go sprzedać. Opcji jest naprawdę dużo. Warto spieszyć się ze sprzedażą, bo nawet się nie obe­jrzy­cie, a tu koniec rundy. I nieste­ty, nie moż­na już wtedy zro­bić żad­nego ruchu.

Wiel­błądy są bard­zo fajnym uroz­maice­niem w tej grze. Bard­zo ułatwia­ją pozyskanie wielu kart albo pode­bra­niu ich prze­ci­wnikowi. W ten sposób dru­gi gracz, najpraw­dopodob­niej straci turę na zebranie wszys­t­kich wiel­błądów, bez żad­nych nowych towarów. Ale to jest broń obosiecz­na! Za chwilę to nam konkurent zro­bi takiego psikusa jak my. Również istot­ny jest rozkład towarów. Pomi­mo tego, że skóra jest niewiele warta, to zna­j­du­je się w dużej licz­bie w talii. Zami­ast czekać na przyprawy lub tkaniny, może­my szy­bko zebrać 5 brą­zowych kart – a zarazem otrzy­mać więk­szą pre­mię. Żeby nie było za łat­wo, żetonów jest o 1 mniej niż kart towaru.

Z doświad­czenia mogę powiedzieć, że jest to pozy­c­ja regry­wal­na. Szy­bko się nie nudzi. Gra cechu­je się również niską losowoś­cią, nie mającej dużego wpły­wu na roz­gry­wkę. Za pomocą dedukcji, z łat­woś­cią poz­namy plany drugiego gracza. Wystar­czy bacznie obser­wować jakie kar­ty brał i jakie może­my mu pod­bier­ać, aby zni­weczyć jego zami­ary. Jest to przy­jem­na gra eko­nom­icz­na, w której ist­nieje możli­wość pod­kłada­nia kłód prze­ci­wnikowi. 

Nieste­ty ele­ment losowy, który mógł zaburzyć wszys­tko to żetony pre­mii. Kil­ka rund bywało takich, że różni­ca w wynikach była dosłown­ie kilku punk­tów. A spowodowane to jest tym, że pre­mie są losowane. Cza­sem się wygra dzię­ki szczęś­ciu, bo dobrało się więk­szą wartość bonusu niż opo­nent. Najczęś­ciej tak się dzi­ało przy pier­wszych par­ti­ach. Wraz z kole­jny­mi były wyraźne różnice punk­towe.

Jeszcze mam jeden mały zarzut wobec tej gry. Po każdej rundzie, trze­ba na nowo poukładać żetony towarów w odpowied­niej kole­jnoś­ci. Przy licze­niu mon­et, częs­to się miesza­ją, więc przy­go­towanie kole­jnej rundy jest trochę pra­cochłonne.

Nie sądzę, by ktokolwiek urodził się ze smykałką do handlu. Za to każdy z nas ma szansę zostać tym, kim zechce.

Z racji tego, że Jaipur poz­nałem dzię­ki Natalii, poprosiłem również o jej opinię na tem­at tej gry.

Jaipur to świet­na gra! I pomyśleć, że poz­nałam ją wcześniej od Wald­ka… To chy­ba pier­wsza gra, którą ja sama chci­ałam bardziej poz­nać. Nie dzię­ki i przez Wald­ka, tylko tak bard­zo zain­try­gowała i zain­tere­sowała mnie nazwa, okład­ka i pier­wsze relac­je z roz­gry­wek, że sama chci­ałam się przekon­ać, czy gra ta jest naprawdę taka dobra, jak wszyscy o niej piszą. A pewnie to wszys­tko nie zaczęło­by się, gdy­bym tak bard­zo nie lubiła Indii… W dodatku gra zdobyła ważne nagrody (pewnie Waldek wie jakie), to już w ogóle chci­ałam zobaczyć, czy właś­ci­wie te nagrody zostały przyz­nane.

No i moim skrom­nym casu­alowym zdaniem, gra ta jest ide­al­ną propozy­cją dla dwóch osób! Z taką dwu­osobówką jeszcze nigdy nie miałam do czynienia. Po pier­wsze, ma ona ode mnie wielkiego plusa za to, że cała akc­ja dzieje się w Indi­ach! Dru­gi duży plus – piękne wyko­nanie! Idzie się wczuć w kli­mat indyjskiego tar­gu w Radżas­tanie… Kole­jny plus ode mnie za regry­wal­ność (mądre słowo pod­pa­tr­zone od Wald­ka)! W Jaipur moż­na grać dni­a­mi i noca­mi (sprawd­zone info), a jeszcze Wam się nie znudzi! W dodatku gra ta jest mega pros­ta. Sama zrozu­mi­ałam zasady, w dodatku to JA tłu­maczyłam je Wald­kowi, zatem to jest już coś, dla oso­by, która rzad­ko kiedy gra w plan­szów­ki. Myślę więc, że każdy bez prob­le­mu pojmie, o co kaman. 😉

Czy ma jakieś wady? Oczy­wiś­cie, jak każ­da gra. Jed­nakże nie są to prze­waża­jące wady. Trochę boli cena, jaką trze­ba zapłacić, aby móc grać w Jaipur… No i trochę punk­ty, które dosta­je się za bonusy są zarazem spraw­iedli­we i niespraw­iedli­we, ale jest to kwes­t­ia sporna. Według mnie powin­ny być równe, choć wiado­mo, jak nie są, to jest ponoć lep­sza zabawa. A najwięk­szy minus ode mnie jest taki, że nawet w grę, którą uwiel­bi­am i rozu­miem jej zasady, prze­gry­wam oczy­wiś­cie z Wald­kiem. Choć nie zawsze, bo kil­ka razy już go ograłam!

Szcz­erze pole­cam Jaipur wszys­tkim (szczegól­nie parom!). Mega faj­na zabawa!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To jest han­del, raz się zys­ka, raz się straci.

Pod­sumowu­jąc nasze wypowiedzi, jest to pozy­c­ja obow­iązkowa dla tych, którzy lubią proste gry eko­nom­iczne. Świet­na i przy­jem­na gra dla dwo­j­ga. Na pewno się nie zaw­iedziecie!

Plusy:

  • Małe pudełko
  • Oprawa graficz­na i wyko­nanie wypras­ki
  • Instrukc­ja napisana prostym językiem
  • Łatwe zasady, przys­tęp­ne dla każdego
  • Regry­wal­ność

Minusy:

  • Cena
  • Losowość przy żet­onach pre­mii
  • Prze­cięt­nej jakoś­ci kar­ty
  • Nieste­ty, tylko na dwóch – tak, dla mnie to jest minus, bo gra jest rewela­cyj­na!