Tylko dokładne trafienia
Szukaj w tytule
Szukaj w treści
Szukaj w postach
Szukaj na stronach
Filtruj po kategoriach
Bez kategorii
e-Planszówka
Felieton
Gry dla dwóch
Gry ekonomiczne
Gry imprezowe
Gry jednoosobowe
Gry kafelkowe
Gry karciane
Gry kooperacyjne
Gry logiczne
Gry strategiczne
Kącik opowieści
Paski
Planszówkowa Lama
Recenzja
Relacja
TheFoTB prezentuje
Tiny Wooden Pieces
Top10
Unsorted
Up To 4 Players
Loading Quotes...

Eliminacje do MP w Neuroshime Hex! – Relacja z turnieju

Trzeci i ostatni dzień Coperniconu zarezerwowałem sobie na udział w turnieju w moją ulubioną grę planszową. Szkoda mi było tracić całego dnia konwentu, ale nie miałem ciekawszych zajęć. Postanowiłem również stworzyć tą relację. Przed wyruszeniem do walki trzeba zebrać armię. Pierwszą, którą na 100% musiałem zagrać to Sharrash. Była to najbardziej ograna przeze mnie frakcja. Posiada też wiele bardzo cwanych sztuczek. Drugi wybór nie był do końca dla mnie jasny. Myślałem nad Mississipi lub Smart, ponieważ uważam je za mocne frakcje. Nie wiedzieć czemu wybrałem Uranopolis, armię posiadającą duży potencjał zadania obrażeń. I tak, pędziłem na turniej. Rozgrywki odbywały się w systemie szwajcarskim - pierwszą rundę gramy z losowo dobranym przeciwnikiem, zaś w kolejnych gracze dobierani są na podstawie osiągnięć. Im ja jestem lepszy, tym mój przeciwnik również. Najlepszych czterech graczy walczyło później na drodze pojedynczej eliminacji o wyjazd do Gliwic.

Runda I – Dawid „Reszort”

Zaczynałem jako drugi, więc bałem się że przeciwnik zajmie środek. Na szczęście nie był mu potrzebny, więc i tam ustawiłem swój sztab, mając możliwość ucieczki na wszelki wypadek. Dobry start, bo dociągnąłem szczury oraz moździerz, wystawiając je aby atakowały sztab. Tu jednak, mój oponent dostał Snajpera i Gangera, którzy stanowili dobrą kontrę, na moje żetony. Później przy jego sztabie znalazły się dwa żetony mutantów, jeden jeszcze wcześniej zadał mu obrażenia. Walcząc z Hegemonią bałem się Sieciarzy, którzy uniemożliwiali mi ucieczkę. Dostałem jednego na Sztab. Przyjąłem to na klatę bo wiedziałem że dojdzie w końcu TNT. Kiedy podłączyłem do niego, czekałem tylko na bitwę. Zanim to nastąpiło Dawid zdążył mnie odepchnąć swoim biegaczem. Uratował mnie ruch który użyłem od razu na Ładunek wybuchowy.W międzyczasie, żetonów przybywało, doszły nawet podziemia, żebym miał jak uciekać. Gdy doszło do bitwy, przeciwnik miał lekką przewagę w zadanych obrażeniach. Ale to nie koniec wojny. Hegemonia przygotowała strzelców w moją stronę. Nic sobie z tego nie robiłem, gdyż miałem gdzie uciekać. Żarty się skończyły gdy doszedł transport obok żołnierzy uniwersalnych. Stworzyliśmy kółko taneczne, bo później i do mnie doszedł transport. Tymczasem przy bazie Plaga i Mutant czekają na bitwę. Zaskoczył ich jednak Supersieciarz, sieciując obu. Miałem nadzieję, że go usunę. I los znów uśmiechnął się w moją stronę, dając mi dziurę. Wszystko szło jak po maśle, przeciwnik dostał lekkie obrażenia w sztab. W tym czasie, na pole bitwy wszedł Gladiator. Myślę sobie – zaraz ucieknę. A tu kolejna sieć na twarz. Jedyne wyjście to było zadać więcej ran, co dzięki dwóm Plagom, było nietrudne. W kolejnej bitwie, dziura pochłania sieciarza i wciąga wielkiego mięśniaka spod mego sztabu. Walka była wyrównana. Pod koniec doszła Bestia oraz Matka – Idelane połączenie, 6 obrażeń w bitwie. Dawidowi za to doszedł kwatermistrz. Dawało to dodatkowe obrażenia w mój sztab, którym nie mogłem ruszać. Przez niedoświadczenie, odrzucił ten wspaniały dla tej sytuacji, moduł. Podczas partii, zadałem 15 obrażeń, Oponent zaś ok. 10. Po grze, dałem trochę taktycznych wskazówek. Specjalistą nie jestem, ale jakieś techniki się zna. Gra wyrównana pod względem dobierania żetonów. Oboje mieliśmy zawsze to co było trzeba.

 

 

 

 

 

Runda II – Aleksander

Sharrash vs Moloch

Grałem przeciwko Molochowi tylko dlatego, że przeciwnik nie wiedział jakie sztuczki ma Sharrash i że będę mu uciekał do woli. W przeciwnym razie zapewne wybrałby drugą armię (Posterunek). Oczywiście postawiłem się na środku, Aleksander w rogu. Mój oponent nie celował jednostkami w mój sztab, za to przygotowywał się na przypływ moich szczurów. Plaga przy sztabie przeciwnika i zagrana bitwa, spowodowała wymianę obrażeń, jedno we mnie, dwa w niego. Byłem na plus, gdyż ja mam jednostkę, on nie. Powoli zaczynało się robić gęsto. Dostając moduł, od razu go wykorzystałem do ucieczki od Szerszenia w bezpieczne miejsce. W międzyczasie, u przeciwnika zobaczyłem Bombę. Mogło to się źle skończyć, ale nie teraz. Za wiele moich jednostek nie było, więc zatrzymał na później. Przez to Moloch zwolnił z namnażaniem kolejnych maszyn. Po bitwie się trochę rozluźniło i odrzucił w końcu bombę, aby zachować sobie jeszcze lepszy żeton – ruch. Do akcji wkroczyły moździerze które idealnie omijały obronę przeciwnika. Po stronie Molocha przyszedł klaun i działko Gaussa. Działając zapobiegliwie, Uciekłem za Klauna, Działko zaś wciągnąłem do dziury. W tym czasie mój ostrzał zostaje powstrzymany, poprzez odepchniecie w stronę Łowcy. Z drugiej strony dostaję Łowcę przed siebie. Po kolejnej bitwie, nie zadawałem obrażeń w sztab. Ale za to oczyściłem okolice sztabu Aleksandra, dzięki dziurze. Wystawiłem Mutanta aby paraliżował sztab. Moloch za to szykuje szturmowca, lecz nie celuje w sztab. W tej partii mojemu oponentowi brakowało szybkiego sieciarza. Dostał go pod koniec. Miał bardzo silne stanowisko ogniowe... celujące obok sztabu. Łącznie mogło zadać aż 8 obrażeń. Moje jednostki powoli wyniszczały wroga. Mecz zakończył się zwycięstwem szczurów nad technologią molocha. Ja zadałem ok. 13 obrażeń, Przeciwnik niewiele, bo tylko 5. Aleksander poznał siłę Sharrash i się lepiej przygotuje na następny raz.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Runda III -Mateusz „Mathis”

Sharrash vs Mississipi

Dla mnie bardzo dobry matchup, bo ostatnio bardzo ładnie pokonałem tą armie 19-0 (Z tego miejsca chciałbym pozdrowić Powermilka). Mateusz wystawił swój sztab w rogu. Ja odpowiedziałem sztabem w rogu obok. Przy dobrym moim pozycjonowaniu, nie ma możliwości odepchnięcia żetonów od swojego sztabu. Na moje szczęście, przeciwnik zapominał o tej zdolności. Pomimo tego zapobiegliwie się wystawiałem. Na powitanie zostałem sparaliżowany przez moduł, a obok niego wrogi Mutant. Ładunek wybuchowy usunął go szybko. W miarę możliwości uciekłem. Następnie Przybył truciciel, wraz ze wsparciem Strażnika. Moją odpowiedzią była ucieczka z roszady z Transportem i ruch z niego (Lubiane combo przeze mnie). Po drugiej stronie pola bitwy, Szczurzy Mutant atakuje skuteczne sztab, póki co tylko za 1 obrażenie. Wystawione TNT wysadza Cień w powietrze. Długo tak bezkarnie nie żyłem, bo w tym momencie u Mateusza pojawia się sieciarz. Jak zwykle ląduje przed moim sztabem. Na moje szczęście wciągnęła go dziura, która „wyrosła” za jego plecami. Na polu bitwy gęstnieje. Sztab ucieka od truciciela, który zdążył się obrócić za pomocą ruchu. Na planszy pojawiają się plagi, czekające na lukę do sztabu. Jednak ustępują one miejsce dla moździerza. Mississipi szykuje skrytobójcę z podpiętym bojlerem. I zaczęła się bitwa, po której na polu bitwy zapanowały czystki. Oponentowi mojemu zostało 12 życia, zaś mi zadał nadal niewiele (2-4 obrażeń). Plusem dla niego jest zatrucie, a minusem – że pod koniec partii. Jeszcze zdążyłem dostać drugiego truciciela na sztab. Przed nim już nie uciekłem. W międzyczasie, dziura pochłaniała wszystko wokół siebie. Mateuszowi przypomniało się o zdolności sztabu i od razu jej użył – lepiej późno niż wcale. Szybko jednak Odepchnięta Plaga powróciła pod sztab przeciwnika. Jeśli nie on to moździerz będzie zadawał mu obrażenia. Podczas partii musiałem daleko uciekać – na sam trafiłem sztabem na drugi kraniec pola bitwy. Tym razem dostałem więcej obrażeń, bo aż 8. Mój oponent otrzymał ode mnie 15. Dobra gra, gdzie maksymalnie wykorzystałem zdolność swego sztabu.

 

 

 

 

 

 

 

Runda IV – Jakub

Uranopolis vs Sharrash

Nie grałem Sharrash, ponieważ Jakub wybrał go jako pierwszy. Byłem zmuszony wziąć Uranopolis. Całe szczęście, że znałem wrogą frakcję na wylot, więc wiem czego mogłem się spodziewać. Przy okazji pierwszej bitwy gdzie grał na planszy obok, dokonaliśmy symbolicznej wymiany żetonem dziury, którzy oboje dociągnęliśmy w tym samym czasie. Sharrash wystawił się na środku, ja zaś na obrzeżu planszy. Plan był prosty – wystawić jednostki w różne możliwe kierunki i strzelać jak tylko będzie bitwa. Na początek wystawiłem Inferno i Strażnika. Gdy tylko to było możliwe, Kuba uciekał za swoje moduły. Dosyć wcześnie również dobrałem Transport. Stworzyłem więc działko obrotowe, kierujące się w miarę możliwości do przeciwnika. Przybył i moździerz który ostrzeliwał mój sztab. Tak, jak szybko przybył, tak zniknął za pomocą promienia. Przy okazji pozbyłem się modułów uniemożliwiając ucieczkę szczurom. Niewiele obrażeń mogłem zadać, z powodu niewielkiej mobilności. Miałem też podstawowy problem Uranopolis – brak zasilania. W miarę ratującą mnie opcją był drugi transport. Przysunąłem swój sztab bliżej, aby mieć większe możliwości. Doszedł mi również świder, który zdążył być sparaliżowany. Ten żeton posiada klątwę najszybszego unieszkodliwiania przez przeciwnika – nic dziwnego jak może zadać 3 obrażenia. Ratował mnie Elektrosieciarz podłączony do mechanika. W tym momencie zyskałem ogromną przewagę. Jedno Inferno nawet udało mi się skierować w jego sztab. Dominowałem na planszy. Próbował mnie ostrzeliwać moździerzem, lecz i na to zaradziłem mym wyburzaczem. Podczas bitwy zadałem mu 5 obrażeń, Sharrash we mnie nic. Niestety za mną były szczury i przez to straciłem mechanika, świder, inferno i sieciarza, bo przestał już działać, więc sztab go zranił. Obok sztabu postawiłem , aby zadać jeszcze więcej obrażeń, ale ciężko było go wykorzystać bo niespecjalnie posiadałem zasilanie. Ratowały mnie generatory. A nawet pojawił się Najemnik który w tej armii jest świetnym żetonem, zadając obrażenia w sztab. Gra zakończyła się moim zwycięstwem, gdzie zadałem 13 obrażeń. Mój przeciwnik, niestety tylko ok. 5. Za bardzo byłem otoczony, aby można było do mnie dojść.

 

 

 

 

 

 

Top 4 - Łukasz "Stalker"

Sharrash vs Mississipi

Kolego z którym grałem – Przepraszam że nie zapamiętałem twojego imienia, ani ksywki. Jeśli to czytasz, skontaktuj się ze mną.

W tym momencie żarty się skończyły. Już gramy o Gliwice. Po Swissie miałem 4 na 4 wygrane. Nie spodziewałem się takiego ładnego wyniku. Na ostatnim turnieju byłem przedostatni. Ale miałem szansę, nawet na mistrzostwa. Ja musiałem jako pierwszy wybrać armię. Wybrałem Sharrash, bo czułem się tą armią bardziej pewny. Po tej partii, uważam że jednak lepiej byłoby wziąć Uranopolis. Ale o tym zaraz. Jako pierwszy, ustawiłem się na środku pola bitwy. Oponent zaś, osiedlił się na obrzeżach planszy. Partia zaczęła się dobrze dla mnie. Moździerz strzela w sztab, medyk podpięty do sztabu i plaga która była kontrą na sieciarza. Początek standardowo wyrównany. W następnej turze, mój moździerz został obrócony przez zasłonę dymną. Mogłem kombinować aby go przywrócić do działania, ale zamiast tego uciekałem. A potem żałowałem do końca gry. Tutaj przeciwnik pamiętał o swej zdolności i ją świetnie wykorzystywał. Na polu bitwy pojawił się cień. W dodatku schował się za obrócony moździerz strzelający poza planszę. Próbował mnie zatruć trucicielem, ale jak to grając Sharrash zrobiłem podziemną roszadę. Drugi, sprawny moździerz , jak i Mutant atakują w sztab Mississipi. Dzięki ciasnocie, nie zostaję odpechnięty. Po drugiej stronie do Cienia podłączono Bojler. W tym momencie byłem na przegranej pozycji. Nie mogłem w żaden sposób tego unieszkodliwić. Był otoczony. Od tego momentu zaczął mnie powoli zatruwać. W miarę możliwości starałem się uderzać w sztab, ale usunięcie tego Stanowiska trującego było priorytetem. Nawet nie mogłem dostawić TNT. Dziura przyszła dosyć późno, gdy było już gęsto. Postawiłem przy Sztabie w celu odgonienia wroga. W miarę się trzymałem, lecz moja przegrana nadchodziła. Wszelkie możliwe ataki celował w Sztab. Gdy dostałem ruch, automatycznie zagrałem na obrócony moździerz. Zemścił się strzelając do Cienia. Pod koniec doszła Bestia. Dodatkowe 3 (w sumie 5) obrażenia w ciągu bitwy + paraliż sztabu dzięki śmietnisku. Niestety to nie wystarczyło, bo miałem 3 żetony zatrucia. Pod koniec gry, oponent posiadał jeszcze żetony atakujące, więc dobił mnie do końca. Bardzo wyrównana gra na wysokim poziomie. Przeciwnikowi pozostało 3-4 wytrzymałości. Kiedy tylko to będzie możliwe, oczekuję rewanżu. Uważam że grając Uranopolis miałbym większe szanse. Mam więcej strzelania, więc nie musiałbym stać obok jego sztabu. Po za tym, miałbym możliwość zadania mu szybko dużej ilości obrażeń. Pewnie też z łatwością usunął cień, chociażby promieniem. W tym momencie zakończyła się moja przygoda z Neuroshimą w Toruniu.

 

 

 

 

 

 

Sam turniej oceniam bardzo pozytywnie, bardzo sympatyczni gracze w swissie i bardzo dobrzy gracze w półfinale. Mogłem grać o 3 miejsce, ale zmęczenie wygrało ze mną. W sumie też gdy się dowiedziałem że będę grał z Krzysztofem, który zajął 4 miejsce Vegas na Pyrkonie, powrót do domu jeszcze bardziej do mnie przemawiał. Dla mnie to co, on osiągnął to prawdziwy wyczyn. Gdy będę mniej wyczerpany, bardzo chętnie zagram z Tobą, Krzysztofie. Z nagród otrzymałem podkładkę pod napoje Mississipi i promkę – Zabójce. Niewiele, ale zawsze. Gdybym grał dalej mógłbym coś jeszcze wygrać, ale nie specjalnie mi zależało. Turniej skończyłem na 4. miejscu co uznaję za bardzo dobry wynik.

Mam nadzieję że moja relacja wam się podobała. W miarę możliwości będę robił takich więcej. Gdyby czas mnie nie ograniczał, zdjęć na pewno byłoby więcej. Czekam na jakieś pomysły lub sugestie dotyczące następnych relacji w komentarzach. Tymczasem do następnego artykułu.

  • Pingback: Relacja The Fellowship of the Board z turnieju Hexa w Toruniu • NeuroshimaHex.pl()

  • Stal­ker

    Ten od Mis­si­si­pi to Łukasz „Stal­ker” Cieszyński.

  • Dzię­ki wiel­kie, już aktualizuje 🙂

  • Toma­si­to

    Faj­na relacja.
    BTW dla takich rela­cji przy­go­to­wa­łem para­sza­cho­wy sys­tem nota­cji, żeby móc odtwa­rzać póź­niej takie tur­nie­jo­we par­tie, będzie goto­we to udostępnię.

    • Dzię­ku­je 🙂
      Ja tyl­ko będziesz miał ten sys­tem to bar­dzo chęt­nie go sprawdzę 😉